Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Oczekiwane wydanie „Dzieci Hurina”
Nadesłał: MumakiL



W dniu dzisiejszym (tj. 16.04.2007r.) w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i kilku innych krajach ukazała się długo oczekiwana książka – Dzieci Húrina. Na polskie tłumaczenie przyjdzie nam poczekać jeszcze jakieś trzy cztery tygodnie. Szum medialny był wielki i czasami nieco niesmaczny, padały mocno szumne zapowiedzi, które miały podgrzać atmosferę wyczekiwania. Od czasu do czasu otrzymywaliśmy kontrolowane i niekontrolowane przecieki, a to kolorowa ilustracja Alana Lee, a to wywiad z Adamem Tolkienem, a to jedna okładka, a to druga, a to spis treści i wreszcie strona internetowa poświęcona nowej publikacji, pre-recenzja i odpowiedź na nią. To zresztą tylko małe fragmenty kampanii medialnej poprzedzającej wydanie tej książki. Kampanii, która jedna z wybitnych tolkienologów określiła jako Potter-like, i trudno się z nią nie zgodzić. Nie jestem wrogiem komercji, nie traktuje jej koniecznie jako zła, ale ta kampania jednak mnie zniesmaczyła. Mogę zrozumieć powody jej przeprowadzenia, ale i tak mi się nie podobała.

Ta kampania, na pewno wiele osób zachęci do kupienia książki, ale wiele innych może poczuć się zniechęconych, obawiając się, że z wielkie chmury spadnie mały deszcz.

Wreszcie jednak nadszedł dzień, kiedy możemy skonfrontować obietnice z rzeczywistością. Znamy już od jakiegoś czasu spis treści tej książki (strony z wydania angielskiego):

Przedmowa (7)
Wstęp (13)
Nota na temat wymowy (28)

Narn I Chin Húrin (31)
Dzieciństwo Túrina (33)
Bitwa Nieprzeliczonych Łez (52)
Rozmowa Húrina z Morgothem (61)
Odejście Túrina z Dor-lóminu (66)
Túrin w Doriath (80)
Túrin wśród banitów (98)
Mîm Krasnolud (121)
Kraina łuku i miecza (141)
Śmierć Belega (151)
Túrin w Nargothrondzie (159)
Upadek Nargothrondu (171)
Powrót Túrina do Dor-lómin (182)
Przybycie Túrin do Brethilu (192)
Podróż Morweny i Niënor do Nargothrondu (198)
Niënor w Brethilu (213)
Nadejście Glaurunga (221)
Śmierć Glaurung (234)
Śmierć Túrina (248)

Tablice Genealogiczne: (261)
Ród Hadora i Lud Halethy (262)
Ród Bëora (263)
Książęta Noldorów (264)

Dodatki: (265)
Ewolucja Wielkich Opowieści (267)
Kompozycja tekstu (281)
Lista Imion i Nazw (291)
Nota odnośnie mapy (319)


Nim jednak zastanowimy się co nowego można się spodziewać po tej książce, to warto podkreślić jedno – dostajemy do ręki ciekawa opowieść. Ciekawą i dramatyczną, niby już znaną, bo zapewne większość z nas czytała wcześniej Silmarilliona i rozdział „Túrin Turmabar”, czy Niedokończone opowieści, a w nich „Narn I-Hîn Húrin”. Czym innym jest jednak czytanie opowieści we fragmentach, a zupełnie czym innym zanurzenie się w niej jako całości. Niby czytamy to samo, a jednak coś innego. Wyraźniej widzimy dramat złych wyborów, dumy i uporu. Zaczynamy rozumieć, ze nie stanęli wobec samospełniającej się klątwy tylko wobec umysłu tyleż potężnego, co złego, który na tyle dobrze zna psychikę ludzi, by popychać ich we właściwym kierunku, na ich zgubę. Jednocześnie jednak możemy docenić opowieść, w której Tolkien dowodzi, ze umie tworzyć postaci złożone, miotane emocjami, popełniające zło, czasami wbrew sobie a czasem z premedytacją. Jest w tym wiele z tragizmu Edypa, losu Sigurda Völsunga, czy wreszcie dramatu Kullervo z Kalevali. Nie ma happy endu, nie ma nawet eukatastrofe. Jest walka z losem, przeznaczeniem, które w równej mierze jest efektem klątwy, działań Morgotha, jak i trudnego charakteru głównych bohaterów. Zaiste do rangi motta mogą urosnąć słowa Húrina skierowane go jego syna: „Wszystkie te trzy rzeczy twoimi były Túrinie, i rozdać je mogłeś wedle własnej woli: miłość, współczucie, a w końcu i nóż.”

Dostajemy więc kompletną, piękną i tragiczną opowieść. Jednakże poczucie nowości nie wynika tylko z faktu połączenia kilku znanych już tekstów w jedną całość. Wynika także z tego, że pojawia się szereg nowych fragmentów. Nie chodzi tu o wielkie uzupełnienia, a raczej o liczne, acz drobne rozwinięcia znanych nam zdań i akapitów. Okazuje się bowiem, ze podczas wydawania Niedokończonych opowieści Christopher Tolkien dokonał szeregu skrótów, które teraz zostały na nowo wprowadzone do tekstu. Wykorzystywał także starsze fragmenty opowieści (np. opis domu Mima) po to by wypełnić luki w narracji. Najwięcej zmian odnajdziemy w pierwszych jedenastu rozdziałach, później zmieniona jest wyłącznie kosmetyka. Ale nawet w przypadku rozdziałów, gdzie zmian było więcej, nie spodziewajmy się łatwego ich odnalezienia. Większość z nich jest na tyle drobna, że bez dokładnej lektury i porównania tekstów, wielu z nich nie zauważymy. A jednocześnie w lekturze całości dają widoczny, choć delikatny efekt zmiany charakteru narracji. Znajdziemy jednak i większe zmienione fragmenty, które dodają opowieści uroku.

Dla tych, którzy lubią dłubać w tekstach, ta opowieść pokazuje wyraźnie charakter i metodologie pracy Christophera Tolkiena nad Silmarillionem. Dla miłośników takiego dłubania, Ch. Tolkien przygotował dodatki: „O ewolucji tekstu”, i „O kompozycji tekstu”, oba krótkie ale niewątpliwie interesujące.

Czy to znaczy, że książka mi się podoba? I tak i nie; To naprawdę wspaniała lektura, choć niepozbawiona kilku wad, nie piszę, jakich, gdyż nie chcę Wam odbierać przyjemności ich odkrywania, zresztą może dla niektórych to wcale nie będę wady. Natomiast odczuwam wielki niedosyt, nie dlatego, że zauważone przeze mnie wady są szczególnie istotne, choć niektóre są zadziwiające i niezrozumiałe, czy dlatego że psują przyjemność lektury, bo nie psuję. Ale trudno, moim zdaniem, tą książkę uznać za rekonstrukcję bliska zamysłom samego Tolkiena. Smucą stracone okazje, jak chociażby pominięcie (poza małym fragmentem) Wanderings of Húrin.

Czy warto przeczytać ta książkę? Na pewno tak. Czy warta była aż tak szumnej akcji reklamowej? Na to pytanie musicie już sobie sami odpowiedzieć.

W każdym razie życzę miłej lektury i myślę, że mimo kilku uchybień, książka ta sprawi Wam wiele przyjemności.


Napisał: MumakiL
Dodał(a): Osse,
dnia 16.04.2007, 20:30
komentarze [20]
[skomentuj] [wróć do newsów]

Arvena (16.04.2007, 21:09)
Może wreszcie doczekamy się jakichś informacji o tym, co tak interesowało Kasjopeę, a mnie równie głęboko, mianowicie o żonie Denethora. Mam nadzieję, że odnajdą się notatki mistrza o niej. Cieszę się bardzo, że wuchodzą "Dzieci Hurina", bo to jest znakomite uzupełnienie "Silmarillionu" i "Niedokończonych opowieści".
Osse (16.04.2007, 22:14)
Jeszcze raz serdecznie dziękuję MumakiLowi za ten news. Jest nie tylko na czasie, ale również przedstawia atmosferę, w jakiej książka się ukazuje, promocję książki, a także jej zawartość, spis treścii ocenę. To niewątpliwie najważniejsze wydarzenie Tolkienowskie roku 2007

Chciałem powiedzieć, że od razu zamieściłem tę infomację w dziale 'Relacje', gdzie przedstawiamy różne wydarzenia Tolkienowskie i Wasze relacje. Rozważam jeszcze zamieszzenie tekstu w innym dziale dotyczącym książek, a rozważam, bo zstanawiam się w którym.

Zmieniło się co-nieco, bo teraz w menu zamieszczam podlinkowanie do newsa, zatem od razu pod treścią informacji będzie możliwość czytania i zamieszczania komentarzy.
Rockman (17.04.2007, 07:56)
Świetna recenzja i relacja. Cenny jest też spis treści, można też przekonać się ile mniej więcej stron się spodziewać.

A najcenniejsze jest nakreślenie przez znawcę, jak wyglądają owe uzupełnienia i poprawki, na które tak wszyscy czekają.

Ni i czekam na polską wersję książki. Zobaczę jeszcze może na angielską też się skuszę.
MumakiL (17.04.2007, 10:12)
Osse; Czy akurat to jest najważniejsze wydarzenie tolkienistyczne tego roku?
Nie wiem, jak dla mnie nie. Podoba mi się ta książka. Dla mnie wazniejszymi publikacjami będa: "The History of The Hobbit" i "Tolkien Reminiscences".

Pozdrawiam
Osse (17.04.2007, 13:10)
Moim zdaniem najważniejsze. To najnowsza książka autorstwa samego Tolkiena, choć w opracowaniu Ch.Tolkiena.
Książki okołotolkienowskie też są ważne ale jest ich dużo i choć zapewne wartościowe, to jednak nie będą dla mnie ważniejsze niż dzieła podpisane J.R.R.Tolkien.
"Historia Hobbita" ma w zasadzie łączyć ze sobą i jedno i drugie, i też zapowiada się interesująco, ale jednak wolę opowieść z "Silmarilliona".
No i wyjdzie po polsku.
Kari (17.04.2007, 13:21)
Ja zdecydowałam, że nie będę czytała po angielsku "Dzieci Hurina". Po co, żeby poćwiczyć angielski? Od tego są pozycje, które po polsku się nie ukazują np. "History of Midlle Earth", a Dzieci Hurina będę miała za parę tygodni w języku polskim.
To raczej może zainteresować tłumaczy, lingwistów: wersja angielska - wersja polska.

Zresztą na Amazonie znalazłam jakis czas temu fragment Dzieci Hurina po angielsku, teraz chyba nawet jakiś rodział rzucili, ale aż tak niecierpliwa nie jestm. A nie znoszę czytać fragmentów gdy mogę siegnąć po całość.

Jakby kogoś to interesowało mogę Wam podać linka do tego fragmentu w j.angielskim.
Nazgulka (17.04.2007, 17:00)
Zamierzam kupić wersję polską- nie jestem aż tak dobra z angielskiego, by móc zrozumieć książkę tak dobrze, jak czytając w ojczystym języku. Nie lubię czytać fragmentów, mogą zepsuć jakąś niespodzinkę, osłabić ogólne wrażenie i zmniejszyć radość z posiadania całego tekstu. Mam silną wolę, poczekam trochę
Adam (17.04.2007, 18:28)
Jak wyjdzie to spróbuję na Allegro

Bo nowa tragicznie droga: około 40zł na stronie Ambera.

Kupię tę wersję, która będzie tańsza - akurat po angielsku nie cierpię obecnie na niedomiar lektur, więc raczej bardziej prawdopodobne jest czytanie po polsku z Ambera (a raczej z Allegro ).

Arwena: Nie liczyłbym na odnalezienie czegokolwiek na temat żony Denethora, choć chętnie bym przeczytał bo Denethora lubię.

Mumakil: A co jest najważniejszym wydarzeniem tolkienistycznym tego roku?

Dzieci Hurina to - jakkolwiek nieco odgrzewany kotlet - jednak kompletna książka Tolkiena do czytania.

Raczej nie zastąpią tego informacje na temat co i jak Tolkien pisał w mej opinii

Pozdrawiam!
Adam (17.04.2007, 18:30)
Nazgulka: A to tam będą jakieś niespodzianki w Dzieciach Hurina?

Przecież historię Turina to my tutaj znamy wszyscy chyba na pamięć

Oby było coś czego nie znamy z Sila

Bo inaczej to kierunek antykwariat będzie

Pozdrawiam!
MumakiL (17.04.2007, 18:56)
Adamie: kazdy ma nieco inne preferencje. Niewpliwie pod względem czytelniczym, Dzieci są największym wydarzeniem tolkinistycznym, zresztą nie tylko tego roku, ale ostatnich kilku lat.
Mnie interesuje także kuchnia, dlatego dla mnie The History of the Hobbit, jest co najmniej równie dużym wydarzeniem. :P

Pzodrawiam
Nazgulka (17.04.2007, 19:56)
Adam: W tym wypadku niespodzianek raczej nie ma, chodzi więc o ogólne wrażenia bardziej. W Merlinie można już zamówić tę książkę za 35, 15 zł

Pozdrawiam.
Galadhorn (17.04.2007, 20:54)
Jestem już po pierwszej lekturze. Dobrze, że jest ta książka, ale też nie spodziewajcie się wiele nowego. Pozdrawiam - mam chwilkę między dwiema wycieczkami. Jutro Lwów.
Adam (17.04.2007, 21:05)
Mumakil: Szczerze mówiąc, to obecna fantastyka jest na tak niskim i odtwórczym poziomie, że nawet i History of hobbit bym przeczytał.

W gruncie rzeczy to czemu nie?

W końcu jestem - podobno - Tolkienistą

Nazgulka: Tylko w Merlinie wysyłka Cię zje

Galadhorn: A co robisz na Ukrainie?

Zawsze myąślałem, że głównie kursujesz w kierunku Anglii.

Dzięki za informacje o książce, natomiast sądzę, że niezbyt nią jesteś zachwycony

Pozdrawiam!
Tallis (17.04.2007, 21:11)
W Merlinie jest tez opcja wysyłki za darmo.Już im się tam tak zasłużyłam, że takową mam. Najpierw
było, że wszystko co zamawiasz powyżej 50 zł ale teraz to juz w ogole wszystko
Niestety, choć książka kusi bardzo to nie mam w tej chwili czasu na dłuższe beztroskie czytanie tolkienowych kawałków, np leżąc na pachnącej trawie pod kwitnącym drzewem z odpowiednio zimnym drinkiem w łapie - ale może w majowy łikend sobie odbije Będę lezeć pod drzewem, czytać Tolkiena i słuchać brzęczenia pszczół Co wy na to?
Adam (17.04.2007, 21:25)
Brzmi fajnie.
MumakiL (17.04.2007, 23:01)
Galadhorn w tym względzie marację, że istotnie nie mamy tam nowych informacji. Zasadniczy zrąb opowieści jest taki jaki już znamy. Natomiast jest sporo zmian i modyfikacji na poziomie szczegółów. Zwłaszcza w pierwszej części tekstu, do rozdziału Upadek Nargothrondu włącznie.
Moim zdaniem opowieśc na tym zyskuje i staje się barwniejsza.

Pozdrawiam
X (18.04.2007, 17:11)
Witam

Bardzo ciekawy tekst o bardzo ciekawej publikacji
To znaczy, co do publikacji to ja niby nic jeszcze nie wiem (jestem niedoinformowany) Ale jej (współ?)autor z całą pewnością jest całkiem w porządku, mówię Wam - i tym wszystkim, którzy nigdy jeszcze o nim nie słyszeli, chciałbym dzisiaj polecić jego dzieła pod głęboką rozwagę

Co do kampanii "Potter-like", to mam raczej mieszane uczucia Rezygnując na chwilę z mojego własnego - nieco histerycznego - podejścia do wciskania mi czegokolwiek (na ogół odnosi to wręcz przeciwny skutek, bo ja, widzicie, jestem taki trochę niereformowalny ), spróbuję spojrzeć na sprawę z punktu widzenia nieco szerszego tzn z punktu widzenia chcącego zarobić fortunę TE - oczywiście myślimy o wszystkich jak najlepiej

Niby, że dzięki należycie rozdmuchanej akcji promocyjnej wiele osób kupi tę książkę - wiadomo, "Tolkien" to dość dobra marka: Peter Jackson nakręcił na jego podstawie naprawdę niesamowity film i w ogóle Legolas jest super Tylko ... no właśnie: tu pojawia się moim zdaniem pewien drobny problem To znaczy, tak naprawdę nie mój problem, no ale ja zawsze muszę się zamartwiać w imieniu całego wszechświata Bo kto tak naprawdę kupi "Dzieci Hurina" reklamowane z taką nadętą pasją, jakby chodziło o same dzieci Pottera? albo innego Eragona? Cóż, na to odpowiedzcie sobie sami (byle tak jak ja: kupią osoby mogące się poszczycić znajomością filmu, no, i przy ewentualnym przypływie entuzjamu również książki. Wiadomo której. A Tolkien w ogóle napisał coś jeszcze? Ale numer ) No to się tak trochę zdziwią tymi Dziećmi Hurina, gdzie jak nic nie ma ani jednego Legolasa. To szajs, nie?
No nic, może jak ich oświecić to się nawrócą. Ale nie ulega dla mnie wątpliwości, że właśnie ta odmiana fana jest głównym adresatem i odbiorcą szumu medialnego
My przecież i tak byśmy się o wszystkim dowiedzieli, bo z nas to już w ogóle są tacy nadludzie, że szkoda gadać

Czy myślicie, że lektura "Dzieci Hurina" przed Silem ma jakiś głębszy sens? To znaczy, lektura Tolkiena zawsze ma sens bardzo głęboki, no ale nie popadajmy w euforię Chodzi mi o to, że jak Sila można czytać zaraz po WP jako jego tło historyczne, a Dzieci Hurina po Silu jako rozwinięcie jednej z zawartych tam historii, tak Dzieci Hurina czytane po WP są po prostu hybrydą, która nie wiadomo do czego się odnosi, o co w niej chodzi, i kto tam jest kto, bo na pewno nie Legolas. No i to już jest jakiś problem. Nawet NO mają w tym kotekście nieco więcej sensu, jest kilka opowieści i może z nich być takie samo tło jak i z Sila.

Oczywiście, my się bardzo cieszymy, a i ja również - nie należy marnować dobrej okazji Ale mimo to trzeba sobie powiedzieć jasno, że jest to mimo wszystko publikacja w zasadzie hermetyczna, i jej taki alapotterowski szum na nic. Moim zdaniem dużo rozsądniejszym działaniem z punktu widzenia dobra gatunku byłoby zrobienie odrobiny szumu wokół Sila a Dzieci Hurina to już każdy sobie potem sam znajdzie, jak złapie bakcyla rzekłem

Co do wersji - przede wszystkim poczekam na polską na razie nic szerszego, bo nawet nie wiem czy kupię zaraz po publikacji zobaczymy.

Pozdrawiam
Niftodel (18.04.2007, 18:07)
X napisał :"No to się tak trochę zdziwią tymi Dziećmi Hurina, gdzie jak nic nie ma ani jednego Legolasa. To szajs, nie?"

Mało co mnie tak ostatnio rozśmieszyło, poza pewnym jednym podlinkowanym wpisem, który pominę milczeniem
X-ie - dziękuję za niekontrolowany wybuch śmiechu, zarówno mój jak i elfy To cenna rzecz
Nazgulka (18.04.2007, 20:50)
Podpisuję się pod opinią Nifrodel
X (19.04.2007, 05:04)
Śmiejcie się, śmiejcie. Ja też się kiedyś roześmieję, wiecie? Ostatni
Powered by PsNews


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl