Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Recenzja książki "Tolkien. Twórca Śródziemia" Daniel Grotty



Niniejsza pozycja autorstwa Daniel Grotty, która ukazała się na polskim rynku w 1998 roku nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, jest w istocie drugim, gruntownie przejrzanym, poprawionym i uzupełnionym o nowe informacje, wydaniem książki "Tolkien. Twórca Sródziemia". Należy w tym miejscu zauważyć, iż książka ta jest pierwszą biografią Tolkiena napisaną w zaledwie kilka lat po jego śmierci, pod koniec koniec lat 70-ych. W zamierzeniu Autorki drugie wydanie "Tolkien. Twórca Śródziemia" miało uzupełniać uznawaną obecnie za "kanoniczną" biografię autorstwa Carpentera. Daniel Grotta postawiła sobie za cel zgłebienie tego "w jaki sposób osobiste życie Tolkiena powiązane było z jego magiczną, graniczącą nieomal z cudem, zdolnością przekształcania wyobraźni w literaturę".

Od strony estetycznej książka prezentuje się poprawnie: papier jest dobrej jakości, nie ma w niej również znaczących pomyłek powstałych w procesie druku. Nie przypadła mi jednak do gustu okładka, która nijak (poza samym zdjęciem twórcy Władcy Pierścienii) nie wpasowuje się w klimaty tolkienowskie. W sposób zwłaszcza rażący prezentuje się na niej nagi, siedzący na liściu, skrzydlaty chochlik, który zapala fajkę Tolkienowi. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że sam twórca Śródziemia wielokrotnie wyrażał swój - łagodnie rzecz ujmując - sceptycyzm wobec takich małych, skrzydlatych istotek, które przecież potocznie nazywa się... elfami.

Jednymi z największych atutów książki Daniela Grotty są zarówno bardzo bogaty język jak i żywy, potoczysty styl prowadzenia narracji pozwalające na pełne oddanie atmosfery opisywanego w poszczególnych rozdziałach okresów i pełne wczucie się czytelnika w sytuację i położenie Tolkiena.

W Prologu mamy niejako pokazanie finału opowieści: a więc zarysowanie podstawowych cech charakterystycznych Tolkiena w okresie gdy cieszył się już światową sławą. Co interesujące, pani Grotta już od prologu kładzie nacisk na pokazanie także negatywnych cech profesora takich jak irytujące zachowanie:

"Mamrotał nieustannie, a jego wymowa wydawała się zniekształcona nawet najbardziej uważnym słuchaczom. Nieświadomie denerwował swoich rozmówców, którzy nigdy nie wiedzieli, czy opowiada dowcip, czy klnie pod nosem" i... lenistwo przy tworzeniu Śródziemia:

"Tolkien był pisarzem niezorganizowanym, niepoprawnym leniem, pracował powoli i sam stwarzał sobie przeszkody. (...) Wyczekiwał również wizyt przyjaciół lub członków rodziny, traktując je jako pretekst do przerwania pracy. A jednak skarżył się jak trudno jest mu pisać". Motyw lenistwa Tolkiena będzie się zresztą przewijał przez całą książkę.

Poza cechami negatywnymi Tolkiena zostały też w Prologu odnotowane jego związki z Hobbitami, konwersacje z innymi profesorami i naukowcami oxfordzkimi prowadzone w wielu (często wymarłych) językach, na szczególną jednak uwagę zasługują: niezwykle plastyczny opis przerobionego na pracownię garażu Tolkiena ze wszystkimi sprzętami otaczającymi twórcę Śródziemia (podobny, choć nie tak dobry opis znaleźć można u Lina Cartera) i bardzo zgrabne zwieńczenie życia profesora w końcowych akapitach Prologu.

Pierwszy rozdział, noszący tytuł: "Młodzieniec: 1892 - 1911", opowiada historię rodziny Tolkiena i początkowe perypetie w południowej Afryce, by potem przejść płynnie do losów samego Tolkiena, aż do rozpoczęcia studiów na Oxfordzie. Niezbyt podobały mi się (zbyt rozwlekłe) dywagacje Autorki na temat niemieckiego pochodzenia nazwiska Tolkiena, a także omawianie ogólnej sytuacji w Afryce w czasach gdy sprowadzał się tam jego ojciec. Dalej jednak jest już tylko lepiej. Wczesne dzieciństwo i młodość Tolkiena są przez Daniel Grottę opisane niezwykle plastycznie: niemal czuje się wiatr na ulicach miasteczek w Afryce jak również zostaje się przesyconym sielską atmosferą Sarehole i powiewem przemysłowego zniszczenia serwowanym nam przez przemysłowego molocha Birmingham. Na szczególną uwagę zasługują bardzo dobre i pobudzające wyobraźnię opisy wycieczki młodego Tolkiena do Walii (wpływ języka walijskiego) i początków jego znajomości z Edith Bratt. Sprawą znaczącą jest fakt, iż Daniel Grotta cały czas potrafi pokazać nam Tolkiena-filologa, ani na moment nie zaniedbując zasypywania czytelnika sytuacjami w których jego filologiczna wyobraźnia zaczyna się niejako "wykluwać" (tworzenie prywatnych, dziecinnych języków), jednak w miarę kolejnych edukacyjnych i językowych sukcesów Tolkiena pokazane jest nam również... jego lenistwo. Na zakończenie należy zauważyć że, w rozdziale tym znajdują się dwie bardzo interesujące ciekawostki: "porwanie" młodego Tolkiena w Afryce i "dokarmianie" braci Tolkienów przez Edith Bratt.

W kolejnym - noszącym tytuł: "Student: 1911-1915" - rozdziale w pełni zanurzamy się w atmosferę Oxfordu. Daniel Grotta niezwykle szczegółowo (w przypadku podania historii miasta i uniwersytetu nawet aż za) opisuje życie studenckie młodego Tolkiena na tle szerszej panoramy Exeter College. Kolejnym dużym plusem jest niewątpliwie wnikliwe przedstawienie nie tylko samej specyfiki studiów w Oxfordzie, przy czym Autorka nie ogranicza się do opisywania samych zajęć i przedmiotów, lecz również pubów, miejscowych zwyczajów i kawałów studenckich. W przypadku tych ostatnich polecam zwłaszcza lekturę przytoczonego w całości listu odnośnie... rękawiczek. Poza powyższymi w lepszym zrozumieniu omawianego okresu w życiu twórcy Śródziemia pomagają nam przytoczone przez Daniel Grottę oryginalne wartości opłat z Exeter College, a także skrupulatnie wymienione i opisane postacie mających największy wpływ na Tolkiena wykładowców i kolegów z czasów studenckich, przy czym po raz kolejny zostaje tutaj poruszony temat lenistwa przyszłego profesora. Rozdział kończy się w momencie gdy Wielka Wojna rozgorzała już na dobre, liczba studentów drastycznie spadła (rok 1915), sam zaś Tolkien, po zdaniu egzaminów z filologii nowożytnej, zaciągnął się do wojska.

Rozdział "Żołnierz: 1915-1919", jak sama jego nazwa mówi, wprowadza nas w świat wypełniony wojną i cierpieniem, panujący w Europie w tym okresie, kończąc się odejściem Tolkiena z wojska. Po raz kolejny Daniel Grotta w bardzo dobry i malowniczy sposób przybliża nam realia "wojny, która miała zakończyć wszystkie wojny" za pomocą umiejętnego wplecenia w tok narracji cytatów z epoki (Lord Grey), starannego rysu historycznego i wreszcie przykładów poezji wojennej Wilfreda Owena. Dla czytelnika nie zainteresowanego wojskowością nieco nużący może być opis struktury armii brytyjskiej. Mnie jednak przypadł on do gustu. Autorka stawia ciekawe hipotezy mające wyjaśnić w jaki sposób wojna wpłynęła na młodego Tolkiena i jego wizję Śródziemia skupiając się na przedstawieniu cech wspólnych XX-wiecznego pola walki z takimi elementami fikcji tolkienowskiej jak Martwe Bagna, widok Froda z Amon Hen, a także umiejętnie dodanym cytatem C. S. Lewisa, który najbardziej trafnie ukazuje podobieństwo "Władcy Pierścienii" do przeżyć doświadczanych w okopach:

"Ta wojna [u Tolkiena] miała ten sam nastrój, co wojna, którą znało moje pokolenie. Wszystko tu jest [u Tolkiena]: nieskończony, niezrozumiały ruch, złowroga cisza, frontu, kiedy >>wszystko jest gotowe<<, uciekający cywile, żywe i intensywne przyjaźnie, w tle jakiś rodzaj rozpaczy, a na pierwszym planie zesłane przez niebiosa podarki, takie jak skrzynka markowego tytoniu >>uratowana<< z ruin [w Isengardzie przez hobbitów] "

. Spośród prezentowanych przez Daniel Grottę hipotez i przemyśleń na temat wpływu wojny na twórcę Sródziemia wypada mi się nie zgodzić i stanowczo zaoponować jedynie względem jednej: przyrównaniu orków do żołnierzy niemieckich. Poza tym jednym potknięciem cały rozdział daje bardzo dobry wgląd w to czym była wojna, jak wpłynęła na osobowość i psychikę całego pokolenia biorących w niej udział młodych ludzi, zakończenie zaś "Żołnierz: 1915-1919" daje czytelnikowi wiele do myślenia dzięki po pierwsze trafnie i umiejętnie prowadzonemu przez Autorkę wywodowi jak również powołaniu się na bardzo dobre uwagi profesora Rogera Sale´a. Po lekturze niniejszego rozdziału nie mam już najmniejszych wątpliwości na temat genezy tolkienowskiego Śródziemia, a także panującego tam nastroju.

Kolejny rozdział - "Wykładowca 1919-1925" - nie jest aż tak ciekawy jak poprzednie. Dzieje się tak może ze względu na to, iż skupia się on na wymienianiu miejsc pracy, kolejnych stanowisk, a także współpracowników, znajomych i studentów Tolkiena w w/w latach. Z tego też powodu bardziej od samej postaci twórcy Śródziemia interesującym może się okazać przedstawione mimo woli tło historyczne: między innymi informacje na temat stanu osobowego alma mater Tolkiena po wojnie i informacje z dziedziny organizacji brytyjskiego szkolnictwa wyższego na przykładzie uniwersytetu w Leeds. Po lekturze tego rozdziału zapadają w pamięć dwie rzeczy związane z Tolkienem (i jedna z jego bratem Hilarym, który został producentem jabłek w środkowej Anglii). Pierwszą z nich jest wyłaniający się ze wspomnień jego syna Michaela portret Tolkiena jako troskliwego i niemal idealnego ojca, drugą zaś obraz nietuzinkowego (choć mającego wady z których największą było nie trzymanie się tematu w trakcie wykładu) wykładowcy uniwersyteckiego. Jak określił Tolkiena-wykładowcę jeden z jego studentów T. V. Benn:

"Jeśli słuchałeś jego wykładów, mogłeś zapomnieć ich treść, ale nie jego samego."

Rozdział kończy się powrotem Tolkiena do macierzystej uczelni i objęciem katedry profesora języka anglosaskiego.

"Profesor: 1925-1937" mógłby być w zasadzie częścią poprzedniego rozdziału, z wyłączeniem jedynie końcowej części poświęconej publikacji "Hobbita". Ta część książki rozpoczyna się bardzo klimatycznym opisem zmian w Oxfordzie obejmujących tak uczelnię jak i samo miasto, a także przedstawieniem stosunku Tolkiena względem tychże zmian. Dalej, podobnie jak w poprzednim rozdziale, znajdujemy opis Tolkiena-wykładowcy z wykorzystaniem opinii jego byłych studentów, w tym i polskiego filologa: przyszłego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, ówczesnego zaś studenta Tolkiena, Przemysława Mroczkowskiego. Jest to w zasadzie pierwszy rozdział w którym Daniel Grotta nie jest już w stanie zarzucić Tolkienowi "lenistwa" ze względu na wielorakie i różnorodne zajęcia, które pochłonęły bez reszty twórcę Śródziemia: począwszy od pisania prac naukowych (esej o Beowulfie) i uczestnictwa w stowarzyszeniu "Coalbiters", poprzez napisanie i publikację "Hobbita", skończywszy zaś na poświęcaniu czasu i dzieleniu się swą więdzą w niezwykle szczodry sposób ze swymi licznymi studentami (Tolkien pisał niektórym z nich części ich przemówień nie domagając się nic w zamian poza nauczycielską satysfakcją). W dalszej części tego fragmentu książki Daniel Grotty wprowadzone zostają również postacie przyszłych Inklingów: C. S. Lewisa, Owena Barfielda i Hugo Dysona, cały zaś rozdział kończy się opisaniem tego w jakich okolicznościach wydany został "Hobbit", przytoczeniem reakcji różnych osób (w tym i samego Tolkiena) na jego publikację, a także uwagami Daniel Grotty już na temat samej książki, w tym i pochodzenia słowa "hobbit". Pomimo powyższych, "Profesor: 1925-1937" rozczarowuje ze względu na to, iż pierwsza jego część mogłaby z powodzeniem zostać włączona do rozdziału poprzedniego, druga zaś sprowadza się do przytaczania cytatów różnych osób na temat charakteru Tolkiena (Lewis, Dyson, Barfield) lub książki "Hobbit", za każdym razem z niewiele noszącym komentarzem samej Daniel Grotty. Niepotrzebny wydaje się również przydługi "życiorys" C. S. Lewisa, zwłaszcza w świetle tego, iż niedostatecznie została pokazana więź łącząca obu Inklingów. Dziwne jest także podejście Daniel Grotty względem Edith Bratt. W poprzednim rozdziale opisana jest jako osoba:

"świadoma swych braków w wykształceniu i bez obycia, "

podejście Autorki jest więc raczej niezbyt pozytywne, w "Profesor: 1925-1937" zaś już jako osoba, która:

" (...) [Edith] była wielką pięknością; nikt nie powiedziałby, spoglądając na nią, że urodziła już troje dzieci Jej zachowanie określano [kto określał?] jako nieco arystokratyczne i wyniosłe. "Właściwe" byłoby tu lepszym słowem, jako że z powodzeniem przystosowała się ona do reguł postępowania obowiązujących żonę młodego profesora: dystyngowana, skromna, uległa, czarująca, inteligentna i wykształcona"

tak więc podejście Daniel Grotty zmienia się diametralnie i, co więcej, wydaje się być sprzeczne. Edith Bratt w jej książce zdaje się ulegać jakiejś cudownej metamorfozie. Nie staram się w tym miejscu oceniać, wolałbym jednak, aby Autorka trzymała się jednej wersji, miast prezentować nam nadiry.

"Mitotwórca: 1937-1953" został poświęcony opisaniu kolejnych książek Tolkiena: "Władcy Pierścienii", "Rudego Dżila i jego psa", "The lay of Atrou and Itroun", "Liściu dzieła Niggle´a", utworu inspirowanego Bitwą pod Maldon, "Imram", omówieniu "Władcy Pierścienii", jak również składu osobowego klubu Inklingów (znów nieco przydługiego). Trochę na wyrost wydają się być porównania Froda do Jezusa (czemu zresztą zaprzeczał sam Tolkien), nie uwzględnienie przez Daniel Grottę Upadku w historii Śródziemia (zwłaszcza w świetle tego, iż książka jest drugą i poprawioną edycją), na uwagę zasługuje jednak dobre rozgryzienie eucatastrophe, postaci Galadrieli i... wytknięcie błędu samemu Tolkienowi w sprawie zastosowanej przez niego nieregularnej formy liczby mnogiej: elfs/elves i dwarfs/dwarves. Jak ujął to sam Tolkien w wiele lat później:

"oczywiście, "dwarves" było początkowo niepoprawną formą gramatyczną, którą próbowałem uzasadnić; chodzi jednak wyłącznie o fakt, że mam skłonność do mnożenia ilości tych szczątkowych form liczby mnogiej - to jest zmiany spółgłosek (...). Chciałbym używać ich częściej, niż jest to obecnie dopuszczalne. Byłem przekonany, że prawidłowo powinno być dwarf/dwarves, wharf/wharves. Dlaczego nie? "

Następnie opisana zostaje dalsza przyjaźń Tolkiena z Lewisem i pojęcie wtór-stwarzania i stwórcy wtórnego, wprowadzone przez Tolkiena. Autorka w bardzo dobry sposób podaje tutaj tak definicje jak i własną ich interpretacje sprawiając, iż lektura końcowej części "Mitotwórcy: 1937-1953" staje się przyjemnością.

Rozdział kończy się na krótko przed publikacją "Władcy Pierścienii"

. "Pisarz: 1953-1966" opisuje nam literacką drogę "Władcy Pierścieni": od jego pierwszego wydania, poprzez publikacje w Ameryce (wraz zawirowaniami związanymi z pirackimi wersjami książki), kończąc zaś na prezentacji różnych opinii krytyków. Scharakteryzowany zostaje również wpływ dzieła Tolkiena na kulturę hippisowską lat 60-ych. Rozdział kończy się w chwili gdy Tolkien, będąc u szczytu sławy (która to sława zaczyna mu już wyraźnie ciążyć) jako pisarz, odchodzi na emeryturę. Zarówno w "Pisarzu: 1953-1966" jak i "Mitotwórcy: 1937-1953" odnajdziemy wiele informacji i ciekawostek na temat rodziny Tolkiena, zarówno tej bliższej jak i dalszej, rzucających nowe światło na postać twórcy Śródziemia. Zwłaszcza godny uwagi jest "incydent z ciężarówką" mający miejsce gdy Tolkien odbywał spacer ze swym wnukiem.

Ostatni rozdział właściwej biografii (gdyż kończy się śmiercią pisarza) noszący tytuł "Pustelnik: 1966-1973" skupia się wokół rosnącej sławy Tolkiena, a także odpowiedzi krytyków i czytelników na wydanie "Władcy Pierścienii" by następnie przejść do opisu ostatnich lat życia twórcy Śródziemia (już po śmierci Edith Bratt) i związków, jakie wytworzyły się pomiędzy wiekowym Tolkienem a jego pracownikami i przyjaciółmi. O ile zawarty w tym rozdziale opis okresu sprzed śmierci Edith nie jest niczym odkrywczym z punktu widzenia lektury innych pozycji okołotolkienowskich, o tyle sprawozdanie z końcowych lat życia profesora wiele wnosi do całościowego oglądu jego postaci.

Po wyżej omówionym rozdziale znajdziemy jeszcze w książce Daniel Grotty swego rodzaju "podrozdziały". Są to: "Nieśmiertelny" będący krótkim opisem z pogrzebu Tolkiena i wpływu jego książek na otaczający nas świat, "Epilog: Silmarillion (1977) " który wprowadza czytelnika w żmudną redaktorską pracę wykonaną przez Christophera Tolkiena (rozdział pisany jest z perspektywy sprzed publikacji Niedokończonych Opowieści i Historii Śródziemia) i "Posłowie" będący sprawozdaniem z pracy Autorki nad niniejszą biografią.

Wypada teraz zastanowić się czy książka Daniel Grotty: "Tolkien. Twórca Śródziemia" jest pozycją wartą zakupu. W mej skromnej opinii zdecydowanie tak. Choć na jej minus należy policzyć to, iż pisana jest z perspektywy osoby nie znającej "Niedokończonych Opowieści" i "Historii Śródziemia", miejscami zaś Autorka dokonuje nieco zbyt daleko idących własnych interpretacji pewnych postaw Tolkiena (choćby osławione lenistwo) czy też bohaterów ze Śródziemia (sprawa Froda i Jezusa) jak również nieco zbyt słabo została zarysowana postać Edith Bratt i jej wpływ - jako żony - na profesora to na plus należy policzyć, iż pozycja ta napisana została bardzo dobrym językiem, przekazuje bardzo wiele informacji na tematy wiążące się jedynie pośrednio z Tolkienem (wojny światowe, opis zmian Oxfordu na przestrzeni lat) co nadaje całej historii życia profesora dodatkowej głębi. Przede wszystkim jednak w postaci "Tolkien. Twórca Śródziemia" dostajemy pozycję, która oddaje ducha tak człowieka jak i całej epoki w której żył i tworzył, pozycję niebanalną i błyskotliwą, pozwalającą wejrzeć w głębiej w geniusz człowieka, którego syn Michael [Tolkien] opisał następująco:

"Dla mnie przynajmniej nie ma nic tajemniczego w skali i zasięgu popularności dzieł mojego ojca. Geniusz jego talentu odpowiedział po prostu na wezwanie wszystkich ludzi zmęczonych brzydotą, szybkością, tandetnymi wartościami i oszukanymi filozofiami, jakie podano nam w zastępstwie piękna, poczucia tajemnicy, ekscytacji, przygody, bohaterstwa i radości, bez których dusza ludzka zaczyna marnieć i obumierać"

. Napisał: Adam



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl