Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

"Mistyka u Tolkiena". Relacja Nimrodel

Jak okazuje się na panelu "Mistyka u Tolkiena" byli także i inni bywalcy, a w zasadzie bywalczyni, naszej strony. Nimrodel, bo o niej mowa, znana także w naszych komentarzach jako Nim a na naszym forum jako Nimrodel_Tuk również napisała swoją relację ze spotkania z właściwym sobie poczuciem humoru. Choć na ten sam temat, co Maedhrosa, to jednak inną, ale także obszerną i interesującą. Zawarła w niej ciekawą anegdotę o Mistrzu i zaskakującą opinię Tolkiena na temat "Opowieści z Narnii" i ich autora Lewisa. Ale nie uprzedzajmy wypadków... Zapraszam poniżej do relacji Nimrodel:

Udałyśmy się w podróż, do odległej siedziby niejakich Dominikanów (to chyba jakaś nieznana odmiana Istarich ), gdzie wzbogacić miały się nasze dusze i umysły. Tam o godzinie 19.30 miał mieć miejsce wykład połączony z dyskusją, pod zagadkowym tytułem "Mistyka u Tolkiena".

Kiedy się zjawiłyśmy, sala była już niemal pełna i ku naszej radości, prócz spodziewanego wykładu miałyśmy również ujrzeć na własne oczy, już nie tylko za pośrednictwem ekranu komputera, piękne prace Kasiopei. Co jeszcze wspanialsze, ona sama była obecna i udało mi się ją poznać osobiście (jest bardzo miłą i ciepłą osobą - tak ją sobie wyobrażałam). Ze znanych tolkienowców, był Maedhros (dziękuję za przedstawienie, :)) Angbad, Agnieszka Sylwanowicz i jak ptaki donoszą, także Isilion, choć jego nie rozpoznałyśmy.

Kiedy nadeszła godzina zero przywitał nas młodzieniec z duszpasterstwa, prezentując nam zaproszonych gości. Wszyscy, jak zapewnił nas gospodarz, są zagorzałymi fanami Tolkiena.

Wykład rozpoczął się typowo - najpierw głos zabrał lingwista, przedstawiając nam fascynacje profesora J.R.R. Tolkiena (czyt. Tolkina) językami, a także źródła, z których Tolkien korzystał tworząc Quenya i Sindarin.

Później po kolei zabrał głos o. Kwiecień, wyjaśniając jak rozumiemy pojęcie mistyki u Tolkiena, i że wcale nie chodzi tutaj o utożsamianie Froda z Jezusem czy Galadrieli z Maryją, jak czynią co poniektórzy błądzący (dobrze, że zostało to podkreślone, bo dla wielu właśnie doszukiwanie się tego typu analogii, jest odnajdywaniem myśli chrześcijańskiej we "Władcy Pierścieni" czy "Silmarillionie", a nie ma nic równie błędnego!). Właśnie Ojciec Kwiecień podkreślił aspekty dzieł Tolkiena, które wskazują na ten swoisty mistycyzm - wierność misji, wartość poświęcenia, przechowywanie pamięci o przeszłości. Cytując słowa Ojca:"Ludzie, którzy są pozytywnymi bohaterami w opowieściach Tolkiena to Ci, którzy kultywują pamięć" i jeszcze "Frodo jest mistykiem, nie dlatego, że wiele widział, ale dlatego, że wytrwał w posłuszeństwie misji, której służył". Co także znamienne w dziele profesora, dodał p. Murawski, to możliwość słabości i klęski. Bohaterowie doświadczają tych słabości, niepowodzeń, a przy tym nie przestają być bohaterami, co kłóci się z dzisiejszą wizją superbohaterów, klasy Supermana, czy nawet Harrego Pottera.

Prócz samej mistyki zostały rozwinięte także inne wątki, chociażby jak wspomniana pamięć i jej dwa oblicza. P. Agnieszka podkreśliła, że pamięć może też być zdradliwa pokazując to na przykładzie Elfów - one żyły tylko wspomnieniami dni minionych, kultywowały tę pamięć i zazdrośnie jej strzegły, ale przez to nie doświadczały nowego życia i w rezultacie musiały odejść. Hobbici natomiast, jako swoista antyteza, często zapominali, także umierali, ale dzięki temu rodziło się wcąiż pośród nich coś nowego i mogli zaczynać nieraz od początku, odrzucając pewne elementy przeszłości. Użyto nawet takiego sformułowania jak to, iż "Elfy pilnują swych wspomnień niczym smoki skarbów".

Później padło pytanie z sali, jak w takim razie podchodzić do pamięci, wspomnień, czy odrzucić, czy kultywować, skoro niesie z sobą takie niebezpieczeństwo. Co dla mnie dziwne, odpowiedź jednoznaczna nie padła, ale dla mnie osobiście nasuwa się tylko jedna - zawsze najlepszy jest złoty środek! Należy pamiętać, wspominać, bo to jest wartość sama w sobie, poza tym dzięki naszej pamięci, ci, którzy odeszli, żyją pośród nas. Z drugiej strony nie należy przesadzać i żyć li tylko wspomnieniami, odgradzając się od rzeczywistości, niczym właśnie przysłowiowe smoki w swych jaskiniach na górach złota. Ktoś może stwierdzić, że to nie jest łatwe, zachować taką równowagę i wiedzieć, kiedy od pewnych wspomnień odejść. I nikt nie powiedział, że życie jest proste, a do złotego środka wciąż od wieków dążymy na wielu płaszczyznach, i mało komu udaje się go osiagnąć. Mimo jednak tych trudności, nie należy się poddawać i mimo wszystkiego zawsze "walczyć", nawet "wbrew nadziei"

Przeszłam już właściwie do części dyskusyjnej, ale co do samego wykładu, właściwie już nie mam co dodawać, chyba, że jeszcze niezwykłe zdanie Tolkiena na temat swego przyjaciela Lewisa, w kontekście oceny jego "Opowieści z Narni"- "Jack jest głupi, a jego powieść tego dowodzi". Dla mnie osobiście, to zdanie z kolei dowodzi, jak prawdziwa i szczera musiała być przyjaźń obu panów, skoro mimo takich opinii, jeden na drugiego się nie obraził. :)

I jeszcze zabawna anegdota z życia profesora, z serii "Poznajemy zdobycze cywilizacji" - p. Murawski opowiedział nam, że kiedy Tolkien pierwszy raz miał coś nagrać na magnetofonie, wyrecytował "Ojcze Nasz" po gocku, w ramach wyegzorcyzmowania tajemnego sprzętu. :)

Jak wspomniałam, nadeszła kolei na dyskusję, a dokładnie pytania z sali. Nie będę oczywiście ich tutaj przytaczała, szczególnie, że nie wszystkie nawet pamiętam, ale muszę przyznać, że tak naprawdę nie było ciekawych pytań. Te, co bardziej wyryły mi się w pamięci (ale raczej nie ze względu na ich treść, a raczej zabawność), to pytanie jednego z kleryków, jak mamy rozumieć jednak to słowo mistyka w kontekście Tolkiena, skoro leksykon teologiczny podaje taką oto formułkę (tu następuje odczyt), czyli skoro nie ma bezpośrednio w tekście autora słów "Jezus", "Maryja", "Duch Święty" itp. to należałoby chyba użyć innego określenia... O. Kwiecień wspaniale ostudził pytającego, stwierdzając, między innymi, że idąc tym tropem, mistyka byłaby tylko dostępna wąskiemu gronu zainteresowanych, i to też tylko tym, znającym leksykon teologiczny.

Drugie pytanie dotyczyło gier opartych na WP i właściwie do końca nie wiem, o co panu chodziło, ale ja zrozumiałam, że on chciał wykazać wyższość gier nad książkę, która ma jedno tylko zakończenie i jedną "trasę" możliwości, natomiast gra pozwala na pewną liczbę wyborów, zmian decyzji i doświadczenia na własnej skórze konsekwencji tych złych, a później możliwość naprawienia błędów. Hmm... No comments

Całość zakończyła się ok. 21.30. Później była chwila na podziwianie dzieł Kasiopei, a nawet na krótką rozmowę z autorką, z której dowiedziałyśmy się, między innymi, że w kwietniu planowana jest spora wystawa prac polskich rysowników (nareszcie coś się dzieje w stolicy), a także, że na stronie internetowej Kasiopei pojawią się wkrótce dalsze części przezabawnego komiksu z Boromirem, Faramirem i małym Theodredem.

Napisała: Nimrodel


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl