Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Relacja Nifrodel z Tolk Folk 2005

Specjalnie dla tolkienistów z Ostatniego Przyjaznego Domu - relacja z Tolk Folku.

Niewiarygodne wydawały się wszystkie deszczowe prognozy, kiedy upał w Warszawie przekraczał 30 stopni - jednak gdy pędząc z wiatrem ( a czasem nawet szybciej (w ramach ciekawostek - Kasiopea z Gondoru wyciąga na swym rumaku nawet 160 km/h ) w rytm Nightwisha dotarliśmy w pobliże Brzegu, pogodne dotąd niebo pokazało obrażone oblicze :| ) Pewni jednak, ze wieziemy słońce (które wolno bo wolno ale jednak za nami nadąża ) nie czyniliśmy zaklinań pogody.

Pocztą palantirową dowiedzieliśmy się, że ekipa suszy zmoczone ciuchy Pod Rozbrykanym Pstrągiem wiec zmęczeni i głodni postanowiliśmy tam uderzyć ;D Okazało się, ze knajpa gości niejednych głodnych wędrowców i Nob wystawił nasze skurczone żołądki na ciężką próbę ! Na szczęście humory dopisywały, mnóstwo wieści z różnych części Śródziemia należało obgadać, toteż piątek zleciał jak z bicza strzelił. Kiedy przestało padać, pojechaliśmy na pole namiotowe , gdzie prowadzeni przez nikłe światełko pochodni, niczym w ciemności hal Morii trafiliśmy w sam środek LARPA. Napotkani Tolk Folkowicze byli zatem ustawiani w strategicznym miejscu pod pochodnią, coby im się przyjrzeć i paść w mokre ramiona. Usłyszeliśmy najnowsze entuzjastyczne wieści o zalanych namiotach, porwanych linkach, mokrych płaszczach, dręczonych żabach i komarach oraz nocnych śpiewach przy ognisku i nie tylko. Deszcz nie rezygnował i kropił sobie w najlepsze, co nikomu nie przeszkadzało.

Następnego dnia, pomni na wieczorne ściśnięte żołądki, podrałowaliśmy sie zabezpieczyć na wieczór w jedzenie i napoje wszelakie do sklepu i pognaliśmy na Tolk Folk. Niestety własnie wtedy lunęło paskudnie a cały obóż schował sie do namiotów, skutkiem czego wróciliśmy do kwatery Memeli, gdzie oddaliśmy sie z pasją tworzeniu fanfika tolkienowskiego, (jedno zdanie każdy), nabijaniu śmiej żelków na miecz Sarnonda, wyszywaniu (to Eleagor) oraz łamaniu sobie głowy nad Śródziemskimi słowami. Zabawa polegała na tym, że ostatnia litera jednego słowa był pierwszą literą nowego. Czyli np. jeśli ktoś powiedział "Gollum" następna osoba musiała powiedzieć słowo na literę "m", np. Mithrim. Szybko się okazało, że statystycznie rzecz biorąc najczęsciej uzywane są "r", "n" i "s" co powodowało spustoszenie wielkie w umysłach głowiących się nad jeszcze jedną nazwą na "r" czy "n"
-"a Numenor już był??" :|
-BYŁ!!! (chórem) :P
-a Niniel?
- Niniel nie było
- no to "Niniel" !
- no to teraz na "l"
- kto następny w kolejce?

Deszcz wreszcie prawie ustał, więc w końcu w wybornych humorach podążyliśmy na pole namiotowe I dobrze trafiliśmy, bo akurat była pora obiadowa wiec co po niektórzy załapali sie jeszcze na gołabki. Zaraz potem męczona była kolejno tarcza strzelecka Króliczek trzynasto i pół kilowa kolczuga Michaela, łuk Boromira z Drużyny Strażników Północy i czeskie fanziny Imladris (dzięki Michael!!) Obóz przygotowywał się w tym czasie do wymarszu do Parku w Bielawie. Ci, co sie nie załapali na gołąbki, pojechali do Baru Mlecznego Zacisze :P na obiadek.. W Parku , gdzie potem dotarliśmy, ogromne dekoracje już stały (piękne!!!! Ewa i Basia zrobiły te wszystkie fantastyczne kolory z jednej puchy farby śnieżka, oraz trzech barwników żółtego, czerwonego i zielonego Zdziwienie chwała wam, chylę czoła, dzięki) i odbywały się zacięte próby do Bitwy Pięciu Armii. Mimo odganiania przez Dobrego Boromira ( syna Maedhrosa) mieczem burzy, niedługo potem huknęło i lunęło, więc wszyscy schowali się pod scenę- jedyne suche miejsce Kolejna sobotnia ulewa wcale nie obniżyła nastrojów. Ariena powiedziała wręcz, że wszyscy, który są pierwszy raz, wcale się pogodą nie zrażają, tylko cieszą, że można sobie pogadać z tyloma maniakami Tolkiena Pod sceną, w ciemnościach zrobiło się całkiem klimatycznie więc zapytałam Faunów, czy nie zechcieliby zejść do nas i zagrać dla czekającej publiczności Wprawdzie jeszcze nigdy nie grali "underground" ale bez mrugnięcia okiem wzięli instrumenty i zeszli do nas, dzięki czemu mimo lejącego wkoło deszczu, można było usłyszeć muzykę prawdziwie undergroundową i Śródziemną Najlepiej jednak wyszła Bitwa Pięciu Armii. Kto nie obejrzał, niech załuje, bo to jedyne w swoim rodzaju widowisko!! Szkoda, że padł mi aparat- mam nadzieję, że ktoś umieści kilka zdjęć na forum albo gdzieś w sieci-ale atmosfery nie da się po prostu opisać Bitwa była RE-WE-LA-CY-JNA! Wspaniała po prostu! Gra (jak podkreślał Elek - amatorska i ledwie pare razy próbowana) wzbudziła prawdziwy aplauz widowni! Dekoracje i stroje były naprawdę wpaniałe a gra uczestników jeszcze lepsza, poczułam sie prawie jak w Śródziemiu. Armie, z trudem utrzymując równowagę na mokrej trawie, walczyły zażarcie - szczególnie dynamiczne i aktywne były Gobliny i Wargowie ale Elfy, Ludzie i Hobbici nie ustępowali im pola. Swietna walka między Bardem a Bolgiem!! i Wielkie Brawa dla Miśka za rolę Beorna - był przewspaniały, osobiście poturbował parę goblinów i wargów i wyglądał naprawdę groźnie!! Najwięcej śmiechu wzbudził wyciągany za fraki na leżąco z bitwy Thorin, który pomagał Beornowi szybko przebierając nóżkami Co niektóre siły zła straszyły nawet publiczność wzbudzając popłoch wśród dzieciaków, które przyprowadzili mieszkańcy Bielawy. Gobliny wczuły się nieźle w swoje role zmuszając Ludzi i Elfów do niezłej determinacji (tego chyba nie było w planie ) Kiedy Snaga w bufiastych spodniach skradał się do Elfich łuczników, Ewa wyciągneła do góry aparat z okrzykiem "musze uwiecznić, jak bedą zabijali moje dziecko" czyli Kaję, grająca w siłach dobra ) Orły długo nie chciały się pokazać i przepędzić nietoperzy ale kiedy na sam koniec, gdy już siły dobra zwyciężyły trzeba powiedzieć, ze siły zła, zapalone walką, bardzo niechętnie uznawały porażkę ) chyba po którymś powtórzeniu "Armia Goblinów zostaje pokonana", z markotnymi minami wreszcie się poddały Nastąpiły burzliwe oklaski widowni, z wrażenia aż zgasło światło, skutkiem czego cała armia pognała na oświetloną scenę po drugiej stronie polanki, śmiejąc się, wiwatując i krzycząc : Durin Durin!!!, Zło Zło!! AAAA WYGRALIŚMY!! a na koniec wielkim chórem TOLK FOLK !!! TOLK FOLK!!! ELEK ELEK!! TOLKIEN TOLKIEN!!!!

Tio po prostu trzeba było zobaczyć, publiczność oszalała i wrzeszczała wraz z armiami i fotografowała uczestników - wszyscy cieszyli się, jakby naprawdę wygrali wielką bitwę Kto nie widział, niech żałuje! Tolk Folk, mimo deszczu, był superowy! Wieczorem opróżniliśmy szklaneczki przedniego wina za kolejny tak udany Tolk Folk hurrra!!:D Szkoda, ze tak krótko ech... Tolk Folk zdecydowanie powinien trwać cały tydzień !! Mam nadzieje, ze za rok dacie się namówić i Was zobaczę w Bielawie

Fotki:



Siły dobra koncentruja sie przed próbą



Bielawa wita mglistą pogodą



Dobry Boromir odgania mieczem chmury



Fauni underground



Gobliny samo zlo bez pospiechu wypatrują celu



Kransoludy zagrzewają się do walki



Próby strzeleckie Nifrodel i Sarnond

napisała: Nifrodel


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl