Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

O Hobbicie
Przyszły rok będzie rokiem Euro dla kibiców, rokiem końca świata dla majów (i wszystkich którzy im wierza), a dla fanów Tolkiena będzie to rok powrotu do filmowego Środziemia. Przeniesiemy się tam dzięki pierwszej części Hobbita, o którym wiadomo coraz więcej.

Najważniejsze oczywiście, że znowu reżyserem będzie Peter Jackson, a sam film rozłożony zostanie na dwie części - o tym jednak wiedzieliśmy już od dość dawna. Natomiast stosunkowo nie dawno ujawniono nazwisko aktora, który zagra Bilbo Bagginsa - będzie nim brytyjczyk Martin Freeman. Postać dla większości pewnie anonimowa, bo z Freemanów to owszem, ale raczej Morgan, jednak Martin Freeman także ma na swoim koncie uznane produkcje, jak choćby Hot Fuzz, Wysyp Żywych Trupów, Autostopem przez Galaktyjkę czy To własnie miłość. Zastanawiające, że większość jego filmów to komedie, możemy więc chyba liczyć na bardzo wesołą "wersję" Bilba. Po za tym dobrą wiadomością jest także, że - jak narazie - nie ma zmian w obsadzie ról znanych z LOTR, a więc wciąż w roli Gandalfa zobaczymy Iana McKellena, w roli Elronda Hugo Weavinga, Galadrielę ponownie zagra fantastyczna Cate Blanchett etc. Rozmowy wciąż prowadzone są choćby z Orlando Bloomem, czyli filmowym Legolasem.

Po drugie, film w całości będzie zrobiony w wersji 3D, a więc przenosiny w Śródziemie będą miały jeszcze pełniejszy wymiar niż w LOTR. Niektórzy obawiają się, czy napewno 3D jest dobrym pomysłem, czy nie lepiej zamiast tego typu bajerów postawić na uczciwe ale bardziej dopracowane 2D, jednak pamiętajmy, że reżyserem jest absolutny mistrz efektów i technicznych nowalijek, czyli Jackson. Można, a może nawet trzeba zaufać, że film pod jego batutą dzięki trzeciemu wymiarowi nie straci a zyska.

W porównaniu do Władcy Pierscieni zmienił się także autor scenariusza. Za adaptację trylogii odpowiedzialny był przede wszystkim Guillermo Del Toro, który miał również odpowiadać za to samo przy Hobbicie, jednak z powodu opóźnień w rozpoczęciu filmu zrezygnował. Scenariusz ostatecznie przygotowali Jackson, Philippa Boyens (także współpracująca przy LOTR), oraz Fran Walsh, oczywiście nie całkiem bez udziału Del Toro, bowiem jego pomysły i szkice na pewno były pomocne.

Co najistotniejsze jednak już 23 marca, czyli za niespełna dwa tygodnie, ruszają zdjęcia w Nowej Zelandii. To najbardziej namacalny znak, że premiera zbliża się wielkimi krokami.

Autorem wiadomości jest Leszek z portalu, który od niedawna jest naszym partnerem - allarte.pl. Zaoferował nam również czasowe wsparcie w przygotowywaniu informacji, za co serdecznie dziękuję!
Dodał(a): Anariel,
dnia 09.03.2011, 21:20
komentarze [25]
[skomentuj] [wróć do newsów]

Adam (09.03.2011, 21:30)
No to WRESZCIE jest co komentować

Dzięki Anariel.

WRESZCIE po latach

Euro aż tak mnie nie zajmuje, (choć pewnie i tak obejrzę wszystkie mecze ), majom (ani innym tego typu) nie wierzę

Co do obsady ról Gandalfa i Elronda to powiem krótko: oni są o DZIESIĘĆ lat starsi. Moim zdaniem to za wiele.

Ostatnio podczas przyznania BAFT wystąpił Christopher Lee - niestety i tu wiek go pokonał już - nie wyobrażam go sobie w roli Sarumana (a chodzą słuchy, że ma go zagrać w jednej z części Hobbita).

Co do filmu to pożyjemy, zobaczymy.

Natomiast dla mnie z Hobbitem wiąże się przede wszystkim nadzieja nie tyle na sam film (średnio na niego czekam czy to w 2D czy 3D) co na wysyp publikacji tolkenowskich w Polsce.

Pozdrawiam i jest tu kto?

PS. Jest ktoś ze "starych" bywalców strony, a może ktoś nowy się ujawni i jak za dawnych czasów pogada się w komentarzach pod newsami o Tolkienie i nie tylko?

PPS. Anariel: Czy ja jestem jeszcze w redakcji?
Amelia (09.03.2011, 22:25)
O matko!

Pamiętacie jak parę lat temu mówiło się o Hobbicie w kwestii....dalekiej przyszłości, a tu już rozpoczynają zdjęcia. Czas leci nieubłaganie.

Osobiście mam lekką niechęć do 3D, gdyż denerwuje mnie kiedy mam ochotę obejrzeć film ze względu na fabułę, a muszę dopłacać za efekty, które cóż... nie zwalają mnie z nóg.
Trudno jednak nie przyznać, że na Hobbita z samego sentymentu z pewnością nie będę żałować tych paru złotych.

Co do aktorów:
Muszę przyznać, że przez dłuższy czas( z pewnością ma to pewien związek z zastojem OPD)nie interesowałam się ich karierą, czy osiągnięciami, dlatego trudno mi mówić, czy się jeszcze do tych ról "nadają". Chyba będę musiała przysiąść, w któryś wolny wieczór i zwyczajnie nadrobić zaległości.

Adam: Melduję swoją obecność oraz gotowość do rozmów, dyskusji i innych form wymiany myśli

Podzielam także twoje nadzieje, co do nowych publikacji. Oby znów półki "z Tolkienem" zapełniły się książkami, bo ostatnio w jednej z moich ulubionych księgarni poczułam się zgorszona umieszczeniem ich między kolejnymi częściami "Zmierzchu" i jakichś innych "wampirzych opowieści".

Pozdrawiam
Annael (10.03.2011, 19:47)
Witam. Jak sądzisz Adam, czy na Gandalfa lub Elronda czas wogóle oddziaływał? Czy oni odczuwali tak bardzo upływające lata? Cieszę się, że oni będą. A jeśli chodzi o Legolka, to we Władcy był w miarę pełnoletni, ale akcja Hobbita toczy się o jakieś 60 lat wcześniej, tylko może Legolek i wtedy był już dorosły?
Fakt, że nie było tej strony sprawia że i ja jestem w kwestii newsów nieco do tyłu. A i teraz wolniej sobie przypominam, że tu cosik się dzieje.
Pozdrawiam
Annael (10.03.2011, 20:01)
Ps. W międzczasie obejrzałam kilka fotek aktora co ma być Bilbem - Martin Freeman - chociaż do poprzedniej obsady byłam przywiązana, stwierdzam, że gęba pasuje na włamywacza
Una (11.03.2011, 04:52)
Tak, chwila gdy Christopher Lee odbierał tegoroczna Baftę był i wzruszający, ale i dla mnie smutny. Cenię tego aktora za jego pracę, ale i jakim jest człowekiem (wydaje mi się, że coś o nim wiem, bo widziałam dodatki do filmów PJ na DVD :P ). Rzeczywiście dziesięć lat nie minęło dla niego bez śladu, choć nie miało wpływu na jego poczucie humoru...

Jednak to, że Ch.L. postarzał się fizycznie to NIE dowód na to, że rola Gandalfa została obsadzona źle. Ian McKellen był moim zdaniem świetnym Gandalfem i jest też młodszy od Sarumana o 17 lat. A jego zaangażowanie, chęć pracy w NZ i umiejetności aktorskie mówią same za siebie. I dobrze, że zagra Gandalfa.

Mam nadzieję, że zdrowie będzie dopisywać im obu jak najdłużej!!!

Poz, U.

Ps. Jak się cieszę, że już piątek; czas na kolejne rozdziały książek i szukanie w internecie obsady Hobbita (wspaniała perspektywa ); NA RAZIE jednak muszę konczyć, gdyż spóźnię się do pracy...
Adam (11.03.2011, 19:52)
Amelia: 3D nie trawię, raz, że boli mnie od tego głowa, dwa, że po prostu po co?

Fantastykę czytam od prawie 20 lat. Wampiry i tn element mogą być dla mnie... no właśnie... jedynie elementem książki, niczym więcej. Jako główny temat mnie zwyczajnie nudzą.

Annael: Miło znowu rozmawiać.

Kopę lat

Nie w tym rzecz czy na Gandalfa/Elronda/Legolasa czas oddziaływał tylko w tym, że aktorzy, którzy mieliby ich grać są w tej chwili o DZIESIĘĆ lat starsi. O ile w przypadku Hugo Weavinga (sp?) będzie go jeszcze można bez problemu ucharakteryzować tak, żeby wyglądał identycznie jak 10 lat temu, to w przypadku odtwórcy roli Gandalfa (facet jest z roczników 30-ych jeśli dobrze pamiętam) nie widzę takiej możliwości - wtedy miał ponad 60, teraz ma ponad 70 lat. Sorry. O odtwórcy roli Sarumana nawet nie wspominam.

Legolas mnie nie interesuje w Hobbicie z tego prostego powodu, że w książce nie ma takiej postaci.

A ja bym chciał film wierny książce - jak kiedyś Rockman napisał to Tolkien książki pisał a nie filmy kręcił.

Una: Miło rozmawiać znowu Zapisz się na facebooka to pogadamy kiedyś

Na razie tutaj na stronie

"Jednak to, że Ch.L. postarzał się fizycznie to NIE dowód na to, że rola Gandalfa została obsadzona źle."

Była obsadzona DOBRZE ,ale to było dziesięć lat temu.

"Ian McKellen był moim zdaniem świetnym Gandalfem i jest też młodszy od Sarumana o 17 lat. A jego zaangażowanie, chęć pracy w NZ i umiejetności aktorskie mówią same za siebie. I dobrze, że zagra Gandalfa."

No to zobaczymy sobie ucharakteryzowanego 70-latka, który ma grać samego siebie sprzed 10 lat

Też mam nadzieję, że im zdrowie będzie dopisywać jak najdłużej.

A gdzie pracujesz Una? W szpitalu? Jeśli tak to gratuluję

Pozdrawiam

PS. Moimk zdaniem świetnym Gandalfem byłby (ucharakteryzowany rzecz jasna) Colin Firth, ponieważ ma świetny akcent, dykcję i właściwą posturę na Gandalfa.

Czytałem tę książkę (WP) 19 razy po polsku tylko i po prostu takie mam przemyślenia, że jako Gandalfa zobaczyłbym chętnie kogoś zbliżającego się do 50 nawet albo 60 i ucharakteryzowanego na twarzy poprzez makijaż, sztuczne zmarszczki i brodę na staruszka, ale z wciąż silnymi rękoma i mocnym głosem, a nie podrasowanego 70-latka

PPS. Saruman podobnie jak Legolas jest w Hobbicie w ogóle niepotrzebny ponieważ nie ma takich postacji w książce pt. Hobbit.

PPPS. Gdzie jest Rockman?
Una (11.03.2011, 22:10)
Miałam jeszcze wrócić tu do pisania, ale dziś, w tym momęcie już zasypiam... :| (tak, tak to wynik ciężkiej harówki do 14.35 ). Wreszcie przyjechałam z prowincji do domu. Choć nie prowadziłam, to nawet nie mam siły zacząć czytać Dwóch Wież.

Tak czytam WP jeszcze raz.
Ktoś jeszcze czyta teraz?

Chyba definitywnie zmieniłam zdanie na temat rozdziału "Wielka Rzeka". Jest po prostu ekstra (chyba się już tak nie mówi... )!
Poz, U.

Adam: PRZECIEŻ JA JESTEM NA FACEBOOKU!!! To Ty się zakamuflowałeś, tak, że nie można Cię tam znaleść...
Ps. Dzięki, ale to dopiero staż. Umówmy się, że pogratulujesz mi jak dostanę etat...
Adam (11.03.2011, 22:14)
Una: Coś Tolkiena będę na pewno czytał w tym roku

Pozdrawiam i trzymam kciuki za staż i etat
Nazgulka (11.03.2011, 22:40)
Uwielbiam Freemana! Wprost esencja brytyjskości. Obecnie szerszej publiczności jest zapewne najlepiej znany z roli w Sherlocku (jeszcze przede mną) produkowanym przez BBC. Sama widziałam go jedynie w rolach komediowych, dość szczególnych zresztą i trudno jest mi wyobrazić go sobie w roli Bilba. Nie zmienia to faktu, że będę miała dodatkowy powód, żeby spodziewać się satysfakcjonującego filmu.

Co do pozostałej części obsady (to naprawdę już 10 lat?!) to ciekawi mnie, jak bardzo twórcy postarają się zamaskować upływ czasu. Obecność aktorów z ekranizacji WP byłoby miłe, ale głównie ze względu na nostalgię, chociaż rzeczywiście chyba wolałabym zmiany.

Na 3D jestem odporna. Może i nie znam się na animacji, skoro nie potrafię docenić w odpowiednim stopniu kunsztu sztabu grafików, ale naprawdę, staranna fabułę i zwyczajnie dobra praca kamery wystarczą, żeby mnie zadowolić.
Tallis (12.03.2011, 03:04)
Hej
Co do Sarumana i Legolasa w adaptacji Hobbita - jasne, że ich tam nie było, jasne, że ich tam nie potrzeba. Ale tak samo we Władcy nie było Isildura, Elendila czy GilGalada. A spróbujcie ich teraz wyciąć z filmu... Przez to, że 3 razy się pojawiają migawki z bitwy Ostatniego Sojuszu parę innych scen byłoby całkiem niezrozumiałe, gdyby wyciąć wspomnienia Elronda o tej bitwie.
Myślę, że z Sarumanem i Legolasem można zrobić podobny patent. I wcale nie musi źle wyjść, choć nadal traktowani jako postacie główne nie mają tam na pewno nic do roboty.
poz
tal
Adam (12.03.2011, 06:53)
Tallis: Będziesz i Sarumana i Legolasa miała bardzo obszernie. Weź pod uwagę, że Bloom przyciąga do kin

Pozdrawiam
Forneithel (12.03.2011, 11:58)
Tak samo jak w Hobbicie nie pojawia się Galadriel, a w filmie ma być. Jak dla mnie dołożenie wątku Białej Rady i "wygnania" Czarnoksiężnika z Dol Guldur jest dobrym pomysłem, przy realizacji założenia że Hobbit jako film ma być mocno związany z Władcą jako prequel (mimo że to określenie nie bardzo mi się podoba ). Takie rozszerzenia są dla mnie jak najbardziej do przyjęcia, bo jako tako korespondują z tym, co było w ksiażce.
W zasadzie nie powinna razić też obecność Legolasa w filmie, bo w końcu część akcji będzie się rozgrywać w jego domu. Ale przeraża mnie trochę to, że ma niby pojawić się w kontekście niespełnionej miłości kolejnej wojowniczej elfki . Właśnie: co myślicie o pomyśle pojawienia się postaci Itaril?
Adam (12.03.2011, 20:51)
Forneithel: Przy właściwym zrobieniu mogą być te wątki dodane, chociaż ja w to zrobienie to akurat mocno wątpię.

Postać Itaril?

Sorry, będzie Xena, w końcu Nowa Zelandia zobowiązuje.

Bardzo mi przykro, ale zdecydowane NIE.

Oczywiście można sobie obejrzeć i takiego Hobbita, gdzie elfka będzie łoić orków, ale za wiele wspólnego z Tolkienem to to już nie ma

Pozdrawiam
Una (12.03.2011, 21:02)
Forneithel : „... co myślicie o pomyśle pojawienia się postaci Itaril?”

Pierwsze co przyszło mi do głowy to, że jeszcze jedna osoba na tej planecie chce zostać aktorką, a że PJ-owi Irlandka znana, to się dopisało postać, aby miała następny film (i to nie tam jakiś offowy) do CV.

Ale odrzucając spiskowy model (polskiego) myślenia uważam, że dodanie takiej postaci było nieuniknione. Aby i kobiety miały się z kim utożsamiać... :P

Patrząc na tą młodziutka dziewczynę, o urodzie „młodej starożytnej Greczynki” to raczej nie jest to postać, z którą cokolwiek mnie łączy. Może to patent na zainteresowanie nastolatków. A może nie...

Rozumiem, że ta postać ma na celu przedstawienie cech takich jak niezależność i siła. Ale dlaczego to łączy się z nieszczęśliwym zakochaniem... Czy tak musi być w wielu współczesnych filmach i serialach, to jakieś piętno?
Ale ile dramatyzmu i filmowości nadaje scenom cierpienie, rozdarcie między obowiązkiem a emocjami. Wiele rzeczy pod wpływem magii kina wygląda o niebo atrakcyjniej niż w realnym świecie.

Oczywiście cały ten wywód może się okazać chybiony. Bo zaskoczy mnie gar aktorska albo scenariusz?
***
O roli kobiet w życiu codziennym w Śródziemiu eseje można by pisać, ale nawet i elfowie byli konserwatywnym społeczeństwem.

Osobiście nie przeszkadzałoby mi gdyby oczywiście starczyło czasu i miało sens i miejsce w fabule, gdyby dodać postać jak umiejąca uwarzyć piwo „gospodyni z Kalevalli”. Kto z tych, którzy przeczytali WP, nie pamięta Joreth...

Oczywiście ważniejsza i bardziej intrygująca jest Galadriela, ale to nie chodzi o porównywanie...

I nie oto, że utożsamiam się z gospodyniami czy wręcz chciałabym być zmuszona żyć w drewnianej chacie bez prądu (co znudziłoby mi się po tygodniu).

Ale czy postacie kobiece muszą być takie wzniosłe i nieszczęśliwie zakochane w synu władcy.
Nie, abym nigdy nie miała takich wyobrażeń (to się nazywa Mary Sue?), ale tyle już tego było (a może to mi się tak tylko wydaje) i trochę to naiwne i oklepane.

Wyobrażam sobie, że wzorem Celtów, nawet „skandynawcy” mieszkańcy Dale (to z „Listów” Tolkiena, które ciąąągle czytam) NIE zamykali swoich kobiet „przy garach”. I gdyby tylko chciały mogłyby wykonywać inne zawody niż gospodyni domowa np. uczyć szermierki chłopców.
Chyba to tak strasznie nie kłóciłoby się z poglądami autora ; mogę się jedynie domyślać...
Adam (12.03.2011, 21:35)
Una: Nieszczęśliwa miłość jest z punktu widzenia akcji książki o wiele ciekawsza i daje więcej możliwości od tej szczęśliwej

Pozdrawiam
Forneithel (12.03.2011, 22:05)
I nie da się ukryć, że dodanie postaci Itaril to w pewien sposób po prostu dostosowywanie filmu do obecnych trendów, jakie by one nie były (mnie one osobiście trochę przerażają). Nie jest ważne, żeby film miał wartość artystyczną, tylko żeby się sprzedał. I smuci mnie, że PJ podąża właśnie tą drogą, bo to może zgubić prawdziwy klimat książki.

Pozdrawiam,
Forni
Adam (13.03.2011, 06:29)
Forneithel: Problem jest w tym, że film po paru latach nie będzie się nadawał do oglądania.

Dla mnie WP film sprzed 10 lat to już nawet nie kwestia, że nie był wierny książce, ale po prostu jest dla mnie przestarzały i nie oglądam go z obu powodów.

Film się skończył, książki pozostały

Pozdrawiam
Forneithel (13.03.2011, 14:13)
Adam: chodzi mi o to, że gdy powstaje ekranizacja/adaptacja jakiejś książki, to czytelnik z automatu oczekuje, że dzięki temu to, co przeżywał do tej pory w wyobraźni, będzie mógł teraz także przeżyć w sposób wizualny. Takie zmiany "pod publiczkę", zwłaszcza gdy nie są zgodne z duchem książki, wprowadzają niepotrzebny dysonans i potrafią zrazić do filmu.

Z drugiej strony racją jest też to co mówisz (jeśli dobrze zrozumiałam, co masz na myśli ). Po tych 10 latach i ileśtamkrotnym obejrzeniu w filmie nie ma już nic nowego do odkrycia. A w książkach wręcz przeciwnie.

Jednak czy te filmy nie nadają się już do oglądania? Jak dla mnie wciąż się nadają. Może odmienny od książki, ale mają swój specyficzny klimat i warto po raz kolejny obejrzeć film, żeby ten klimat poczuć.

Pozdrawiam
Forni
Amelia (13.03.2011, 20:25)
Itaril?!

Chyba o czymś nie wiem...

Adam: Ja tam z chęcią obejrzę sobie, co jakiś czas WP. Dla świetnych zdjęć, muzyki...itd.

Co w ogóle rozumiesz przez przestarzały film?

Dla mnie filmy "stare" są często tymi najlepszymi, do których najchętniej wracam:)

Pozdrawiam
Amelia (13.03.2011, 20:35)
Ok, nadrobiłam trochę informacje o Itaril

Moja pierwsza reakcja: Czy ktoś tu oszalał?

I choć po chwili się uspokoiłam, a nawet po przeczytaniu fragmentów dyskusji na Elendili zauważyłam cień logiki, to jestem na nie. Dla mnie książki Tolkiena nie są czymś, co można sobie dowolnie naginać do potrzeb marketingu, komercji i czego tam jeszcze. Jeśli ktoś chce patrzeć na zakochane elfki niech idzie na inny film(Eragon?).Zresztą wydaje mi się, że bez takich zabiegów zarobiliby na filmie krocie.

Jak tak dalej pójdzie to Hobbit filmowy stanie się opowiastką dla nastolatek, zamiast pouczającą i zabawna opowieścią zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników. :/

Pozdrawiam
Adam (13.03.2011, 22:06)
Forneithel: Jakiś czas temu usiłowałem te filmy obejrzeć znowu i szczerze mówiąc po 20 minutach reżyserskiej wersji 1 części dałem sobie spokój.

Po prostu dla mnie ten film trąca myszką i jest cholernie łopatologiczny.

Amelia: Co do muzyki to się zgadzam, mam wszystkie trzy soundtracki i co jakiś czas do nich wracam. Lubię zwłaszcza ten pierwszy i trzeci

Natomiast co do zdjęć, atmosfery, etc. to nie, sorry. Dla mnie ten film jeśli ma jakiś tam klimat to nie ma on wiele wspólnego z Tolkienem.

I nie piszę tego w kwestii czy na ekranie było czy nie było moje wyobrażenie.

Na dzień dobry to plenery, którymi tak wszyscy się zachwycali... to są nowozelandzkie plenery, bardzo piękne, zgadza się, ale nie angielskie (obejrzyj starego Sherlocka Holmesa z Brettem - serial - to od razu zobaczysz różnicę między Anglią a Nową Zelandią - Anglia to Shire a Shire to Anglia i nic tego nie zastąpi), dwa to zmiana charakteru bohaterów (wiecznie i wszystkiego się bojący z byciem królem na czele Aragorn, prostak Denethor, etc.), prostactwo (bijatyka na dworze Theodena, Denethor przepychający się łokciami przez tłum), łopatologiczność filmu (Sauron w zbroi z Pierścieniem w łapie, żeby ostatni idiota widział co i jak jest ).

Sorry, ale czytam Tolkiena od prawie 20 lat. WP po polsku jedynie czytałem przeszło 20 razy, w zeszłym roku z Narzeczoną słuchaliśmy rewelacyjnej starej wersji słuchanej WP z 1980/81 roku w wykonaniu Rocha Siemianowskiego, nie uważam roku za czytelniczo spełnionego, jeśli nie przeczytam czegoś Tolkiena o Śródziemiu, czyli albo WP albo Hobbit albo Sil albo NO.

Wiem, że jestem hard-fanem, ale sorry. WP czytam średnio od początku do końca włącznie z dodatkami raz na każde dwa-trzy lata, do 20 roku życia czytałem WP dwa razy w roku.

Po prostu nie leży mi ten film. Uważam, że pod każdym względem można było go przy tym budżecie i aktorach zrobić lepiej i przede wszystkim wierniej.

Nie interesują mnie dodane sceny w stylu Faramira tłukącego Golluma, Legolasa na słoniu, bijatyki w Meduseld, Froda porzucającego Sama na rzecz Golluma i tak dalej i tak dalej.

Wiem, że piszę prosto z mostu i to jest niepopularne, ale w końcu... czemu nie?

Co do przestarzałego filmu to po prostu wszechobecny bluebox, prowadzenie kamery, dla mnie ten film zestarzał się do tego stopnia, że po prostu... tych prawie 10 lat temu gdy wychodziły kolejne części mnie zniesmaczał i odstręczał, teraz gdy próbowałem go obejrzeć stwierdziłem, że to strata czasu, brak temu filmowi jest duszy przede wszystkim.

Ale OK, o tym pisałem już wielokrotnie za dawnych czasów

Do Tolkiena wracałem, wracam i wracać do końca życia będę, ale do książek, filmu sorry, ale NIE.

Pozdrawiam

PS. Amelia: Też lubię stare filmy - ale stary nie znaczy przestarzały czy że się zestarzał Zajrzyj w mój profil na facebooku to znajdziesz tam całe mnóstwo starych i dobrych filmów odpowiedniej zakładce takich jak "Piknik pod wiszącą skałą" np
Adam (13.03.2011, 22:08)
Amelia: A tak jeszcze reasumując to niezłe jaja się szykują w związku z tą Itaril i Bloomem

Zobaczymy czy się Orlando ładnie z czasem zmienił

Pozdrawiam

PS. Hobbit ma szanse być niezłą komedią
Tallis (14.03.2011, 02:45)
Aby i kobiety miały się z kim utożsamiać... :P

Sorki ale to mi sie wydaje durne. Filmów nie robi sie po to, by jak najszerszy widz miał sie z kim utożsamiać, inaczej robiono by filmy tylko z postaciami w przedziale wiekowym tych którzy chodzą do kina najczesciej czyli pewnie 10-20. Nie byłoby filmów o np. domu starców albo o przedszkolu. A z kolei byłyby filmy tylko o np. białych a nie byłoby o np. Tybecie. Wiec nie, dla mnie to porażka takie podejście. Jak chce sie utożsamiać z jaką kobietą to oglądam film o kobietach, a nie oczekuje, że do Hobbita wstawią kobietę-wojowniczke, która nie ma nic wspolnego z filmowaną ksiązką. O ile Saruman powinien sie imo pojawiec, bo powinni jednak rozbudowac akcje w strone pokazania co takiego robił Gandalf jak zostawił ekipę w lesie i poszedł sobie. O ile rozumiem, że można poprawić autora i pokazac w migawce Legolasa, bo w końcu zapewne był wtedy w domu, to już wstawiania kolejnej pseudoXeny tylko po to by dziewczyny miały swoją bohaterkę nie pojmuje. A mam podejrzenie, że nie chodzi wcale o bohaterkę dla dziewczyn, tylko o dziewczynę dla męskiej czesci widzów. Saruman ma sens jeśli chcą rozbudować świat i pokazać to co sie działo poza trasą ekipy Thorina. To jest imo ok, bo wiekszość widzów znudziłaby się, gdyby pokazywano tylko trasę krasnoludów. Tak samo we Wladcy nie pokazywano tylko podróży Druzyny ale takze to co działo sie w trakcie ich podróży w Gondorze, Rohanie, czy Rivendell.
poz
tal
Amelia (14.03.2011, 05:36)
Adam: Wydaje mi się, że rozumiem twój punkt widzenia.:)

Nawet widzę te wszystkie mniejsze i większe rzeczy,które ciebie irytują, jednak mi chyba sentyment pozostanie. Jakby się zastanowić(możliwe juz to kiedyś pisałam)jest tak pewnie dlatego, że byłam jedną z tych osób, która najpierw obejrzała film, a potem czytała książki. Zabawne, że po pochłonięciu wszystkiego Tolkiena, co było w pobliskiej księgrani także miałam okres sporej wściekłości na Jacksona, ale cóż...

W poprzednie wakacje przypominałam sobie WP, Hobbita, Sila i czuję, że w tym roku też do nich w pewnym momencie wrócę:) Po prostu książki Tolkiena należą dla mnie to tych, o których nie chcesz zapomnieć, a czytanie ich za każdym razem sprawia ci taką samą przyjemność

Hobbit to chyba będzie bardziej jakaś farsa niż komedia:D
Pozdrawiam
VanEo (22.05.2011, 18:35)
czyli tak naprawdę wyszło na to, ze ta sama ekipa, która robiła lotra zrobi hobbita. może to i dobrze, bo świat zachowa spójność. jakby pracował nad tym ktoś inny, to mogłoby wyjść coś nieciekawego. jednak Jackson podszedł do tematu z ogromna troską, za co jestem mu wdzięczna, a nie wiadomo, na co postawiłby inny reżyser.
Powered by PsNews


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl