Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Wywiad z Catherine Kohman
część II - pytania Adama




Catherine Kohman i Alan Lee


1. Które spośród historii z "Silmarilliona"/Historii Śródziemia są dla Pani najcenniejsze i czemu?

Obecnie słucham Silmarilliona (w wersji audio book), więc jest on względnie żywy w mej pamięci. Uwielbiam Valaquentę wraz z zawartym w niej opisem Valarów, często używam cytatu o Ulmie, gdyż wiąże się on z moją własną tęsknotą do morza, zrodzoną gdy od urodzenia żyłam i nadal żyję nad jego brzegami. Oto ten cytat:

"I tam gra na swoich wielkich rogach Ulumuri, zrobionych z białej muszli; każdy, kto raz usłyszy te muzykę, na zawsze ją zachowuje w sercu i nigdy już nie uleczy się z tęsknoty do morza."

"Pojawienie się elfów..." jest jednym z mych ulubionych rozdziałów, gdyż od dawna czuję się jedną z Nandorów. ;) Jednak najukochańszym dla mnie fragmentem Silmarilliona jest dla mnie opowieść o Berenie i Luthien (i Huanie!). Za każdym razem, gdy czytam bądź też słucham go [Silmarillionu] urzeka mnie inna jego część, tak jak wczoraj, gdy słuchałam fragmentu opisującego spotkanie Finroda Felagunda z Edainami.

Jeśli chodzi o Historię Śródziemia to nie zgłębiłam jej jeszcze w całości, zaledwie przekartkowałam, choć jednym z mych czytelniczych zamierzeń jest przeczytanie jej od deski do deski. Uwielbiam Dom utraconych zabaw z Księgi zaginionych opowieści, ponieważ niesie ona dla mnie osobiste przesłanie będąc opisem szczęśliwego, utraconego dzieciństwa.

Przeczytałam także Niedokończone Opowieści, jak również wielokrotnie powracałam do Historii Galadrieli i Keleborna, gdyż jest to jedna z mych ulubionych opowieści.


2. Które spośród postaci występujących w Książkach Tolkiena (Władca Pierścienii, Silmarillion, HoME, Hobbit) są Pani ulubionymi?

A to zagwostka! We Władcy Pierścieni mymi ulubionymi bohaterami są elfy, ze szczególnym uwzględnieniem Legolasa i Glorfindela, za ich siłę i piękno. Chociaż lubię też wszystkie postacie "pozytywne", zwłaszcza hobbitów. W trakcie mego ostatniego czytania Władcy Pierścieni po raz kolejny znalazł do mego serca dostęp Faramir z powodu swej szlachetności i szacunku do historii swego ludu. On i Aragorn mają tyle cech wspólnych, że mogliby być braćmi.

Ciężko mi natomiast wybrać, gdy przychodzi do Silmarilliona. Przypuszczam, że postawiłabym na Luthien za jej odwagę, zaradność i pomysłowość, lubię jednak też Melianę i to więcej niż trochę. Jest taka mądra, a jednak nie jest w stanie zapobiec niebezpieczeństwu ze strony Noldorów rzucającemu się cieniem na Doriath. Mym ulubionym zwierzęciem z Silmarilliona jest Huan, gdy zaś czytam o jego poświęceniu za każdym razem stają mi w oczach łzy. Ponieważ nie czytałam jeszcze całej Historii Śródziemia nie wybrałam jeszcze z niej swego ulubionego bohatera.

Mymi ulubionymi postaciami z Hobbita są Bilbo, Gandalf i Elrond. Gandalf wygrałby bezapelacyjnie gdyby nie znikał w połowie książki i mam nadzieję, że Legolas nie pogniewa się na mnie za nie włączenie do spisu jego ojca: Thranduila.


3. Czy czytała Pani kiedykolwiek książki Tolkiena w językach innych niż angielski?

Nie czytałam książek Tolkiena inaczej niż po angielsku, choć byłoby to z całą pewnością czymś sprawiającym frajdę tak jak słuchanie głośnego czytania w obcym języku. Niestety moje wykształcenie językowe nie pozwala mi na to w obecnej chwili.

4. Co może nam Pani powiedzieć o konferencjach tolkienowskich, w których brała Pani udział? Co może nam Pani powiedzieć o Birmingham 2005?

Byłam jedynie na konferencji w Marquette w 2004 i w Birmingham w 2005 roku. Konferencja w Marquette była względnie mała a program w formie jednego bloku, więc nie przegapiliśmy niczyjego wystąpienia. Niemal wszyscy najlepsi tak amerykańscy jak i niektórzy międzynarodowi tolkieniści byli obecni. Najbardziej interesującymi prelekcjami akademickimi były te autorstwa Toma Shippeya i Gary´ego Hunnewella. Uczęszczałam do college´u w Marquette, więc był to dla mnie swoisty powrót w rodzinne pielesze. Wystawa zatytułowana "Wykreowane światy Tolkiena" była niesamowita. Niezwykle interesującą rzeczą było dla mnie ujrzenie oryginałów szkiców, map i szczegółowych chronologii autorstwa samego Tolkiena. Szczególnie poruszył mnie widok rękopisu Władcy Pierścieni zapisany ścisłym charakterem pisma profesora ze wszystkimi przekreśleniami i mnóstwem zmian.

Ponieważ Marquette była niewielką konferencją miałam tę okazję by spotkać Toma Shippeya, Johna Gartha i Teda Nasmitha. Wszystkie te spotkania były bardzo interesujące i miały wielkie walory poznawcze. Z tego, co zauważyłam niemal ľ uczestników stanowiły kobiety. Poznałam tam wielu nowych znajomych, z którymi później spotkałam się w Birmigham.

Konferencja zorganizowana w Birmingham wydawała się duża w porównaniu z Marquette. Uczestniczyło w niej ponad siedemset osób i odbywała się całe pięć dni w Aston University. Nie było możliwości by wziąć udział we wszystkim, ponieważ było pięć bloków tematycznych trwających jednocześnie, i to od rana do wieczora. Sam budynek, w którym odbywała się konferencja był istnym labiryntem. Wkrótce zyskał sobie wśród uczestników miano "Hogwart", który to pseudonim zawdzięczał swym znikającym (a przynajmniej trudnym do zlokalizowania) windom i klatkom schodowym. Na szczęście wolontariusze z Tolkien Society byli dość pomocni i pomagali nam w dotarciu na miejsce przeznaczenia.

Po godzinach wypełnionych wystąpieniami zaczynało się kręcić w głowie i trzeba było zrobić sobie przerwę. Byliśmy zakwaterowani w centrum Birmingham zaledwie na kilka dni po tym jak zostało ono ewakuowane w związku z groźbami terrorystów (kilka tygodni po wybuchach w londyńskim metrze). Tak czy owak skierowaliśmy się do przepięknego, wypełnionego kwiatami, centrum miasta gdzie jedliśmy hinduską żywność. Było tam [Birminghmam] również przepiękne muzeum poświęcone sztuce. A mówiąc więcej na ten temat miałam szczęście dwukrotnie spotkać Alana Lee i porozmawiać z nim na temat ekranizacji Władcy Pierścieni i o przyszłych przedsięwzięciach. Był bardzo miły i wspaniałomyślnie powtórzył swe wystąpienie tak, że wszyscy chcący go posłuchać dostali drugą szansą.

Mymi ulubionymi wystąpieniami na konferencji w Birmingham w 2005 roku były:

Wystąpienie Alana Lee na temat sztuki w filmach
Wystąpienie Toma Shippeya na temat powiedzonek i mądrości wypowiadanych przez postacie z książek Tolkiena
Wystąpienie Johna Gartha na temat wpływy Pierwszej Wojny Światowej na młodego Tolkiena na przykładzie Martwych Bagien
Wystąpienie Lynnette Porter na temat odwagi i zdolności przystosowawczych postaci z Władcy Pierścieni
Wystąpienie Anny Smol na temat męskiej przyjaźni we Władcy Pierścieni
Wystąpienie Martina Barkera na temat jego olbrzymiego zakresu badań nad ekranizacją
Wystąpienie Davida Bratmana na temat imion hobbitów (nie z Kentucky)
Wystąpienie Beth Russell na temat Galadrieli i tych, których kochała

Było jeszcze wiele innych wystąpień, które przypadły mi do gustu i zbyt wiele takich, które przegapiłam, a w których chciałabym uczestniczyć gdybym tylko mogła być w dwóch (albo trzech) miejscach jednocześnie. Żałowałam wtedy tego, że nie miałam maszyny czasu Hermiony Granger.

Wieczorami odbywały się ciekawe widowiska wystawiane przez grupy takie jak The Reduced Silmarillion Company, The Costume Extravaganza a także czytania Władcy Pierścieni w wielu językach. Zbyt wiele było tych wspaniałych rzeczy do słuchania i wzięcia udziału dla jednego człowieka. Co noc padało się na łóżko będąc do cna wyczerpanym, ale też i szczęśliwym.

Rozdział na fanów i naukowców a także wg płci pośród uczestników w czasie konferencji był bardziej wyrównany niż w Marquette. Wspólnota, jaką można było zaobserwować pomiędzy fanami z całego świata naprawdę radowała serce i podnosiła na duchu. Fani Władcy Pierścieni są "najlepszej jakości" jak określiłby to Sam, a przy tym są też bardzo zabawnymi ludźmi. Tolkien Society najprawdopodobniej nie będzie chciało o tym słyszeć, ale czymś fantastycznym byłoby obchodzenie sześćdziesiątej rocznicy wydania Władcy Pierścieni w Oxfordzie. Jeśli chodzi o konferencję w Birmingham to był to kawał dobrej roboty, coś co trafia się raz w życiu, jestem winna organizatorom wielkie podziękowania.


5. Co Pani sądzi na temat kreskówki Bakshi´ego opartej na Władcy Pierścieni?

Nie widziałam jej od czasu gdy weszła na ekrany pod koniec lat 70-ych. Na początku miałam wielkie oczekiwania, ale gdy zdałam sobie sprawę, iż akcja została doprowadzona tylko do Helmowego Jaru byłam niesamowicie wprost rozczarowana. I tak czekałam i tęskniłam za lepszą adaptacją. Któregoś dnia będę musiała obejrzeć film Bakshi´ego raz jeszcze - z czystej ciekawości.

6. Jakie jest Pani zdanie na temat języków elfów? Czy zna Pani jakieś? A może ma Pani zamiar któregoś nich się nauczyć?

Uwielbiam języki elfów. Są takie piękne w swym brzmieniu i głębokie w swych znaczeniach. Wiem, że część badaczy twórczości Tolkiena jest sceptycznych pomysłowi fanów, aby stworzyć mówioną wersję elfich języków, ale jest przecież tak wiele osób, które kochają te języki, że może się to zdarzyć tak czy owak. Osobiście wolę sindarin, ponieważ był to język elfów Śródziemia i kiedy piszę w języku elfów używam sindarinu. Znam jednakże tylko luźne zdania, zwroty i podstawowe zasady tworzenia słów. Chciałabym się nauczyć gramatyki i poszerzyć swe słownictwo. Obecnie zajmuję się głównie tworzeniem imion w językach elfów tak dla ludzi jak i dla miejsc. Dostałam książkę na temat sindarinu na Gwiazdkę i nie mogę się już doczekać, gdy nad nią zasiądę.

Często żartuję na temat założenia kolonii Śródziemia w jakimś miejscu przypominającym Nową Zelandię gdzie możnaby mówić w językach elfów. Czy myślicie, że Kiwusy [potocznie o ludziach zamieszkujących Nową Zelandię] mieliby coś przeciwko temu?


7. Czy czyta Pani książki Tolkiena zazwyczaj przy muzyce czy też raczej w ciszy?

Zazwyczaj czytam książki Tolkiena w ciszy, gdyż muzyka może być rozpraszająca. Ale tak właściwie to słucham Władcę Pierścieni i Silmarillion w samochodzie kilka razy w roku, co można porównać do tego, jak gdyby ktoś czytał mi na głos. To zupełnie inny rodzaj doznania, a gdy słucha się Roba Inglisa łzy często stają w oczach. A poza tym to lubię słuchać poezji.

Kiedy pracowałam nad Lembas for the Soul często słuchałam ścieżki dźwiękowej z filmu Jacksona. Kiedy sama piszę słucham muzyki celtyckiej i artystów takich jak Enya, Clannad czy Loreena McKennitt. Jedna z autorek opowiadań wypełniających Lembas for the Soul poleciła mi ostatnio Garego Stadlera i już po posłuchaniu jego Fairy Heart Magic, które jest w tym samym stopniu eteryczne co Enya. Jednakże moją ulubioną muzyką opisującą Śródziemie jest soundtrack autorstwa Howarda Shore´a z Powrotu Króla. Inny spośród autorów Lembas for the Soul polecił mi Radio Rivendell, którego często od tej pory słucham.


8. Czy uważa się Pani za tolkienistkę/badacza twórczości Tolkiena?

Ponieważ nie jestem akademikiem i nie przedstawiłam żadnych prac na tematy tolkienistyczne nie uważam się za badacza twórczości Tolkiena. Jeśli natomiast przez "tolkienista" rozumieć kogoś, kto czyta i studiuje prace Tolkiena to tak bym się sama określiła. Nie wiem jak nazwać kogoś, kto studiuje/bada fanów Tolkiena.

9. Czy mogłaby nam Pani opowiedzieć o amerykańskich tolkienistach i amerykańskich organizacjach tolkienistycznych?

Jak już mówiłam, mieszkam na obszarach tradycyjnie rolniczych gdzie nie ma wielu tolkienistów. Należę do Tolkien Society, jednak nie ma ono żadnych oddziałów w pobliżu miejsca, w którym żyję, domyślam się, że będę sobie musiała jakieś sama znaleźć. Tak, więc wszystkich tolkienistów, których znam poznałam na konferencjach bądź też w sieci i są to bardzo pogodni, błyskotliwi i oddani sprawie [Tolkiena] ludzie, którzy potrafią się przy tym świetnie bawić. Kilkudziesięciu spośród autorów Lembas for the Soul należy do Society for Creative Anachronism (www.sca.org) jak również innych inspirowanych średniowieczem stowarzyszeń. Myślę, że wielu innych fanów Tolkiena również zajmuje się rzeczami tego rodzaju.

Możesz zapytać się także Lynnette Porter, jednej z autorek Lembas for the Soul o amerykański fandom, gdyż niedawno uczestniczyła w the One Ring Celebration w Los Angeles [w tygodniu gdy odbywał się ten wywiad]. Wygłaszała prelekcję na tej konferencji, zaś jej książka, nosząca tytuł Unsung Heroes of The Lord of the Rings, była najlepsza w kategorii Best Tolkien-themed book na rok 2005. Tej samej kategorii, w której nominowane były też Lembas for the Soul.


10. Jak może Pani opisać współpracę z ludźmi z całego świata nad Lembas for the Soul?

Radosna, burzliwa jazda. Wiele z tych historii dotknęło mnie osobiście i dzięki nim poznałam wiele nowych osób z całego świata. Dowiedziałam się od autorów, że napisanie ich historii i dalsza publikacja całkowicie odmieniły ich życia, co napawa mnie dumą, że mogłam być siłą sprawczą za tym wszystkim. Oczywiście u podłoży tych cudowności leży sam Władca Pierścieni, którego nie da się zapomnieć.

To było niezwykłe otrzymywać w środku nocy maile od kogoś siedzącego w samolocie lecącym z Singapuru do Dany, kto śmieje się i jest pod wrażeniem, gdy właśnie mówię mu, że chcę włączyć jego historię do książki. Poprosiłam Danę Tonello o wykonanie okładki, tak, więc maile kursowały regularnie również pomiędzy Missouri a Perth w Australii od końca lata. Kontakt z każdym spośród autorów był niezwykle wzbogacający i jedyny w swoim rodzaju.

Szczególną radość sprawiło mi spotkanie z dziewięcioma autorami na przyjęciu w Indianapolis i cały czas pracujemy nad ściągnięciem pozostałych a przynajmniej większej ich ilości. Na dzień dzisiejszy mamy nasz mały "wiec" sieciowy. Zabawne i czasami oburzające miejsce dla nas. Są tam autorzy z niemal każdego kontynentu (nikogo z Antarktydy - cesarskie pingwiny wybaczą).

Teraz zaczynamy dowiadywać się od czytelników ile znaczyła dla nich ta książka i choć może nie zmieniła ich życia to dała im radość i nową perspektywę patrzenia na znaczenie Władcy Pierścieni w ich życiu. Myślę, że jest to swego rodzaju efekt kręgów na wodzie lub też światła Earendila docierającego do najciemniejszych zakamarków świata.


11. Czy interesuje się Pani też innymi książkami fantasy? Jeśli tak to jacy są Pani ulubieni autorzy?

Zawsze interesowałam się fantasy. Moja powieść, The Beckoning Ghost, jest romantyczną fantasy. Jeśli chodzi o mych ulubionych autorów to na pierwszym miejscu znajdują się książki Tolkiena, a dalej są seria Mroczne materie Philipa Pullmana, seria Sabriel Gartha Nixa, Mgły Avalonu Marion Zimmer Bradley, Mirror of her dreams Donaldsona i A Vision of Light autorstwa Judith Merkle Riley. Tym, co łączy te książki są silne postacie kobiece. Jestem obecnie w trakcie opracowywania cyklu dyskusji/spotkań bibliotecznych na ten temat.

Jest jeszcze wielu innych autorów, których chciałabym poczytać. To jednak kwestia czasu przy stałej pracy, publikowaniu książek i pisaniu.


12. Czy kiedykolwiek spotkała Pani jakichś polskich tolkienistów? Jeśli tak to czy mogłaby się Pani z nami podzielić swymi wrażeniami z tego spotkania?

Na konferencji w Birmingham było mnóstwo polskich tolkienistów. Spotkałam Annę Dąbkowską z redakcji Aiglosa w pokoju poświęconym sztuce tolkienowskiej gdzie przeprowadziłyśmy ożywioną dyskusję na temat artystów tolkienowskich w zasięgu słuchu mając tychże!

W niedzielny wieczór część z nas poszła na peryferie Birmingham, gdzie Tolkien mieszkał jako dziecko, by zobaczyć młyn w Sarehole i Moseley Bog [bagno]. Spotkaliśmy tam Gary´ego Hunnewella i całą furgonetkę polskich tolkienistów zdążających przybyłych z tą samą misją. "Młyn Sandymana" był zamknięty, lecz ponieważ mieliśmy miejscowego przewodnika zaprosiliśmy polskich fanów na pieszą wycieczkę. Jaka szkoda, że nie pamiętam ich nazwisk! Pamiętam jednakże marsz przez "Stary Las" z Polakami, jak słyszałam ich śpiewających piosenkę przywodzącą na myśl Toma Bombadila i jeszcze strzęp czegoś co brzmiało cudownie, lecz czego nie potrafiłam zrozumieć. Jednakże Polacy musieli dostać się z powrotem do Aston by być na czas na międzynarodowe czytania Władcy Pierścieni, więc odnaleźli swą własną drogę z "Doliny Wii" prowadzeni przez mężnego Gary´ego w szarym garniturze (polscy tolkieniści zabrali go ze sobą niczym krasnoludy Bilba w hobbicie). Tak, więc mam miłe wspomnienia o tych polskich tolkienistach, których miałam szczęście spotkać tak w realu jak i w internecie.


13. I na sam koniec jeszcze z ciekawości zapytam: gdyby żyła Pani w Śródziemiu to kim by Pani była i dlaczego akurat tą postacią?

Pod względem charakteru mam najwięcej cech wspólnych z Eowiną, jednak to nie jej życie chciałabym wieść. Wybrałabym życie Legolasa, z powodu mej miłości do wszystkiego, co elfie. Jakże cudownie byłoby być tak pięknym, silnym, nieustraszonym i lojalnym. Legolas przenosi się przecież do Ithilien po Wojnie o Pierścień by być bliżej Aragorna i Gimlego i przyprowadza inne elfy do Ithilien czyniąc je najpiękniejszym miejscem na wschód od morza.

Mieszkając po drugiej stronie Anduiny w stosunku do Minas Tirith spotyka także Merry´ego i Pippina kiedy odwiedzają Gondor, jak również księcia Imrahila, Faramira, Eowinę i EOMERA. Kiedy Aragorn wreszcie odchodzi "poza kręgi świata" Legolas buduje swój własny szary okręt i zabiera swego przyjaciela Gimlego ze sobą do Nieśmiertelnych Krain gdzie spotkają (miejmy nadzieję) Gandalfa, Froda i Bilba w kompani elfów. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego życia w Śródziemiu.


Chciałbym podziękować Pani za uwagę i czas poświęcony na odpowiedzi na nasze pytania.[Adam i X]

Nie ma za co. Ze swej strony dziękuję za zainteresowanie okazane Lembas for the Soul i mam nadzieję, że będziecie się świetnie bawić przy jej lekturze. Osoby zainteresowane odsyłam po więcej informacji na www.whitetreepress.com.

Nai elen siluva lyenna - Niech Gwiazda oświetla Wasze drogi!


Catherine Kohman

Answers copyright 2006 Catherine Kohman


Link do strony internetowa wydawnictwa White Tree Press: www.whitetreepress.com


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl