Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Recenzja książki Michaela White'a "TOLKIEN Biografia"

(Dedykowane Kari, która pewnego dnia łagodnie zasugerowała mi, że poważne teksty mojego autorstwa byłyby również mile widziane. To ciekawe, co teraz powiecie...)



"Biografię" Michaela White'a przeczytałem, będąc fanem Tolkiena już od wielu lat. W tym czasie, co oczywiste, fascynowały mnie również wszelkie szczegóły z życia Twórcy Śródziemia, których to pilnie poszukiwałem w coraz to nowych utworach okołotolkienowskich. Jednak nawet po lekturze kilku pozycji o tej tematyce (takich jak chociażby książka Josepha Pearce'a "Tolkien: Człowiek i mit"), a nawet Listów samego Tolkiena, wciąż czułem pewnego rodzaju niedosyt. Zbyt wiele szczegółów pozostawało niejasnych, wciąż znałem życie oksfordzkiego Profesora jedynie w rysach bardzo pobieżnych.

White już we wstępie stwierdza, że (chociaż klasyfikuje się jako zagorzały fan Tolkiena) daleki będzie w swej książce od gloryfikacji jego postaci. Daleki w szczególności od czynienia z Autora Władcy Pierścieni istoty niemalże idealnej, co niestety wciąż jest dość powszechne w wielu tolkienowskich środowiskach, gdzie wady i słabości, od których pisarz ów nie był przecież wolny, są często zbywane milczeniem. Doskonałość Tolkiena staje się już niemalże ortodoksją, i, jak w większości ortodoksji, ortodoksi w nią wierzą. Biografia ta jest zaś (i to już z samego autorskiego założenia) pozycją mającą na celu demitologizację obrazu osławionego Twórcy Śródziemia. Rzutuje to, niestety, w pewien sposób na całą jej treść i formę, w której została ona przedstawiona, o czym napiszę w jednym z kolejnych akapitów.

Autor tej biografii nie ogranicza się jednak tylko do tego rodzaju nietypowości. W jego książce znaleźć też można wiele humorystycznych anegdotek z życia Profesora, które bardzo ujęły twórcę tej recenzji. To właśnie dzięki nim, oraz często bardzo szczegółowym opisom różnych aspektów życia Tolkiena, odkrywamy człowieka, którego wcześniej właściwie nie znaliśmy. Człowieka dużo sympatyczniejszego i bardziej ludzkiego od tego świętego, niemalże posągowego Autora, którego wykreowali nam w swych utworach bezkrytyczni apologeci.

White w swej pracy korzystał z wielu źródeł, ilość informacji, które udało mu się połączyć w jedną, ciekawą historię jest bardzo obszerna i zróżnicowana. Zdołał jednak przy tym zachować płynność języka, wartkość akcji, oraz utrzymać czytelnika w stałym zaciekawieniu. Język jest bogaty (błędy bardzo nieliczne), wiedza autora o światowej literaturze, psychologii czy socjologii również jest doskonale widoczna... zwłaszcza, gdy od czasu do czasu zdarza mu się snuć swe dywagacje o motywach Profesora i przyczynach takiej a nie innej Jego postawy. Czasami, przyznam, nadinterpretując. Czasami koloryzując. Raz czy dwa zdarza mu się nawet nagiąć fakty, aby wszystko pięknie pasowało do opracowanej przez niego teorii. Jednak zawsze wykłada ją ciekawie, zwracając uwagę odbiorcy na pewne kontrowersyjne aspekty, które w sumie każdy później może sobie ocenić po swojemu.

Przykładem sytuacji, gdy White niemal na siłę próbuje zdemitologizować wizerunek Tolkiena, radośnie nadinterpretując fakty w kontekście swojej wizji jego osobowości, może być choćby końcówka rozdziału "Męski świat". Ta część książki poświęcona jest ponad dwudziestoletniej przyjaźni Tolkiena i C.S. Lewisa, oraz możliwym przyczynom leżącym u podłoża późniejszego ochłodzenia wzajemnych stosunków obu panów. Wnioski, do których autor Biografii dochodzi w końcowym efekcie są, przyznam, interesujące, i prawdopodobnie może w nich nawet tkwić ziarno prawdy. Co jednak znamienne, i co jest przedmiotem mojej uwagi, to fragment, mówiący, że:

"[Obrażony Tolkien] rzadko wypowiadał się na temat Lewisa, a jedyny udokumentowany komentarz, dotyczący ich długoletniej przyjaźni zawarty jest w cierpkiej uwadze, w jednym z listów napisanych krótko po śmierci Lewisa. Najpierw rozdzieliło nas nagłe pojawienie się Williamsa - czytamy - a potem jego [Lewisa] małżeństwo. Smutne to postscriptum do tego niezwykle silnego związku, do przyjaźni, która tak bardzo ich wzbogacała."

Tyle pisze White, przekonując nas, że profesor kompletnie odciął się od swego dawnego druha od kufelka i dysput literackich, że nie chciał mieć z nim absolutnie nic wspólnego. A przecież w tym samym liście Tolkien pisze dalej:

"Mieliśmy jednak względem siebie ogromny dług, a więź zrodzona z głębokiego uczucia nie została zerwana. Był wielkim człowiekiem, którego zimne oficjalne nekrologi ledwie musnęły, miejscami niesprawiedliwie."

Pominięcie tego fragmentu całkowicie zmienia sens tej pośmiertnej uwagi jednego wielkiego Inklinga o drugim. Tego typu nadinterpretacje uważam za najsłabszą stronę tej książki: w zupełności wystarczyłoby, gdyby White zdołał się ograniczyć do zwrotów typu "moim zdaniem ich stosunki ochłodziły się, ponieważ...". Wówczas mógłbym pewnie nawet napisać, że te jego psychologiczne dywagacje stanowią wielką zaletę Biografii. Tak, gdyż w pewnym sensie są nią w istocie, tyle, że pozostaje we mnie ów drobny niesmak, niesmak spowodowany właśnie takim wypowiadaniem się z pozycji wszechwiedzącej alfy i omegi o pewnych trudnych i zagmatwanych sytuacjach i problemach psychologicznych.

Sposób wydania zdecydowanie nie zachwyca. Papier jest marnej jakości, w książce znajduje się wprawdzie kilka zdjęć, jednak na bardzo nielicznych możemy znaleźć samego Tolkiena: przedstawione są raczej miejsca z nim związane, takie jak na przykład Bloemfountain, gdzie przyszedł na świat, czy przemysłowe miasto Leeds, w którym przez jakiś czas wykładał.

To wszystko nie zmienia wszakże dla mnie faktu, że książkę White'a wciąż uważam za jedną z najlepszych w tej dziedzinie. Pełne ukazanie czytelnikowi obrazu oksfordzkiego Profesora, zawierające w sobie zarówno krótkie, humorystyczne, i mało znane anegdotki, jak i próby zmierzenia się z interpretacją pewnych wydarzeń na szerszą skalę, są niewątpliwymi zaletami tej pozycji. Obejmuje ona wszystko, co tylko chcialibyście się dowiedzieć o Twórcy Waszych ukochanych książek - od historii znajomości jego rodziców oraz burzliwych dziejów dzieciństwa i młodości, aż po dziwactwa ostatnich lat jego życia, oraz pośmiertne dzieje jego twórczości.

Rozdział 1, "Dzieciństwo", dostarcza nam właśnie informacji o związku Mabel Suffield i Arthura Tolkiena, oraz o pierwszych latach życia Ronalda, który ma się w przyszłości stać "pisarzem XX wieku". Z tego fragmentu możemy się również dowiedzieć o sielankowych latach życia dwóch chłopców pod opieką Mabel, oraz o jej przedwczesnej śmierci.

Szerzej o wpływie matki na przyszłe życie i światopogląd twórcy Śródziemia oraz o jego burzliwym związku z Edith Bratt możemy przeczytać w rozdziale "Dwie kobiety". Kolejne fragmenty mówią nam odpowiednio o studenckim życiu młodego Tolkiena, a także o jego małżeństwie i poczynaniach w okopach I wojny światowej.

Ton zmienia się nieco, gdy przechodzimy do rozdziału 5, "Fantastyczne światy". Mówi on o początkach świata, który jest obecnie tak szeroko znany: Śródziemia, oraz o stosunku Tolkiena do swego dzieła na przestrzeni całego jego życia. Tu White rozpoczyna wspomniane przeze mnie wcześniej zabawy w interpretację motywów profesora, który nocami z niewiadomych przyczyn pogrążał się w tworzeniu "mitologii dla Anglii". Aby nie zdradzać wszystkiego, powiem tylko, że pomysł, którym zostaniemy uraczeni, jest jednym z najbardziej szokujących w całej Biografii.

Kolejne rozdziały przedstawiają nam żywot profesora z Leeds, a następnie z samego Oksfordu. Właśnie tę część uważam za najbardziej udaną w całej white'owskiej krwawicy. Dowiadujemy się z niej o wielu humorystycznych aspektach życia Tolkiena, oraz o paru jego pomysłach, które z największą chęcią bym Wam teraz przytoczył, jednak nowo nabyty obowiązek Recenzenta zabrania mi tego uczynić. Kto by potem kupił książkę, o której jest mu wiadomym absolutnie wszystko?

"Ku Hobbitowi" oraz "Wojna i Pierścień" koncentrują się głównie na procesach twórczych, których owocem były te dwie powieści. Następny rozdział traktuje natomiast o wysiłkach Tolkiena, który nie mógł jakoś wydać swego wiekopomnego dzieła (no bo kto by chciał coś takiego czytać?). Ciekawie napisane, choć nowych lądów stanowczo nie odkrywają...

Za to trzy ostatnie rozdziały stanowczo nowe lądy odkrywają, cokolwiek byśmy o tych lądach myśleli. Przedstawione są w nich silnie zróżnicowane reakcje, które wzbudziła w literackim świecie publikacja Władcy Pierścieni i jego wysokie miejsca w prawie wszystkich rankingach przeprowadzanych w krajach anglojęzycznych. Podjęta jest próba wyjaśnienia przyczyn światowego fenomenu twórczości Tolkiena, próba będąca jedyną nadinterpretacją White?a, która na tyle przypadła mi do gustu, bym uznał, że może być prawdziwa. Ukazane są także ostatnie lata życia człowieka, który dał nam klucz do tego pięknego, spójnego świata alternatywnego, w którym wielu do dziś szuka wytchnienia czy inspiracji.

Ostatni rozdział, "Legenda żyje", ukazuje nam natomiast dzieje owego świata po śmierci jego Twórcy. Burze, które wywoływał, oraz ślepy zachwyt kolejnych pokoleń czytelników. Filmy, audycje radiowe, święcie oburzonych krytyków, plakietki "Gandalf na prezydenta", Beatelsów, znowu święcie oburzonych krytyków... I nowy boom tolkienowski, zainspirowany powstającym właśnie podczas pisania tej Biografii filmem... No właśnie, wszyscy wiemy, którym filmem.

Podsumowując te pokrętne wywody, przedstawię mą skromną opinię o Biografii, napisanej swego czasu przez pana White. Uważam mianowicie (uwaga!), że każdy fan powinien zapoznać się z treścią tej pozycji, pod warunkiem wszakże, że nie będzie przyjmował wszystkich odautorskich koncepcji za prawdę objawioną, a raczej zastanowi się nad nimi w kontekście podanych tam również w obfitości faktów...

Napisał: X


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl