Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Pierwszy Człowiek

Gnomia rodzinka wyległa przed domek omawiać w swoim języku - gdyż ludzka mowa jeszcze nie powstała, a język magii wci?ż pozostawał nie odkryty - srog? zimę na północy i tajemnicze wydarzenia, które podobno miały tam miejsce. Okrutne grzmoty i błyskawice w ilo?ci mocno przekraczaj?cej zwykł? burzę, lawiny kamieni... to było wod? na młyn dla plotkarskich, gnomich języków.
        Młode gnomi?tko, nosz?ce dĽwięczne imię Aleuenisiris, pierwsze chyba zauważyło zbliżaj?cy się od tajemniczej północy kształt. Cień przybyły wprost z zamieci był wyższy od każdego gnoma, ubrany w mocne, podszyte futrem szaty, jakich krój nie przypominał niczego znanego dot?d na ?wiecie. Szedł szybko, w jednej dłoni dzierż?c długa włócznię, drug? za? przytrzymuj?c pasek od plecaka przerzuconego przez ramie.
        - Człowiek - szepn?ł ze zgroza i nabożnym lękiem Aleuenisiris. - To jest człowiek. Ale nie ma ich więcej...
        Ledwo to powiedział, gdy pierwszy z ludzi stan?ł na wzgórzu i, kieruj?c wzrok gdzie? poza horyzont, zawołał w powietrze:
        - Elretan! - a z pustki koło niego wyłonił się cień, który, po chwili zmaterializowany, przybrał postać drugiego człowieka, jakże różnego od tego pierwszego, zarówno z wygl?du jak i z głosu, spojrzenia, charakteru i wszystkiego.
        I ruszyli razem dalej, mijaj?c przyziemna wioskę gnomów, nie po?więcaj?c im uwagi, jakby nie istniały na tym wielkim, pustym ?wiecie. Gnomy obiecały się im za to srogo odpłacić i wysłały kilku swoich szpiegów, by podgl?dały tych pierwszych ludzi. St?d tylko znamy tę historię, przez ludzi zachowan? tylko w pojedynczych pie?niach. Pokonawszy kilka wzgórz pierwszy wędrowcy zatrzymali się i pierwszy człowiek znów zawołał gdzie? przed siebie:
        - Kaelia! - a z powietrza, niby duch, wyłoniła się miedzianowłosa, smukła kobieta, która od razu przylgnęła do Elretana, niby żona do męża. Pierwszy człowiek pokiwał głow? z aprobat?. Para zwróciła się do niego:
        - Jakie jest twe imię? Jak cię mamy zwać?
        - Imię me brzmi Bezimienny, w języku, którego jeszcze nie znacie, a który wyłoni się wraz z odkryciem mocy, podobnej do mej, lecz skażonej. Wy zwijcie mnie Przyjacielem.
        Wraz z tymi słowami Przyjaciel pod?żył dalej, prowadz?c swych towarzyszy tuż za sob?, aż dotarli do doliny, gdzie mroĽny oddech tej niezwykłej zimy już nie sięgał ludzi, oddaj?c pole słońcu. Tam krzykn?ł:
        - Ithern! - i z pobliskich zaro?li wynurzył się czarnowłosy i równie czarnooki młodzian, wokół którego powietrze iskrzyło się, jakby obsypane gwiazdami. Spojrzał w oczy Przyjaciela z niem? pro?b?, ten jednak pokręcił przecz?co głow? i szepn?ł:
        - Saliria - na co, niby na wezwanie my?liwskiego rogu, zza drzewa wyskoczyła niczym żwawa, zwinna sarna młoda, wesoła dziewczyna, ?miej?c się rado?nie, a na głowie nios?c wianek z le?nych kwiatów. Ów wesoły ?miech jednak zamarł jej na ?licznych, pełnych ustach, gdy spojrzała w czarne oczy Itherna. Wzdrygnęła się nagle, odsuwaj?c się możliwie daleko od niego. Przyjaciel zwrócił się ku niej z łagodnym u?miechem i cicho rzekł:
        - Malenes - i tuz przed Saliri? z mgły, delikatnej jak pajęcza nić, uformował się kształt silnego, wesołego młodzieńca, który obj?ł dziewczynę w pasie i przygarn?ł do siebie.
        Ruszyli cał? szóstk? dalej, trafiaj?c na rozlegle ł?ki, gdzie ziemia była żyzna, a zwierz?t w pobliskich borach żył dostatek. I tam im Przyjaciel kazał stan?ć i rozbić na noc obóz, nie wędrować dalej niezbadanym szlakiem. Gdy zajęli się zbieraniem drew na ognisko, on odszedł w stronę niekończ?cych się pól i ł?k i wypowiedział słowo, którego nikt nie mógł dosłyszeć, a które poza nim poznała tylko jedna jeszcze osoba w całej historii. Na to prawie bezgło?ne wezwanie odpowiedział szum traw i ?piew ptaków. Pierwszy człowiek powtórzył tajemnicze imię, jeszcze ciszej. Z jasnych obłoków wystrzeliła biała strzała błyskawicy, a w jej miejsce pojawiła się złotowłosa kobieta, dumna, o zimnym jak północny lód spojrzeniu. Pewnym krokiem podeszła do Itherna, a on zrozumiał, ze jej imię musi sam odgadn?ć.
        Gdy ognisko było już gotowe, ludzie zaprosili Przyjaciela do swego grona, lecz on odrzekł, ze doł?czy póĽniej. Wzięli się więc ci ludzie pierwsi za przyrz?dzanie strawy i snucie planów wielkiej osady, jak? tu zbuduj?, królestwa, jakim będ? rz?dzić... Dopiero gdy zapadał zmrok, Saliria rozejrzała się po zgromadzonych w?ród ogniska towarzyszach i zauważyła:
        - A gdzie jest nasz Przyjaciel?
        Zerwali się wszyscy na równe nogi i zaczęli gor?czkowe poszukiwania, przy?pieszaj?c je możliwie, staraj?c się odnaleĽć go nim zapadnie ciemno?ć, lecz starania ich spełzły na niczym, aż wreszcie, zrezygnowani zaniechali poszukiwań i pokładli się spać z my?l? o osadzie, któr? od rana zaczn? wspólnie budować...
        Tak oto powstał rodzaj ludzki.

By Sinduriel


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl