Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Spotkanie o zmierzchu

Zmierzch zapadał powoli - ciemność z trudem wdzierała się w gorący, wypełniony intensywnym światłem letni dzień. Chociaż słońce zaszło już dość dawno, na zachodzie wciąż jeszcze widać było blady blask, przenikający przez gałęzie drzew na niewielką, leśną polanę. Na jej skraju, na białym konarze, siedziała wysmukła, ciemnowłosa elfka i z napięciem wpatrywała się w wylot wąskiej ścieżki niknącej w cieniu potężnych pni. Widać było, że musiała biec przez las, bo długie włosy miała w nieładzie, a do jej kosztownej, zielonej sukni przyczepiły się liście i trawy. Nie zwracała uwagi na swój wygląd. Oczekiwała Gillada już od dłuższego czasu, a z każdą upływającą chwilą rosło jej zdenerwowanie. Zdawała sobie sprawę, że to nie ona powinna tu być tylko jej młodsza siostra. Wyrzucała sobie uległość wobec jej próśb, jej tłumaczeń, że najlepiej będzie, jeżeli to ona przekaże Gilladowi nieprzyjemne wieści. Próbowała znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla tego co robi. Zawsze chroniła siostrę, brała na siebie ciężar jej zmiennych decyzji, a przy tym przeżywała te zdarzenia głębiej niż ona, ale ukrywała swój niepokój. Wydawało jej się, że postępuje właściwie, bo przecież wszyscy wokół niej tak rzadko ulegali silniejszym emocjom.
Z zamyślenia wyrwał ją cichy szelest kroków na ścieżce i wkrótce, z cienia drzew wyszedł wysoki elf. Na jego ciemnoszarym ubraniu lśnił niezwykły kamień - znak, że należy do szlachetnego rodu. Nawet jeśli był zaskoczony jej widokiem, nie okazał tego - jego piękna twarz nie wyrażała żadnego wzruszenia. Jednak Lilieth już od dawna potrafiła intuicyjnie odgadywać jego uczucia i wiedziała, że jest wzburzony. Kiedy usiadł obok niej, zastanawiała się, w jaki sposób przekazać mu prawdę, nie raniąc go zbyt boleśnie. Na szczęście dla niej Gillad zaczął mówić pierwszy, a jego słowa świadczyły o tym, że nie miał zbyt wielu złudzeń.
- Cieszę się, że cię widzę Lilieth, chociaż oczywiście to nie ciebie spodziewałem się tu znaleźć, tylko tę, której dałem list z prośbą o spotkanie. Czyżby twoja siostra nie miała odwagi powiedzieć mi prawdy?
- Przecież znasz Laurelin. Uważała, że to ja powinnam przekazać ci wiadomość. Nie chce już dłużej cię widywać. Nawet nie wiem, jak miałabym jej decyzję wytłumaczyć, ale nie sądzę, żeby wcześniej umyślnie cię zwodziła.
W jej głosie dźwięczał smutek, nie potrafiła stłumić tego uczucia. Gillad pochylił się i spoglądał przez chwilę w jej dziwne, szarozielone oczy.
- Nie powinnaś czuć się winna z powodu Laurelin - powiedział nagle, a w jego głosie brzmiała pewność. - Chociaż zawiodłem się na tej, którą kochałem, to nie przestanę darzyć przyjaźnią jej siostry, tylko dlatego, że czuję ból. Nikt nie odbierze nam naszych wspomnień. Zresztą... zawsze wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Pamiętasz, jak twój ojciec zamknął cię za karę w pokoju i zagroził, że będziesz tam siedziała wiecznie, chyba że zdecydujesz się go przeprosić?
Po jego ostatnich słowach, jej oczy się rozpogodziły, a blada do tej pory twarz nabrała nieco barwy.
- Miał oczywiście rację, należała mi się wtedy surowa kara. Szukali mnie wszyscy nadgraniczni łucznicy. Ojciec był przekonany, że porwali mnie krasnoludowie, którzy wcześniej nocowali w lesie. Tymczasem prawda była taka, że dołączyłam do podróżnych z własnej woli i sprowadziłam na nich mnóstwo kłopotów. Byłam ogromnie ciekawskim dzieckiem. Na szczęście nic mi się nie stało, a ty przekonałeś ojca, że trzymanie mnie pod kluczem to nie jest dobry pomysł.
- Nie musiałem go zbyt długo przekonywać. Myślę, że twoje "uwięzienie" było bardziej uciążliwe dla niego niż dla ciebie. Swoją drogą widzę, że nadal nosisz klejnot podarowany ci przez krasnoludów.
- Rzeczywiście, jestem do tego prezentu przywiązana, chociaż nie wiem dlaczego - stwierdziła dotykając ręką szmaragdowej zapinki na włosach.
Milczeli przez chwilę, ożywiając we wspomnieniach czasy, kiedy oboje nie mieli jeszcze poważniejszych zmartwień. Gillad odezwał się pierwszy.
- Postanowiłem opuścić Lorien, chociaż pomyślisz, że to szaleństwo. Nic mnie tu już teraz nie trzyma. Mam dalekich krewnych w Mrocznej Puszczy. Droga tam jest długa i niebezpieczna, ale przynajmniej zobaczę część niezwykłych miejsc, o których dotychczas jedynie słyszałem.
- Naprawdę chcesz wyjechać? - spytała ze smutkiem. - Nie sądziłam, że tak szybko będziemy musieli się pożegnać.
Przez jego twarz przemknął cień, przez dłuższą chwilę rozważał jakąś myśl, w końcu popatrzył na Lilieth z uwagą.
- Przecież nie musimy się rozstawać. Jeśli tylko zechcesz, możesz wyruszyć razem ze mną. Nie wyobrażam sobie, abym gdziekolwiek znalazł lepszego towarzysza podróży niż ty.
- Myślisz, że mogłabym zostawić ojca i Laurelin? Tak po prostu z dnia na dzień podjąć decyzję i odjechać - była naprawdę zaskoczona jego propozycją.
- W twoim sercu rodzą się niepotrzebne obawy. Ojciec i siostra poradzą sobie doskonale bez ciebie. Chociaż raz powinno się liczyć to, czego ty chcesz, a nie to, czego oni od ciebie oczekują - oświadczył z powagą Gillad.
- To nie jest takie proste! - prawie krzyknęła, ale jednocześnie zaczęła się zastanawiać nad jego słowami. Nigdy dotychczas nie pomyślała o tym, aby opuścić Lorien - to najbardziej piękne i pełne harmonii miejsce w Śródziemiu. Teraz, gdy to rozważała, ze zdziwieniem stwierdziła, że nie obawia się tęsknoty. W jej sercu zawsze były jakieś wątpliwości - pytania, na które nie znajdywała odpowiedzi. Czasami męczyła ją idealność otaczającego świata. Miała też wrażenie, że ciążą jej te tysiąclecia historii, o których ciągle jej opowiadano, a także ta niezmierzona przyszłość przed nią. Potrzebowała odmiany, chciała żyć intensywniej, chociaż nie rozumiała tych pragnień. Nikt nigdy nie powiedział Lilieth, że w jej żyłach płynie odrobina ludzkiej krwi. Ojciec uważał, że to nie ma znaczenia, bo nie zagraża jej nieśmiertelności, ale istota zmian kryła się gdzie indziej, głęboko w jej umyśle.
Milczenie przedłużało się, mrok zapadł już zupełny, a w trawie odezwały się świerszcze, jakby na znak dany przez przyrodę. Wiatr śpiewał w koronach drzew. W końcu Lilieth przerwała ciszę między nimi.
- Wyjadę z tobą, Gilladzie. Los daje mi szansę, której nigdy wcześniej nie miałam i nie chcę jej zmarnować. Muszę się zdecydować natychmiast, inaczej pozostanę tu na zawsze, a przecież już teraz zaczynam się dusić. Nie wiem, czy tego ode mnie oczekiwałeś.
Nic nie odpowiedział, tylko przytulił ją do siebie tak, aby mogła słyszeć bicie jego serca. I nie miało dla nich znaczenia to, że zachowują się dziwnie i niestosownie, bo na krótką chwilę znowu stali się dziećmi, które nie muszą ukrywać prawdy ani przed sobą, ani przed światem.

Laura


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl