Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Recenzja "Encyklopedii Śródziemia" Roberta Fostera



Wydana nakładem wydawnictwa Amber "Encyklopedia Śródziemia" autorstwa Roberta Fostera prezentuje nam stan wiedzy na temat legendarium tolkienowskiego na rok 1978, a więc już po publikacji Silmarillionu, a przed wydaniem Niedokończonych Opowieści i Historii Śródziemia.

Z tego też powodu w omawianej pozycji znajdziemy definicje i objaśnienia pojęć, które ktoś kto przeczytał wyżej wymienione książki scharakteryzowałby w inny sposób. Jednakże encyklopedia Roberta Fostera jest krokiem do przodu w porównaniu z recenzowaną wcześniej pozycją autorstwa pana Tylera ("Tolkien. Przewodnik Encyklopedyczny").

Pierwszym co zwraca na siebie uwagę tak recenzenta jak i Czytelnika jest ekskluzywne wydanie i... fatalna okładka. Ale może po kolei. Twarda oprawa (czarna i błyszcząca po zdjęciu obwoluty) jak również bardzo dobrej jakości papier i druk zapewnią nam komfort zgłębiania tajników Śródziemia. Patrząc jednak na okładkę mam mieszane uczucia. Ilustracje autorstwa Lindy i Rogera Garlandów są mym skromnym zdaniem po prostu fatalne. I to do tego stopnia, iż książkę tę... można pominąć przechadzając się pośród półek w księgarni czy też nawet (!) w trakcie przeglądania stron internetowych po wpisaniu hasła "Tolkien". Na zakończenie opisu okładki dodam jeszcze, iż zasadniczo za bardzo wiadomo co ona przedstawia. Jest tam widoczna jedynie jakaś postać w łodzi. Jednak kwestia tego czy jest to Boromir pozostaje w sferze domniemywań, gdyż przy bliższym przyjrzeniu widzimy w tej łodzi hełm z rogami u "jego" boku. Czyżby film Bakshi´ego wywarł aż taki wpływ na Garlandów? Nie mnie to oceniać jednakże uważam, iż można było z powodzeniem wybrać jakąś inną pracę jakiegoś innego artysty.

Przejdźmy zatem do zasadniczej części książki, którą stanowi jej treść uszeregowana na kształt encyklopedii/wykazu znaczeniowego. I tu jest wręcz idealnie. Nazwy postaci, przedmiotów czy też definicje wydarzeń są uszeregowane w porządku alfabetycznym i przedstawione wytłuszczonym drukiem.Dodatkowo tam gdzie jest to możliwe zostało podane ich tłumaczenie z języka angielskiego, sindarinu, khuzdul, quenyi, numenorejskiego/adunaickiego, języka orków, nandorinu czy też języka Rohirrimów. Wszystkie hasła są wyjaśnione i opisane w sposób przejrzysty, spójny i zarazem ciekawy co jest niemałym osiągnięciem biorąc pod uwagę charakter recenzowanej pozycji. Należy jeszcze zaznaczyć, iż po każdej definicji jest także podany odnośnik do strony w odpowiednim dziele Tolkiena.

Jako przykładem posłużę się tutaj hasłem "Gúthwinë". Otóż: "Gúthwinë (tłum. rohir. ´bitwa-przyjaciel´) Miecz Eomera (II 131). " Myślę, iż nawet tak krótka, a przytoczona przeze mnie dosłownie definicja pokazuje jak dobrą i wartościową pozycją jest książka pana Fostera.

Na zakończenie otrzymujemy świetną chronologię I Ery pozwalająca rozeznać się w głównych wydarzeniach tego okresu dziejów Beleriandu, a także liczne drzewa genealogiczne. Nawiasem mówiąc ciekawym zabiegiem dla wielu Tolkienistów może być porównanie tych drzew genealogicznych z tymi obecnymi w książce Tylera co pozwala zrozumieć postęp prac i rozwój całego legendarium w głowie Mistrza.

W tym miejscu chciałbym wymienić kilka błędów, które pojawiły się na kartach omawianej książki. W pierwszym rzędzie należy zaznaczyć nieobecność postaci, wydarzeń, miejsc, etc. obecnych na kartach Niedokończonych Opowieści bądź też Encyklopedii Śródziemia. Nie dowiemy się z niniejszej pozycji kim była na przykład Erendis, Glorfindelowi* zaś poświęcone są aż dwie adnotacje - osobno temu z Pierwszej i Trzeciej Ery. Jednak nie można tego uznać za błąd sensu stricte. Taka a nie inna sytuacja jest powodowana rokiem publikacji anglojęzycznej wersji książki, której przekład właśnie recenzuję. Nigdy nie starałem się usilnie szukać błędów gdyż nie taki jest mój charakter.

Jednak gdy widzę słowa "Rohańczyk" w miejsce "Rohirrim" i "Dunadan" na miejscu pięknego, oddającego ducha Władcy Pierścieni, a przede wszystkim literackiego "Dunedaina" to odczuwam głębokie rozczarowanie. Wielka krecha dla trójki tłumaczy za "Dunadana", który wielokrotnie przewija się w różnych hasłach mącąc piękno tolkienowskiego legendarium w polskim wydaniu.

Otwierając książkę na chybił trafił natrafiłem także na taki oto tekst pod imieniem "Elrohir":
Elrohir (...) syn Elronda i Galadrieli.
Jest to oczywisty błąd gdyż Elrohir był synem Kelebriany i Elronda przy czym dziwi fakt, iż przy haśle "Elladan" powyższego błędu nie stwierdzimy. Szkoda, że błąd redaktorski przytrafił się przy postaci tak ważnej jak - było nie było - bracie Arweny Undomiel.

Udało mi się odnaleźć jeszcze jedno dziwne stwierdzenie. Mianowicie w trakcie lektury hasła "Ar-Pharazon" (czemu tłumacze nie trzymali się pisowni przez "f"?) czytamy co następuje:
"Przez dziwięć lat, zaczynając od 3319 roku, król budował Wielką Armadę, a w 3319 roku wylądował na zakazanym wybrzeżu Błogosławionego Królestwa."
Hmmm, chyba każdy Czytelnik przyzna mi, iż jest to swoista rewolucja w dziedzinie matematyki: 3319+9=3319...

Więcej błędów nie odnalazłem i prawdę mówiąc nie zamierzam szukać, gdyż jak już wspominałem nie leży to w moim charakterze.

Nadchodzi więc czas werdyktu.
Encyklopedia Śródziemia autorstwa Roberta Fostera jest świetną pozycją z której lektury czerpałem, czerpię i czerpać będę wielką radość.

A jeżeli nawet nie dowiemy się z niej kim była Erendis czy też o reinkarnacji Glorfindela to pozwolę sobie odesłać Czytelnika do odpowiednich historii w Niedokończonych Opowieściach bądź też esejów w Historii Śródziemia, gdyż jak mawiał Einstein:
"wszystko należy tłumaczyć tak prosto jak się tylko da, ale nie prościej."
A ja ze swej strony dodam jeszcze, iż czasami nie warto zadawać zbyt wielu pytań i zakończę niniejszy tekst słowami samego Tolkiena, który w swym eseju "O Baśniach" również uważał, iż należy...
"...nie zadawać zbyt wielu pytań pytań, narażając się na to, że zatrzasną się (...) drzwi królestwa, a klucze do nich zaginą."



* W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować za nieświadomy wkład w napisanie tego tekstu Forumowiczom z Hobbitonu - a w szczególności Mellornowi, który w temacie Błąd w Encyklopedi Śródziemia Roberta Fostera zauważył "dwa razy Glorfindela".
Błąd w podaniu matki Elrohira przez Fostera znalazłem sam.

Napisał: Adam





Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl