Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Wywiad z Markiem Gumkowskim

Jak postrzega Pan publikację "Dzieci Hurina" w kontekście ich historii zawartych również w "Silmarillionie" i "Niedokończonych opowieściach"? Czego możemy się spodziewać po tej książce?

Historia dzieci Hurina to niewątpliwie ta spośród opowieści zawartych w "Silmarillionie" i w "Niedokończonych opowieściach", która naznaczona jest najgłębszym tragizmem - w takim sensie, jaki nadawano temu pojęciu od czasów klasycznej tragedii greckiej. Jest to równocześnie opowieść ważna dla Tolkienowskiej mitologii (wszak Turon ma powrócić na końcu dziejów i ostatecznie unicestwić Morgotha) - i, paradoksalnie, najmniej uwikłana w jej szczegółowe elementy (niezwiązana np. z dziejami Silmarillów; także fakt występowania tu przedstawicieli 3 głównych plemion Śródziemia: ludzi, elfów i krasnoludów, choć ważny, nie ma zasadniczego znaczenia). Wyjęcie jej z kontekstu i przedstawienie jako osobnej opowieści z całą siłą ukazuje J.R.R.T. jako twórcę tragicznej (choć nie jednoznacznie pesymistycznej czy nihilistycznej) wizji ludzkiego losu.

W zasadzie pomysł beletrystycznego opracowania jednej z opowieści Tolkiena przez Christophera i Tolkien Estate - po ponad trzydziestoletniej ewolucji w kierunku coraz to poważniejszych publikacji - wydaje mi się dość sporym zaskoczeniem. Co Pana zdaniem mogło ich skłonić do podjęcia takiej decyzji, i jak Pan ją ocenia?

Mogą tu być dwie odpowiedzi: 1/ że decydujacymi o publikacji kierowała chęć wyeksponowania tej właśnie opowieści, potraktowania jej jako autonomicznego dzieła (w takim duchu, o jakim piszę w poprzednim punkcie); 2/ że pragnęli oni po prostu odświeżyć (czy "reanimować") zainteresowanie J.R.R.T. jako "opowiadaczem historii" (storyteller) czy wręcz jako pisarzem (a nie tylko twórcą utworów stanowiących podstawę scenariuszy filmowych). Obie wersje są jakoś komplementarne, choć ta pierwsza oczywiście ukazuje Tolkien Estate i Christophera w lepszym świetle (co nie musi znaczyć, że jest prawdopodobniejsza).

Jak ocenia Pan pracę Christophera Tolkiena, Alana Lee i innych osób odpowiedzialnych za opracowanie i ostateczny kształt angielskiego oryginału?

Oczywiście, żeby odpowiedzieć w sposób odpowiedzialny, należałoby znać wszystkie materiały, jakimi dysponowali redaktorzy. Praca Christophera nie jest pozbawiona niedociągnięć i potknięć: z jednej strony zdarzają mu się niekonsekwencje (np. różne zapisy tej samej nazwy), z drugiej - czasami razi jego przesadny pedantyzm. Ocena rysunków Alana Lee zależy w znacznej mierze od tego, czy odczuwa się potrzebę oglądania ilustracji do scen z utworów J.R.R.T. (ja np. nie mam takiej potrzeby), ale niewątpliwie jest to rzetelna robota.

Jak ocenia Pan pracę nad polskim przekładem i jej wyniki? Jakie były Pana obowiązki, i jak rozłożył sobie P. tą pracę - wiemy, że czasu mieliście Państwo bardzo mało. Co w jej trakcie sprawiło Panu najwięcej trudności?

Jako redaktor współpracuję z Agnieszką Sylwanowicz jako tłumaczką Tolkiena od blisko 15 lat (początkiem była chyba praca nad przekładem - Agnieszki i Pauliny Braiter - "Niedokończonych opowieści" dla wydawnictwa Phantom Press (ukazały się ostatecznie w wydawnictwie Atlantis w 1994). Myślę, że od tego czasu oboje nauczyliśmy się wiele, a że znamy się dobrze i mamy do siebie zaufanie, krótki termin nie był tu problemem.

Czy w oryginale "widać rękę" Christophera Tolkiena?

Za słabo znam angielski, żeby wyczuć takie rzeczy. Niewątpliwie sposób opracowania tekstu nosi na sobie jego piętno (w dobrym i złym sensie).

Jak opisałby nam Pan uczucia towarzyszące przygotowaniu - było nie było - "nowej" książki Tolkiena?

Przyznam szczerze, że nie miałem poczucia, że przygotowuję coś rzeczywiście "nowego" z dorobku J.R.R.T., raczej - że mamy okazję nadać doskonalszy, pełniejszy kształt opowieści już dobrze znanej.

Jak Pan szacuje fandomową i wydawniczą przyszłość tej publikacji? Czy jako fabularna, beletrystyczna całość sygnowana nazwiskiem J.R.R. Tolkiena ma ona szanse na sukces kasowy na miarę "Władcy Pierścieni" lub "Hobbita", czy też może będzie to tylko kolejna pozycja z serii znanej w zasadzie tylko najbardziej wytrwałym i zagorzałym fanom?

O sukcesie na miarę "Hobbita" czy "WP" oczywiście nie ma co mówić. A więc raczej rzecz dla fanów. Pewną szansę upatruję we wspomnianym wyżej wyjęciu tej opowieści z kontekstu: może otworzy ona perspektywę na nowe interpretacje pisarstwa Tolkiena?

Jaki jest Pana stosunek wobec hipotetycznej ekranizacji "Dzieci Hurina"? Jak Pana zdaniem powinno to być zrobione?

Zdecydowanie negatywny - wydaje mi się, że filmami wyrządzono już wystarczająco dużo szkody temu pisarstwu. A "Dzieci Hurina" jako hollywoodzkie połączenie widowiska pseudohistorycznego i melodramatu - brrrrr.....

Jaki jest Pana osobisty stosunek do historii dzieci Hurina? Jak ocenia Pan postępowanie głównych bohaterów?

Moim zdaniem w tej opowieści jak w soczewce skupiają się zarówno najlepsze cechy tego pisarstwa ("wysoki" ton, tragiczno-heroiczna wizja losu ludzkiego...), jak i niektóre jego słabości, jednak przewaga tych pierwszych jest niewątpliwa. Ocenianiem postępowania bohaterów zajmowałem się ostatni raz w szkolnych wypracowaniach i nie planuję powracać do takiego spojrzenia na literaturę.

Gdyby miało powstać podobne w formie rozwinięcie dla którejś innej opowieści tolkienowskiej, to na którą padłby Pana wybór?

Cóż, jeśli ograniczyć się do rzeczy opublikowanych po polsku - pojawiających się w "Silmarillionie", "Niedokończonych opowieściach" i "Zagubionych opowieściach", to nie ma specjalnie dużego wyboru. Historia o żonie marynarza "Aldarion i Erendis" byłaby być może ciekawa, jeśli dałoby się odnaleźć i wskazać odniesienia autobiograficzne (do wspólnego życia Ronalda i Edith), ale taka perspektywa mnie - podobnie jak J.R.R.T. - specjalnie nie interesuje.


Dziękujemy za poświęcony nam czas
redakcja www.tolkien.cyberdusk.pl


Wywiad przeprowadzili X i Adam
Podziękowania dla Michała ´MumakiLa´ Leśniewskiego za jego nieocenioną pomoc



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl