Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

LEGOLAS I TAURAWENA

CZYLI KRÓTKA OPOWIEŚĆ O GŁĘBOKIEJ MIŁOŚCI


W dolinie Rivendell nadchodził powolni wieczór. Słońce kładło już ostatnie ogniste promienie na ukryty pośród gór pałac, który otaczały drzewa. W tym czerwonym świetle dolina wyglądała jeszcze piękniej niż zwykle.
Nagle przy wejściu do domu Elronda pojawiło się kilka postaci okrytych zielono-brunatnymi płaszczami. Byli to elfowie. Szybko zdjęli kaptury i przedstawili się mieszkańcom Rivendell, którzy przyszli aby ich powitać.
- Przybywamy z Mrocznej Puszczy szlachetni mieszkańcy Imladris - Powiedział jeden z nich. Miał jasne włosy, a w ręku łuk. - Jestem Legolas, syn króla Thranduila i jego wysłannik.
- Witaj książę Legolasie i witajcie inni przybysze z Mrocznej Puszczy. Cieszymy się, że dotarliście do Imladris bez szwanku. Śródziemie stało się niebezpiecznym miejscem odkąd Sauron knuje swoje podstępne plany i z zbroi armię w Mordorze. - Ostatnie zdanie przepełnione było smutkiem - Ja jestem Glorfindel. Chodźmy teraz do pałacu. Staniecie przed Elrondem Półelfem, a później udacie się na spoczynek, bo na pewno jesteście zmęczeni po długiej podróży.
Poszli więc i gdy znaleźli się w obszernej, jasnej sali ujrzeli Elronda i jego piękną córkę Arwenę siedzących na podwyższeniu. Dookoła nich zgromadziło się wiele elfów, które grały na instrumentach i śpiewały pieśni.
- Witajcie elfowie z Mrocznej puszczy. - Powiedział Elrond - Szczególnie zaś chcę powitać ciebie Legolasie, synu szlachetnego Thranduila. Przeczuwaliśmy, że się zjawisz. Trzeba nam będzie rozpatrzyć wiele ważnych spraw, ale to dopiero po jutrze, kiedy zwołana będzie narada. Na razie odpoczywaj. Jeśli nie jesteś zbyt zmęczony możesz wziąć udział w uczcie, która za chwilę się odbędzie. Tyczy się to oczywiście również twoich współtowarzyszy.
Przybysze postanowili zostać na uczcie. W domu Elronda resztki zmęczenia zniknęły z ich pięknych twarzy, jakby działały tu jakieś czary. Uczta była wspaniała: jedzenie wyśmienite, rozmowy interesujące, a muzyka piękna i działająca jak balsam dla przepełnionych troskami uszu.
Kolejnego dnia po lekkim śniadaniu Legolas wraz z jego współtowarzyszami postanowili zwiedzić Rivendell. Spacerowali po tarasach nad szumiącą głośno Bruinen, zwiedzali pałac i przechadzali się po lesie, który go otaczał. Liście drzew przybierały różne piękne barwy od jasnożółtego do brązowego. W około czuć było zapach jesieni.
- Tu jest naprawdę przepięknie. Jak w bajce. Myślisz, że to wszystko jest dziełem pierścienia? - Zapytał wierny przyjaciel Legolasa, Melianor.
- Myślę, że tak. Przynajmniej w większości. Teraz, gdy ujrzałem już ukryte Rivendell, wydaje mi się, że te domysły mają jednak swoje podłoże w prawdzie.
Wieczorem znów odbyła się uczta, jeszcze bardziej wytworna i przybyli na nią przedstawiciele wszystkich wolnych plemion Śródziemia: krasnoludy, ludzie, hobbici i oczywiście elfy. Uroczystość prowadzili Elrond i jego córka nazywana Undomiel, Gwiazdą Wieczorną swego rodu.
Jednak Legolas nie brał udziału w uczcie. Niepostrzeżenie wyszedł z pałacu. Poszedł sam na spacer, bo zauroczony Rivendell chciał zobaczyć ją w świetle księżyca i gwiazd. Przechadzał się właśnie po lesie, gdy nagle ujrzał daleko przed sobą ciemną postać pochyloną ku ziemi pod jednym z drzew. Nie wiedział kto to może być, bo wszyscy powinni być teraz na uczcie. Napiął więc łuk i wymierzył w nieznajomą osobę. Postać obróciła się w stronę Legolasa i gdy go ujrzała podniosła się i zaczęła zmierzać w jego stronę. Elf opuścił łuk, bo jego bystre oczy od razu poznały, że jest ona tej samej rasy.
- Witaj! - Powiedział elf i zrzucił płaszcz.
Ku swemu zdziwieniu Legolas zobaczył piękną dziewczynę w zielonej sukni. Włosy miała długie, faliste koloru brązowego. Otoczona była jasną poświatą i cała zdawała się promienieć białym światłem.
- Witaj o pani! - Odpowiedział oczarowany jej urodą Legolas. - Przepraszam, że celowałem do ciebie z łuku, ale zaskoczyło mnie to niezwykłe spotkanie. Wszyscy mieli być na uczcie i...
- Nie musisz mi się tłumaczyć. - Powiedziała dziewczyna z uśmiechem - Rozumiem, że mogłeś mnie brać za wroga. Ja także nie powiedziałam nikomu, że tu będę. W dzisiejszych czasach trzeba być bardzo ostrożnym. Cień spowił Śródziemie, a nawet jeśli je uratujemy nic już nie będzie takie jak dawniej...
Dziewczyna zamknęła oczy i na chwilę zdawała się być jakby nieobecna. Po chwil jednak ocknęła się. Otwarła szeroko swoje piękne, zielone oczy i zapytała Legolasa:
- Czy ty jesteś tym księciem, wysłannikiem króla z Mrocznej Puszczy?
- Tak. Mam na imię Legolas. A czy mógłbym poznać twoje imię pani?
- Jestem Mirawena, choć nazywają mnie tu Taurawena, czyli Leśna Dziewczyna. To dla tego, że kocham ten las i często tu przychodzę.
- Miło mi cię poznać Tauraweno. Na pewno darzy cię on jeszcze większą miłością, bo światło twojej urody rozjaśnia go i staje się on dzięki tobie jeszcze piękniejszy!
Dziewczyna nic nie odpowiedziała i tylko uśmiechnęła się do Legolasa. Dwoje elfów patrzyło sobie długo w oczy. Po chwili milczenia Mirawena biorąc go za rękę powiedziała do Legolasa:
- Chodź oprowadzę cię po lesie i pokażę ci moje ulubione miejsca.
Długo spacerowali, a światło księżyca i gwiazd, które przedzierało się między liśćmi drzew, odbijało się w ich oczach.
W końcu jednak musieli się pożegnać.
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
- Na pewno - odpowiedziała dziewczyna i pobiegła przez las, zostawiając Legolasa samego.
Elf chwilę jeszcze patrzył za Tauraweną, której jasna, zielona suknia migała między drzewami. Potem wrócił do pałacu.
Kolejnego dnia odbyła się narada u Elronda. Postanowiono, że Jedyny Pierścień musi być zniszczony. Powołano Drużynę Pierścienia, która miała za zadanie chronić powiernika pierścienia - Froda Bagginsa przed niebezpieczeństwami i pomóc mu w wykonaniu jego misji. Tworzyło ją dziewięciu członków: 4 hobbitów: Frodo, Merry, Pippin i Sam, 2 ludzi: Aragorn i Boromir, krasnolud Gimli, czarodziej Gandalf oraz elf Legolas.
Choć Legolas był z siebie dumy, że odważył się wziąć udział w tak niebezpiecznej wyprawie, ogarnął go smutek, gdy pomyślał, że musi opuścić Rivendell i pożegnać się z piękną Tauraweną, o której nie przestawał wciąż myśleć.
Następnego dnia wieczorem postanowił przyjść do lasu i powiedzieć Mirawenie, że niedługo musi odejść. Poszedł na miejsce, gdzie po raz pierwszy ujrzał dziewczynę. Taurawena była tam, jakby spodziewała się go tu ujrzeć. Na jej twarzy malował się smutek.
- Witaj Tauraweno. Mam dla ciebie smutną wiadomość...
- Tak, wiem. Wiem o wszystkim. Zostałam obdarzona czymś niesamowitym, czasem mam przebłyski jasnowidzenia. Nie ukrywam, że te wieści bardzo mnie smucą. Jesteś niezwykle odważny, że postanowiłeś wyruszyć w tą niebezpieczną podróż. Myślę, że było ci to sądzone.
- O piękna, bardzo bym chciał zostać tu z tobą, ale moje powołanie mnie wzywa. Wiedz jednak, że będę o tobie ciągle myślał i nie zapomnę cię nigdy.
Legolas i Taurawena spędzili z sobą jeszcze wiele pięknych i radosnych chwil, ale czas odjazdu księcia zbliżał się nieuchronnie. Najczęściej spacerowali po lesie i prowadzili ze sobą długie rozmowy. Zakochali się w sobie, a ich miłość z każdym dniem była większa.
Wreszcie nadszedł ostatni dzień pobytu Legolasa w Imladirs. Elf przybył po raz ostatni do lasu, by pożegnać się z dziewczyną.
- Wielki smutek mnie ogarnia na myśl, że to może nasze ostatnie spotkanie - powiedział Legolas. - Nie wiem, czy wrócę żywy z tej wyprawy, nawet jeśli się powiedzie.
- Nie mów tak ukochany. Przyjmij ode mnie ten skromny dar - powiedziała odpinając z szyi piękny srebrny łańcuszek z zielonym kamieniem w kształcie liścia. - Będzie ci przypominał o mnie w ciężkich chwilach.
Legolas zawiesił sobie naszyjnik tak, aby kamień znajdował się dokładnie na jego sercu i ukrył go pod szatą.
- Dziękuję ci. To cudowny dar. Będę go miał zawsze na szyi. Mam nadzieję, że dane mi będzie cię jeszcze spotkać.
- Spotkamy się... - Dziewczyna zamknęła oczy i zdawała się być pogrążona w zamyśleniu i jakby nieobecna. Po chwili zaś odparła - Tak, widziałam to... W Szarej Przystani... Tam będę na ciebie czekała. Nie odpłynę za morzę bez ciebie.
- Nie składaj obietnic, których możesz później żałować. Gdy uda nam się zniszczyć pierścień wszystkie pozostałe stracą swoją moc i skończy się panowanie elfów w Śródziemiu. Gdy wszyscy odpłyną, a ja zginę będziesz musiała tu zostać...
- Nie, nie żałuję tej obietnicy. Nie odpłynę ze Śródziemia bez ciebie. Zostanę w tym lesie i będę do końca życia wspominać nasze spotkania.
Długie było ich pożegnanie i przepełnione łzami. Legolas musiał jednak opuścić Rivendell, by wziąć udział w wyprawie Drużyny Pierścienia.

**************************************

Wiele lat później po zwycięstwie nad Sauronem w Wojnie Pierścienia, po śmierci króla Elessara, Legolas przybył wreszcie do Szarej Przystani. Wielka była jego radość, gdy ujrzał tam swoją ukochaną czekającą na niego wiernie. Odwiedzili jeszcze raz Rivendell, gdzie się po raz pierwszy spotkali, a później odpłynęli za Morze...




Sylthia


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl