Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Eomer Eadig cz. 2

W części drugiej rozważań na temat Eomera skupimy się na dalszym pokazaniu przywódczych i militarnych talentów syna Eomunda, a także rozważymy jego pochodzenie i ostatecznie zakończymy temat podejścia Eadiga do innych ras.

Od momentu odrodzenia się króla Theodena obserwujemy dziwną zależność poczynań wuja i siostrzeńca. To wiekowy monarcha zdaje się być młodzikiem, to on prowadzi szarże, wyrywa się przed szereg wdzierając się na poziom heroicznej wzniosłości. Natomiast Eomer jest postacią tonującą poczynania krewnego, stojącą nieco z boku, nie wahającą jednak włączyć się do dyskusji lub omawianego problemu. Zawsze jednak mądrze jak miało to miejsce w Isengardzie lub w kolejnym przykładzie.

Sytuacja powyższa ma miejsce podczas narady przed wyruszeniem z odsieczą Gondorowi gdy to Eomer wypowiada do Theodena słowa, iż może jednak należałoby poczekać na "wynik wojny na Południu [w Gondorze]". Słowa te są niezwykle zaskakujące gdyż w tym momencie nie mamy już do czynienia z wczesnośredniowiecznym mężem, myślącym kategoriami pieśni i chwały (jak ma to miejsce w przypadku Theodena) lecz z wytrawnym, mimo młodego wieku, graczem politycznym. Wysunięty przeze mnie argument jedynie pozornie kontrastuje z tym co przedstawiłem wcześniej, a więc sceną w Isengardzie. Eomer wyraźnie staje na stanowisku, iż Sarumana trzeba zniszczyć i jakiekolwiek rozmowy z nim są bezcelowe będąc jedynie stratą czasu. Saruman jest BEZPOŚREDNIM wrogiem Rohanu. Natomiast wyruszenie z pomocą Gondorowi wystawia Rohan na niebezpieczeństwo gdyż orkowie z Północy szykują się do najazdu. Eomer nie może wiedzieć, że ta agresja zostanie powstrzymana przez Entów i z tego też powodu stara się tonować heroiczność swego wuja. Eadig zna swe obowiązki, a zarazem codzienność Rohanu, nie żyje we wzniosłym świecie pieśni i chwały. Jest jednak osobą szlachetną i właśnie wymienione poczucie obowiązku wobec króla triumfuje i koniec końców podąża za swym wujem.

Jedynie w kilku sytuacjach Eomer pozwala sobie na beztroskę jak ma to miejsce w beznadziejnym zdałoby się położeniu na Pelennorze gdy widząc Czarne Okręty intonuje swą pieśń i dowiadujemy się o murze z tarcz i ostatniej straceńczej walce. Dopiero w tej chwili, gdy wszystko już zawiodło i klęska jest nieunikniona Eomer dowódca ustępuje miejsca Eomerowi wojownikowi. Rozum cofa się przed mieczem i pieśnią.A następnie przed radością ze spotkania z Aragornem. Podobnie jak w chwili pierwszego spotkania z Aragornem Eomer po raz kolejny odrzuca we właściwym momencie merytorykę na rzecz brawury i przeczucia, iż walczyć trzeba z nadzieją lub bez. To wielka cecha. Denethor drogo zapłacił za jej brak. Sam rozum nie wystarcza.

Drugą sytuacją gdy Eomer porzuca rozsądek i wpada w szał jest chwila gdy widzi swą siostrę Eowinę umierającą w miejscu gdzie być jej nie powinno. Myślę jednak, że Eomer jest "tylko" człowiekiem, a nawet w tej chwili możemy powiedzieć, iż wpada w szał i z okrzykiem "śmierci" prowadzi swych jeźdźców do boju we właściwym momencie. Czyżby kolejny "szczęśliwy traf jak mawiają w Śródziemiu"? Zwróćmy uwagę na fakt, że ten atak Eomera pomimo, że zaprowadził go w największą ciżbę żołdaków Mordoru jednocześnie ułatwił zadanie dla desantu Aragorna skupiając uwagę orków i ich sprzymierzeńców na szarży Rohirrimów. Szczęście jest potężnym sprzymierzeńcem (choć zdradliwym), a brawurowe zachowanie we właściwym momencie znaczy więcej od najlepszych planów, biorących w łeb gdy zaczyna się walka wręcz. I nie gdybajmy co by było gdyby Aragorn przybył kilka godzin później gdyż nie uczynił tego. Historia przyznaje rację zwycięzcom, nawet jeśli mieli szczęście, a może należałoby powiedzieć zwłaszcza gdy mieli szczęście i potrafili łączyć intuicję ze zdrowym rozsądkiem... czyli tak jak robił to Eomer.

Bardzo problematyczną sceną, która (pozornie jedynie) mogłaby zostać użyta do podkopania wizerunku Eomera ma miejsce w chwili gdy jadący z Meduseld Theoden wraz z Eomerem i jeźdźcami spotyka Ceorla. Pierwszym pytaniem Ceorla jest pytanie "czy Eomer jest tu z wami?". A kogóż innego mógłby wzywać? Przecież Ceorl nie posiada informacji o zmianach w Meduseld. Theoden jest dla niego stracony. Następnie padają słowa "Gdzie jest Eomer? Powiedzcie mu, że nie ma po iść dalej. Niech lepiej zawróci do Edoras". I wtedy przed szereg występuje Theoden porywając Ceorla, rozpalając go na nowo. Aby właściwie zinterpretować znaczenie tej sceny musimy spojrzeć na nią w kontekście wczesnośredniowiecznej państwowości na której wzorowany był tolkienowski Rohan. Państwa wczesnośredniowieczne były prywatną własnością króla-władcy. Mógł on je dzielić wedle swego uznania pomiędzy synów (jak zrobił to Bolesław Krzywousty w 1138 roku - w Polsce stosunki wczesnośredniowieczne zachowały się dłużej w porównaniu z Zachodnią Europą) lub też innych spadkobierców. Był jedyną siłą spajającą cały kraj w jedną całość. Nie dziwi więc euforia Ceorla gdy staje przed nim król, ten o którym myślał, że bezużytecznie przebywa w Meduseld.W tym też kontekście cała sytuacja podkreśla jeszcze rolę wielką rolę i znaczenie Eomera dla ludu Rohanu. To o Eomera, a nie Grimbolda, Elfhelma czy kogokolwiek innego pyta się Ceorl. To Eomer jest ostatnią nadzieją Zachodniej Bruzdy. Lecz nawet Eomer nie rozbudzi takiego płomienia jak Thoeden. Z prostej przyczyny. Eomer nie jest królem.

Umiejętności wojskowe Eomera, jego trzeźwy osąd sytuacji i wielka znajomość realiów pola walki dają o sobie znać na krótko przed omawianymi powyżej wydarzeniami. W czasie dyskusji na temat roli szańca. Aragorn ubolewa, iż "nie może spaść" na pachołków Sarumana, zaś Theoden nie widzi możliwości obrony szańca z powodu przerwy między wałami. Eomer przedstawia jedyne słuszne w tej sytuacji rozwiązanie. Przerwy w szańcu będzie bronić tylna straż prowadząc działania osłonowe podczas gdy główna część sił dotrze do Jaru. Polecenie syna Eomunda zostaje spełnione co pozwala na obronę przerwy, a także zapoznanie się z siłami Sarumana co ułatwi obronę Jaru. To Eomer ma ostatnie słowo, jego życiowa mądrość bierze górę.

I tak oto docieramy do Bitwy o Helmowy Jar. Bitwy, która jest "bitwą Eomera". To on zbiera ludzi do walki cofając się do Aglarondu, to on nawet w ogniu bitwy (po wycieczce za mury z Aragornem) trzeźwo ocenia sytuację, jego wypowiedzi mocno kontrastują z heroizmem Aragorna. Jest liderem, którego ludzie widzą na polu bitwy, za którym mogą podążać. Król Theoden rozpala i wygrywa jedną szarżą (z pomocą Entów), natomiast Eomer jest tym spośród najwyższej szlachty, rodu Eorla, który prowadzi na wroga. To w Jarze w ogniu bitwy rodzi się tolerancja Eomera dla krasnoludów (Gimlego), na jego przyszłą decyzję w dyskusji o urodzie Galadrieli i Arweny z całą pewnością miało wpływ to, iż Gimli stał się towarzyszem broni syna Eomunda, istotą, która uratowała mu życie. I ta też chwila z całą pewnością legła u podstaw późniejszej tolerancji Eomera dla władcy Aglarondu, którym został syn Gloina. W Jarze też zawiązuje się prawdziwa męska przyjaźń pomiędzy Eomerem i Aragornem. Przyjaźń zrodzona w ogniu walki, która potem nie raz ratować będzie Zachód. Zresztą dla Theodena również Eomer pozostaje wielkim oparciem. Pierwszym pytaniem, jakie zadaje sędziwy monarcha na wieść o upadku muru jest "Czy Eeomer jest tutaj?", a następnie po ich spotkaniu po bitwie: "Wielka jest moja radość, że cię oglądam w dobrym zdrowiu". Eomer staje się naturalnym następcą Theodena i to nie tylko ze względu na urodzenie i fakt, iż jest JEDYNYM następcą Theodena. Poprzez swe mądre i świadome decyzje, nieugiętość i trafność przedsięwziętych rozwiązań staje się godnym następcą Theodena także dla nas - współczesnych czytelników. Krew dowodzi swej wartości.Realia pól bitew szybko dowodziły tego czyja krew jest prawdziwie wielka, armia nie prowadzi się do boju sama, ludzie muszą czuć swego przywódcę, jego mądrość i siłę, ufać mu. Urodzenie może decydować o przywództwie, ale jedynie krótkotrwale, bo w przypadku klęsk ludzie zaczną szemrać. I dlatego Napoleon zdobył Francję bez jednego wystrzału, ludzie nie chcieli "bożego pomazańca" Ludwika, woleli tego, który się sprawdził, zdobył ich miłość.

Babką Eomera i Eowiny była Morwena z Lossarnach. Lossarnach jest natomiast jedną z krain leżących w Gondorze. Choć pozostaje to jedynie w sferze domniemań (Tolkien wiele na ten temat nie pisze) pozwolę sobie na postawienie następującej hipotezy: cechy osobowościowe Eomera, a więc jego wielka wytrzymałość na zabiegi Smoczego Języka, a także nieugiętość w obliczu Sarumana i przede wszystkim racjonalność podejmowanych decyzji (jak metoda obrony szańca i podejście do pospieszenia z pomocą Gondorowi na naradzie z Theodenem) są efektem krwi numenorejskiej (a więc i genów) w żyłach Eomera. Tak więc uważam, iż owa Morwena musiała być w jakiś sposób skoligacona z Numenorejczykami z Południa (czemu potwierdza encyklopedia Roberta Fostera), natomiast część cech Eomera jest dla mnie tego pochodną. Z tego też powodu nazywam Eomera Eadiga Jasnowłosym Numenorejczykiem. Gdyż w czasach ciemności, gdy to Smoczy Język był realnym władcą Rohanu to Eomer był Wiernym. Nie ugiął się.

Dziwić jedynie może podejście do Eomera i deprecjonowanie jego roli na korzyść innych, mniej znaczących. A przecież w dodatkach sam Tolkien pisze nam: "Eomer był znakomitym władcą". To chyba jasne stwierdzenie jak należy tę postać postrzegać. Z całą pewnością nie jako "miłego młodzieńca".

Bardziej znaczący jest kolejny przykład opisujący panowanie Eomera podany nam wyraźnie przez Tolkiena:
"Za panowania Eomera każdy w Marchii, kto chciał [a więc była władza i kara dla krnąbrnych, nie było anarchii, co nie przekreśla jego tolerancji, lecz o tym dalej], mógł cieszyć się pokojem; ludność w dolinach i na równinie wzrosła w dwójnasób, stadniny rozmnożyły się wielokrotnie "[co dowodzi sprawności królewskiej administracji, żaden "miły młodzieniec czy też człowiek żyjący w świecie pieśni by tego nie dokonał].
Czytamy również, że Eomer "odnowił przysięgę Kirion", co świadczy o jego zmyśle politycznym jak również właściwym podejściu do tradycji. Wypełniając tę przysięgę poległ przecież Theoden.

Podsumowując więc pozwolę sobie na powtórzenie znamiennych słów Tolkiena: "Eomer był znakomitym władcą." I niech nikt w to nie śmie wątpić.

Dodałbym jeszcze cytat z Nietshego: "Nauczyłem się chodzić, nauczę się więc i biec." Gdyż odzwierciedla on drogę Eomera przez życie... jego naukę tolerancji dla innych ras, istot rodem z pieśni.

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ - OSTATNIEJ

Adam



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl