Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Spotkanie Tolkienowskie w Warszawie
24.06.2005
"Smutek i rozpacz w dziełach Tolkiena"


Jak przynajmniej niektórzy z Was wiedzą, dzisiaj odbyło się zapowiedziane ponad miesiąc temu spotkanie tolkienowskie. Pierwsze merytoryczne spotkanie tolkienologiczne w Warszawie od bardzo długiego czasu. Idąc na nie, wielu rzeczy nie byłem pewien, a najbardziej tego ile osób się pojawi, a od tego zależało czy to będzie tylko jednorazowe spotkanie, czy może wyjdzie z tego cos bardziej regularnego. W końcu od dłuższego czasu warszawscy tolkieniści narzekali, ze tutaj nic się nie dzieje, że nie ma spotkań, i że warto by coś zorganizować.

Zostałem milo zaskoczony, w sumie zebrało się czternaście osób, łącznie z piszącym te słowa, co rokuje dobre nadzieje, zwłaszcza, ze nie pojawiło się kilka osób, o których wiem, że miały ochotę się pojawić. Liczę więc, że zjawią się na następnym spotkaniu. Gdyż takowe się odbędą i to już za nie cały miesiąc. Ale po kolei.

Jak pisałem zjawiło się czternaście osób, w tym większość niedziałających aktywnie na forach internetowych. Być może ktoś jeszcze próbował dotrzeć, jeżeli tak, to przepraszam, za nieścisłe wskazówki. Wśród nich (wybaczcie, że nie wymienię wszystkich, ale listy nie robiłem) byli: Aickep, Angband, Elring, Kasiopea, Melinir, Miriel (spoza forów) Ring, czy Silvana (Agnieszka Sylwanowicz).

Spotkanie zaczęło się zadziwiająco punktualnie i bez poślizgów, co było dla mnie niejakim szokiem. Nim przeszliśmy do ponurej tematyki spotkanie, ustaliliśmy, ze warto spotykać się częściej, być może nawet raz na miesiąc. Choć jednocześnie ustaliliśmy, że na każdym spotkaniu będziemy ustalać termin i tematykę kolejnego. Tak tez się stało już teraz. Więc już teraz mogę powiadomić, że: kolejne spotkanie odbędzie się w drugiej połowie lipca, najpewniej 22 lipca, w tym samym miejscu (sala jest ważna, bo to najchłodniejsza sala w gmachu IH UW, o czym świadczy to, że niektóre z uczestniczek pod koniec spotkania włożyły na siebie coś cieplejszego) i o tej samej godzinie. Szczegóły dotyczące terminu podam tak szybko, jak to będzie możliwe. Ustaliliśmy tez temat kolejnego spotkania, tym razem i dla równowagi będzie to: Radość i szczęście w dziełach Tolkiena

. Na razie jednak pogrążmy się w "Smutku i rozpaczy". Dyskusje będę relacjonował z pamięci, wiec, będzie skrótowa, uczestników mających dostęp do forów proszę więc o ewentualne uzupełnienia i sprostowania. Zaczęliśmy od cytatu z Ainulindale: "W końcu brzmiało to tak, jakby przed tronem Iluvatara rozwijały się jednocześnie dwie symfonie, całkowicie różne. Jedna głęboka, rozlewna i piękna, lecz powolna i nasycona bezgranicznym [b]smutkiem[/b], który zdawał się głównym źródłem jej piękności.? " [S: 13]

Praktycznie od razu ustaliliśmy, że smutek nie jest u Tolkiena niczym złym, przeciwnie jest integralną cechą tolkienowskiego świata i w sumie czymś pozytywnym, przynajmniej w tym sensie, że z niego pochodzi znaczna część piękna, czy może raczej uroku dzieł Tolkiena. Przy okazji jednak pojawił się wątek, w jaki sposób piękno wywodzi się ze smutku. Pojawiały się różne wątki, zresztą jak to często bywa przy okazji takich spotkań, wielokrotnie ginęliśmy w dygresjach. Nie byliśmy może bardzo kreatywni, ale doszliśmy do wniosku (między innymi), że smutek jest smutkiem przemijania, żalu za pięknym, wspaniałym światem, który poznajemy już tylko za pośrednictwem tej opowieści. Piękno tkwi więc w świecie, który przeminął i w samych opowieściach o przemijaniu tamtego świata.

Potem rozmowa zeszła, na różnice w smutku elfów i ludzi. Pojawiło się pytanie, czy rzeczywiście to inny rodzaj smutku i doszliśmy do wniosku, że chyba tak. Smutek elfów to smutek przemijania postaci tego świata. Elfowie ciałem i duszą związani z Ardą szczególnie mocno odczuwają wszelki ciosy i rany, zadane materii świata. Szczególnie mocno odczuwają rany wynikające ze skażenia. Przemijanie świata, jest dla nich bardziej bolesne niż dla ludzi. Ale jest też podobna nuta, czyli lek przed końcem. Bo elfowie mają świadomość nieuchronnego końca, który jest odległy, ale pewny i nie maja pewności, czy będą mieli miejsce na Ardzie Odrodzonej, mogą mieć nadzieje, która przynoszą im ludzie, ale pewności mieć nie mogą.
Inny jest smutek ludzi. To smutek istot, które nie mają czasu nacieszyć się światem, dla których świat to za mało, których tęsknota sięga poza granice świata, ale którzy chcieliby się nim dłużej cieszyć, a nie mogą. Ich smutek podszyty jest lękiem, lękiem przed śmiercią i brakiem pewności, co dalej. Ten tok dyskusji nieuchronnie doprowadził nas do kwestii śmierci, leku przed nią i skażenia daru Iluvatara. Ludzie uwierzyli kłamstwom Melkora na tyle, że zaczęli się lękać śmierci, z obawy przed tym, co dalej. Z obawy przed tym, że ich wielka tęsknota nie zostanie zrealizowana za życia, a potem ich czeka tylko nicość i pustka. Pojawił się wątek, że problemem nie jest długość życia, a przy najmniej nie jest najważniejszym problemem, ale jest im nieuchronność śmierci w przewidywalnym czasie. Numenorejczycy, choć żyli trzy razy dłużej niż przeciętna, nie są wolni od leku przed śmiercią Z drugiej strony nigdzie nie pojawia się sugestia, by ludzie zazdrościli krasnoludom czy hobbitom ich dłuższego życia. Zazdroszczą elfom nieśmiertelności. To życie obok istot pozornie nieśmiertelnych, czyniło brzemię ludzi tym trudniejszym do zniesienia. Wprawdzie wiemy, że elfowie nie są nieśmiertelni. Ale dla człowieka, nawet Numenorejczyka, życie trwające tysiące lat, jest faktycznie nieśmiertelnością, bo tak długie życie jest z perspektywy istot krótkowiecznych czymś zupełnie abstrakcyjnym. Zazdrość zaś była skutkiem lęku prze śmiercią, i kółko się zamyka.

Lęk zaś prowadzi do rozpaczy, czyli drugiej części naszych dywagacji. Tu wyszło nam, że tłumaczenia na język polski nie są ścisłe, bo nie różnicują między rozpaczą a desperacją, jako zachowaniami w obliczu rozpaczliwych sytuacji. Doszliśmy do wniosku, że rozpacz nie musi, choć często wynika ze smutku. Natomiast zawsze wynika z braku nadziei. Przy czym Tolkien przedstawia dwie postawy wobec beznadziejnych sytuacji. Jedną jest popadnięcie w rozpacz, poddanie się sytuacji, poddanie się losowi. Co nie oznacza jednak braku działania vide Denethor działający, tyle, że były to działania samobójcze. Namiestnik nie walczy z przeznaczeniem, ale poddaje się mu, wybiera poddanie się. To efekt wpływu Saurona, ale także efekt własnej dumy, posuniętej aż do pychy. To inna postawa niż Hurina, który w obliczu klęski, krzyczy: "Ale nadejdzie jeszcze dzień", wbrew wszystkiemu wyraża nadzieję na finalny sukces. To inna postawa niż Fingolfina, który w obliczu klęski, jedzie popełnić wyrafinowane samobójstwo w pojedynku z Morgothem. Nie ma nadziei na sukces, ale w akcie desperacji rzuca wyzwanie, które jest aktem buntu, sprzeciwu wobec Przeciwnika i przeznaczenia.

Rozróżnienie desperacja i rozpacz jest ważne. Bo o ile desperacki akt jest u Tolkiena aktem godnym uznania i szacunku (przynajmniej w niektórych wypadkach), to rozpacz jest ewidentnie zła. Jest aktem poddania się i swoistego przyzwolenia na zwycięstwo zła.

Podczas naszej rozmowy pojawiło się jeszcze kilka wątków obocznych, wśród których warto chyba wspomnieć o dwóch. Frodzie i jego poczuci klęski, tym silniejszym, że oddawano mu hołdy, że publicznie wyrażano mu wdzięczność, podczas gdy on wewnętrznie czuł, ze na nią nie zasłużył. Jaka się wydaje cala wyprawa sprowadzała się dla Froda, do ostatniego momentu, momentu kapitulacji przed mocą Pierścienia, który przekreślił, w jego wewnętrznym przekonaniu całe poświęcenie związane z wyprawą. Ciężar dla Froda był tym większy, że Sam odrzucił Pierścień, oddało go, z wahaniem, ale bez sprzeciwu. Dlatego Frodo tak bardzo potrzebuje uleczenia duszy i podroży do Valinoru. To ona ma mu dać finalny spokój. A przy okazji pojawił się drugi wątek, związany ze słowami, które wypowiedział do Gandalfa, Elronda i Galadrieli, już w drodze do Shire: "Tak! Nie na próżno ślęczałem tyle lat nad tajemnymi księgami. Wiem, że wy też jesteście skazani na zagładę. Wy także o tym wiecie. Będzie to pewną pociechą dla tułacza, że niszcząc mój dom, zburzyliście swój własny. Jakiż statek poniesie was z powrotem przez tak wielkie morze? - Ach, szary statek pełen widm - ?" [WPIII: 326]

Co oznaczają te słowa? Przecież Saruman wie i mówi do wiedzących. Nie może ich okłamać, a jednak buduje obraz jakże podobny do tego, który Sauron przedstawiał Ar-Farazonowi. Czy próbował przekonać ich, czy siebie? Tak na prawdę nie udało nam się odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Natomiast oczywistym jest, ze Saruman nie chce wracać, z miłości do władzy, która posiadł w Śródziemiu. Została tez kwestia pozostałych Istarich, ale nie rozwinęliśmy jej.


Na tych watkach i tematach koncentrowała się nasza dyskusja merytoryczna, która w sumie trwała ponad dwie godziny. Rozeszliśmy się po ponad dwóch i pół godziny, i to raczej dlatego, że musieliśmy, niż chcieliśmy. Tym chętniej zgodziliśmy się na kolejne spotkanie, na które wszystkich serdecznie zapraszamy.

Co wyjdzie z regularności, nie wiem. Czy będzie ich więcej niż kilka, tez nie wiem, ale jeżeli będą chętni i możliwości, to większych problemów nie powinno być.

Nadesłał: i napisał: Michał Leśniewski ´M.L. ´ alias MumakiL



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl