Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Zapomniani bohaterowie wojny o Pierścień

Czytając "Władcę Pierścieni" zazwyczaj emocjonujemy się losami Aragorna, Froda bądź też Gandalfa. Są to owszem postacie niezwykle ważne i kluczowe dla wydarzeń Trzeciej Ery jednak zadajmy sobie pytanie czy jedyne? A może jest ktoś jeszcze kto również zrobił wiele, a komu nie posięciliśmy nawet jednej myśli emocjonując się bitwą o Pellenor czy też Polami Cormallen?

Postaram się pomyśleć nad rozwiązaniem tego pytania.

Pierwszym i najbardziej jednocześnie oczywistym "wielkim nieobecnym" finałowych części trylogii Tolkiena jest bez wątpienia Boromir z tego prostego powodu, iż... ginie w chwili gdy zaczyna się właściwa wojna i nie ma w niej swego udziału. Na chwilę pojawia się znów w rozdziałach dotyczących Denethora jednak wraz z odejściem Namiestnika popada w litościwe zapomnienie. A przecież zrobił wiele, kto wie czy nie więcej niż Gimli, a z pewnością więcej niż Legolas (tak ostatnio doceniony zwłaszcza przez żeńską część publiczności filmu dzięki roli Orlando Blooma). Nie usłyszymy o nim nic więcej w końcowych częściach książki, nawet Faramir jest głównie zainteresowany Eowiną. Czego nie można mieć mu za złe.

Kolejną postacią, która popada w równie jak Boromir litościwe zapomnienie jest z całą pewnością Erkenbrand z Zachodniej Bruzdy. Jest on - obok Entów - twórcą zwycięstwa w bitwie o Helmowy Jar. Gdyby nie jego interwencja król Theoden nie pojechałby do Isengardu. Las nie spieszył się z pomocą Rohanowi - jedynie przybył do Rogatego Grodu. Orkowie musieli zostać do niego zagonieni przez ludzi Theodena, Eomera i właśnie Erkenbranda. A przecież to świeży ludzie tego ostatniego możnowładcy przeważyli szalę bitwy. Oczywiście głównym czynnikiem sprawczym był Gandalf jednak bez silnego i sprawnego narzędzie jakim była armia Erkenbranda (i on sam) niewiele by zdziałał. Wątpię czy samotna szarża Białego Jeźdźca przeważyłaby szalę zwycięstwa i zapędziła orków pomiędzy Huornów.
Tymczasem wszystkim co dowiadujemy się o Erkenbrandzie to fakt, że Gandalf nie sobie przypisuje zwycięstwo lecz "nogom ludzi z Zachodniej Bruzdy". Nic o tym bohaterze nie mówią nam także dodatki ani którykolwiek z przypisów.
Jeśli dobrze pamiętam to gdy Theoden rusza z odsieczą Gondorowi Erkenbrand zostaje w Rohanie. I to wszystko co się o nim dowiemy.

A teraz czas na głównych i największych nieobecnych "Władcy Pierścieni". Thranduila, Daina i Branda, a także lud Beorna.

O wszystkich wydarzeniach rozgrywających się na Północy w czasie gdy w Gondorze, Rohanie i Mordorze trwała wojna w miarę szczegółowe informacje otrzymujemy dopiero w przypisach i rocznikach w tomie trzecim trylogii.

Thranduil i lud Beorna toczą wielką bitwę z orkami, którzy wdzierają się na ich ziemie. Wielką i zwycięską bitwę. Jej przebłyski widzi Frodo ze szczytu Amon Hen, jednak wątpię, aby wielu czytelników zwróciło na to uwagę gdyż już za chwilę ma zabrzmieć Róg Boromira (nota bene również skazanego na zapomnienie). Z przypisów dowiadujemy się, że Thranduil zwycięża, a następnie prowadzi ofensywę elfów na połufnie - w kierunku Dol Guldur. Dochodzi do spotkania ojca Legolasa z Kelebornem i u świtu Czwartej Ery do Mrocznej Puszczy wraca światło.
Po raz kolejny staje się ona miejscem wolnym od strachu, Wielkim Zielonym Lasem.

Nie otrzymujemy natomiast wielu informacji o dalszym losie Beorningów co wydaje się być dziwne z racji na ich rolę. Sam Gimli podczas rady Elronda mówi o nich (choć nie bez wyraźnej niechęci), że gdyby nie ci dzielni ludzie przejścia pomiędzy Mroczną Puszczą, a drugą stroną Gór Mglistych by nie było. Tym bardziej dziwi więc ich nieobecność ponad to, że dalej mieli zamieszkiwać swe ziemie.

Jeśli chodzi o Daina i Branda to dowiadujemy się o Wielkiej Bitwie z Easterlingami "u stóp Samotnej Góry" gdzie na pomoc Brandowi przyszli krasnoludowie z Ereboru. Bitwa kończy się klęską, giną obaj królowie Bard i Dain, a sprzymierzeni szukają schronienia - jak niegdyś Thorin ze swą drużyną - wewnątrz Góry. Przez kilka dni odpierają ataki POMIMO, że nadziei mają MNIEJ niż ludzie z Gondoru i Rohanu (którzy znajdują się bliżej Froda i Mordoru).

Dopiero gdy nadchodzi wieść o zwycięstwie na Południu oblężeni urządzają wycieczkę i odnoszą zwycięstwo nad zdemoralizowanym przeciwnikiem. Królami zostają odpowiednio: w Dalii Bard II syn Branda i Thorin III Kamienny Hełm (swoją drogą ciekawe skąd wziął ten przydomek - Dębowa Tarcza osłaniał się konarem drzewa, natomiast co do Kamiennego Hełmu możemy jedynie spekulować).

"Obaj władcy wysłali posłów na koronację króla Elessara. Królestwa ich przetrwały długie wieki, a zawsze żyły w przyjaźni z Gondorem (...)." Jak na tak ważne kraje nie zostało im poświęcone dość miejsca w trylogii Tolkiena...

Napisałem ten tekst nie po to by dyskredytować Aragorna, Gandalfa czy też kogokolwiek z bohaterów Wojny o Pierścień i wydarzeń rozgrywających się na Południu, ale aby pokazać, że Wojna o Pierścień to NIE TYLKO Rohan i Gondor choć niewątpliwie z racji bliskości Kraju Nieprzyjaciela to one odgrywają główną rolę w wydarzeniach Trzeciej Ery.

Jednak na Północy też żyli ludzie i (w liczbie o wiele większej niż na Południu) inne istoty, też rozegrały się bitwy i wielkie czyny (Dain walczący nad ciałem królaBranda).
Nie było winą mieszkańców Północy, że Pierścień znalazł się poza ich zasięgiem a Orodruina leżała na drugim krańcu świata. Może gdyby Denethor tak usilnie nie wpatrywał się za pomocą Palantiru w Mordor i najbliższe otoczenie Gondoru, a zechciał zwrócić wzrok na Północ dostrzegłby tam prawdziwe męstwo i wytrwałość z których mógłby wziąć wzór...

W mej ocenie Dain, Brand, Thranduil i Beorningowie spisali się na medal. Gdyby nie oni mielibyśmy "szable dzikusów w Eriadorze", a Arwena nigdy nie wjechałaby do Minas Tirith "w obłoku słodkich woni", panowanie Aragorna rozpoczęłoby się i dobiegło kresu wraz z posadzeniem Białego Drzewa, zaś gdyby nie silne nogi Erkenbrnada i jego ludzi nawet tego by nie było - rogi Rohirrimów nie zagrzmiałyby na Pellenorze przepędzając cień, rozpacz i zwątpienie.

Adam



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl