Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Maria Celesta z przedmieścia i Bilbo Baggins z Bag End

Był wieczór. Pasażerowie statku Śródziemie - Zachód właśnie dobijali do brzegów kraju elfów. Bilbo, Frodo, Galadriela, Gandalf i Elrond stali przy barierce wytężając wzrok, aby cokolwiek zobaczyć.
- Widzę mury! - zapiszczał Frodo i z przejęcia wpadł do wody.
Po półgodzinnej akcji ratunkowej, w której Gandalf wykazał się prawdziwym męstwem i odwagą (rzucił Frodowi koło ratnkowe) ruszono w dalszą drogę. Nie trwała ona zbyt długo, bo po minucie statek wpływał już do portu.
- Ale tu wszystko szare! Myślałem, że elfy lubią kolory... - ździwił się Bilbo. Galadriela spojrzała na niego z politowaniem.
- Nie zapominaj, że jesteś daltonistą. I załóż kontaktówki - poradził Gandalf wyciągając z kieszeni mnóstwo soczewek kontaktowych w 56 kolorach.
- Dzieki...- wymamrotał zmieszany hobbit.
- 90 zł. Dla starych przyjaciół tylko 85,50 - powiedział Gandalf i energicznie przewrócił przyjaciela głową w dół. Z kieszeni Bilba wleciało mnóstwo rzeczy, w tym (ku uciesze czarodzieja) jakieś drobniaki. Elrond natychmiast rzucił się na ziemię wpychając wszystko co popadnie do swoich kieszeni. Kiedy kilka dni poźniej opróżnial spodnie znalazł w kieszeniach trzy i pół złotego w jednogroszówkach, zdechłego szczura pokładowego, bilet na mecz Polska-USA, stary czajnik i spinkę do włosów jakiejś elfiej piękności.
Ale wróćmy na pokład statku, który nasi bohaterowie właśnie opuszczali. Na przystani stało wielkie grono elfów wymachujące transparentami o treści "Witaj Galadrielo" , "Welcome to West", czy "Najtańsze pokoje z WC, pensjonat >U Zenka<". Gandalf rozdawał autografy. Potem przybysze szybko wsiedli na państwowe wielbłądy pozostawiając wiwatujący tłum w chmurze kurzu. Miasto było piękne. Nasi bohaterowie zatrzymali się na głównej ulicy, w gospodzie >U Zenka<. Frodo podziwiał różnokolorowe domy elfów, błękitne domy kultury, biały dom prezydenta i różowe domy publiczne. Potem zniknął na jakiś czas.
Wszyscy - Elrond, Galadriela, Frodo i Gandalf - szybko znaleźli jakieś zajęcie. Wszyscy, z wyjątkiem Bilba. Ten całe dnie spędzał na włóczeniu się po mieście i z zazdrością patrzył na swych przyjaciół.
Gandalf zajął się dystrybucją sztucznych ogni, Frodo razem z Legolasem otworzyli sieć salonów fryzjerskich, Galadriela i Keleborn do póĽna wyśpiewywali w barach karaoke, a Elronda często widywano w towarzystwie jasnowłosej elfki. Bilbo postanowił zapisać się do Klubu Samotnych Serc. Od tej pory dnie spędzał na powolnym sączeniu Alpagi przez słomkę i wypatrywaniu jakiejś hobbickiej piękności. Niestety wokół krążyły same elfki, które nie zwracały uwagi na obdartego hobbita. Od czasu do czasu Bilbo oglądał mundial. Pewnego dnia, kiedy tak siedział w Klubie i oglądal w telewizji mecz Francja - Senegal podeszła do niego jakaś siwowłosa hobbitka z walkmanem na uszach. Nosiła fluoryzujące zielone boa i zjedzoną przez mole żółtą suknię w czarne kropki wielkości kul armatnich.
- Posuń się koleś! - krzyknęła brutalnie kopiąc go w kostkę.
- Co..co jest? - wyksztusił ogłuszony Bilbo.
Oboje spojrzeli na siebie. Hobbit doznał szoku. Nareszcie spotkał swój odpowiednik płci żeńskiej. Postanowił się uśmiechnąć, lecz nie robił tego od półtora roku, więc wyszedł z wprawy i wyleciała mu sztuczna szczęka. Odpowiednik odwzajemnił uśmiech wybrakowanym kompletem zębów ozdobionym złotymi dwójkami.
- Skąd ty tu się wzięłaś? - mruknął czerwony ze wstydu i wściekły na swoją szczekę Blibo.
- Jestem tu na zaproszenie rządu. W latach 20. grałam w serialu "Hose, nigdy cię nie pokocham" tytułową rolę. Jestem wielką gwiazdą.- powiedziała skromnie hobbitka odrzucając długie, siwe kędziery z ramion. Bilbo próbował sobie ją wyobrazić w roli Hose.
- Jak się nazywasz? - przerwała rozmyślania hobbita.
- Bilbo Baggins, ty?
- Jak to, nie znasz mnie?! Przecież... przecież mój serial miał największą popularność na rynku, zaraz po reality show Big Dziader (..::wielki dziad::..). Kiedy przemysł telewizyjny przechodził kryzys, każda stacja chciałam mieć mój....
- Ale ja po prostu nie miałem telewizora! - przerwał pośpiesznie Baggins, bo zanosiło się na łzawe wspomnienia typu "za moich czasów".
- Jestem Maria Celesta z przedmieścia. - rzekła z godnością siwowłosa gwiazda podstawiając hobbitowi rękę do pocałownia. Dłoń Marii ozdobiona była tandetnymi, gigantycznymi pierścieniami. Do każdego z krążków przyklejony był wielki, zaostrzony kawał szkła imitujący diament. Hobbitka trafiła Bilba w nos jednym z takich szklanych byków.
- Nic mi nie jest - wymamrotał Baggins, z trudem hamując strumień krwi. Właściciel knajpy podał mu mop i wiaderko. Krew sięgała gościom do kostek.
- Wychodzimy. - zarządziła Celesta.
***
c.d.n

Alicka14


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl