Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Eomer Eadig - miły młodzieniec, a może jasnowłosy Numenorejczyk?

Ileż to już esejów powstało o Boromirze i Faramirze? Ile słów i myśli przelano na papier zastanawiając się "dlaczego Boromir spróbował odebrać Frodowi Pierśćień", "co by było gdyby Faramir wyruszył na wyprawę w jego miejsce", czy też podkreślając różnice dzielące obu synów Denethora.
Co napisano o Eomerze? Kwituje się go kilkoma zdaniami i idzie dalej, a jest to w opinii autora tego tekstu wielka szkoda.

Najlepszym co od ludzi zajmujących się Tolkienem otrzymał brat Eowiny to rozważania na temat tego dlaczego pomógł Aragornowi, Legolasowi i Gimlemu autorstwa Shippeya. Przy czym nawet prof. Shippey kwituje siostrzeńca Theodena stwierdzeniem "to po prostu miły młodzieniec". Absolutnie się z tym nie zgadzam, co więcej, postaram się pokazać dlaczego i Was do swego zdania przekonać.

Zacznijmy od konkretów - w chwili pierwszego pojawienia się w książce Eomer ma 27 lat (jest o 5 lat starszy od Eowiny), jest Trzecim Marszałkiem Riddermarchii, który to tytuł objął po swym ojcu Eomundzie, zarządza Emnetem Wschodnim prowadząc swych jeźdźców na wyprawy. Jest cenionym przez swych ludzi wodzem, za którym poszliby w ogień.

W pierwszej kolejności zajmę się analizowaną przez Shippeya sceną spotkania Eomera z Aragornem, Legolasem i Gimlim. Jeźdźcy otaczają Obieżyświata, lecz czekają na rozkaz Eomera co z nim dalej uczynić. Zauważmy jaki posłuch budzi Eomer wśród swych ludzi, nie ma mowy o jakimkolwiek wyłamaniu się z szeregu czy samowoli. Dość dużo jak na "miłego młodzieńca", prawda? Teraz idźmy dalej tym tropem. Eomer nawiązuje rozmowę. Jej wynikiem jest użyczenie koni i zdanie się na dobrą wolę i słowo Aragorna, a więc zawierzenie Obieżyświatowi swego życia, złamanie rozkazów Theodena. Prof. Shippey pisze, iż "ludzie Rohanu nie mają sztywnego podejścia do obowiązku" i że "Eomer nie ma podejścia służbisty". Wypada zadać pytanie. Jacy ludzie? Rozmawia przecież jedynie Eomer. Nie słyszę tu "ludzi". Czy inni "ludzie" też mają taki podejście do obowiązku i służby jak Eomer? Tolkien udziela nam jasnej odpowiedzi słowami jednego z jeźdźców Eomera, który radzi by Aragorna, Legolasa i Gimlego "zostawić własnemu losowi". Więc gdzie "ludzie Rohanu" mają nie-właściwe służbiście podejście do obowiązku? Aż strach pomyśleć czym zakończyło by się to spotkanie gdyby to nie Eomer dowodził. Aragorn otrzymałby prosty wybór: włócznia lub droga na powrozie do Złotego Dworu. Wtedy nie doszłoby do spotkania z Gandalfem lub też doszłoby do sprowokowanej przez Gimlego, a mającej tragiczne skutki walki z jeźdźcami.
Saruman, a w konsekwencji Sauron by wygrał.

Tak więc "miły młodzienieć" okazuje się być błyskotliwym i przewidującym dowódcą, mającym wielki posłuch u swych ludzi, wiedzącym kiedy można sobie pozwolić na własną interpretację rozkazów i rozumiejącym dobro swego ludu. Eomer podejmuje właściwą decyzję co zweryfikuje życie, lecz zwróćmy uwagę, że on tego nie wie w chwili użyczania koni trzem (wg słów Grimy) żebrakom. Ryzykuje. Fortuna sprzyja odważnym? Ryzykantom? Nie, szczęście jest po stronie przewidujących, którzy jak Hobbici "chwytają się go obiema rękoma". Przecież Eomer dokonuje wyraźnej oceny Aragorna dodając, słowa "ludzi z Rohanu niełatwo oszukać". Czy trzeba czegoś więcej?

W dalszym ciągu analizując spotkanie na stepach Rohanu wypada zauważyć fakt kolejny. Uprzedzenia i strach Eomera wobec elfów (Galadrieli), prześmiewcze podejście do krasnoludów. Powoduje to ostre starcie z Gimlim i obietnicę "rozważenia sprawy urody Galadrieli potem". Dlaczego Eomer tak postępuje? Tak został wychowany. Nigdy nie widział elfa czy też krasnoluda - dla niego to postacie mityczne.
A teraz drogi czytelniku czeka Cię mały wstrząs. Otóż wspaniały i cnotliwy mąż Gondoru jakim jest Faramir wygłasza słowa o identycznym znaczeniu mówiąc, że "lepiej" jest człowiekowi trzymać się z dala od elfów. Popatrzmy raz jeszcze. Faramir stawia kategoryczną tezę, Eomer natomiast hipotezę. Eomer decyduje się poddać Galadrielę ocenie gdyż nie może ocenić urody siostry Finroda Felagunda nie widząc jej.
Już po zwycięstwie nad Sauronem dochodzi do konfrontacji Eomera z Gimlim. Nie dochodzi do starcia. Obaj dochodzą do porozumienia osiągając niejako kompromis pomiędzy urodą Arweny i Galadrieli.
Tak więc Eomer okazuje się nie tyle "miłym młodzieńcem" co "miłym, INTELIGENTNYM i PRZEWIDUJĄCYM młodzieńcem".
W dalszej częsci książki nie natkniemy się na zmianę zdania Faramira.

Aby jeszcze podkreślić umiejętność oceny ludzi przez Eomera dodajmy jak Eomer opisuje... Boromira. Starszy syn Denethora wydaje się mu "bardziej podobnym do porywczych synów Eorla niźli statecznym mężom Gondoru". Czy to jest komplement? Na pierwszy rzut oka tak. Lecz pierwszy rzut oka to zbyt mało. Stwierdzenie to byłoby komplementem gdyby Eomer był "porywczym synem Eorla", lecz przecież Eomer nim nie jest! Eomer jest STATECZNYM przywódcą, który jest PORYWCZY gdy sytuacja tego wymaga! "Porywczy niczym synowie Eorla" był ojciec Eomera i "porywczość" swą przypłacił życiem. Za stwierdzeniem Eomera kryje się podziw młodego, dopiero aspirującego do przywództwa człowieka względem starego przywódcy-nauczyciela symbolizowanego tu przez "statecznych mężów z Gondoru". Nie dostrzegam tu pochwały Boromira. Sama odwaga to zbyt mało w trzeciej erze.

A teraz czas na opis sytuacji i warunków w jakich żył Eomer. Trzeci Marszałek Riddermarchii, zarządzający Emnetem Wschodnim, Strażnik Wschodniej Bruzdy, a... rozkazy wydaje Smoczy Język. Miażdżące, prawda drogi Czytelniku? W książce na pierwszy plan wybija się Eowina, która "żyje w klatce" podczas gdy Eomer "ma swe wyprawy". Czy aby na pewno? Nie będę w tym miejscu opisywał walecznego ducha Eowiny gdyż nie jest to celem tego tekstu. Skupię się na Eomerze. Eomer jak każdy mężczyzna posiada EGO. Męskie EGO. A męskie EGO nie ścierpi przyjmowania rozkazów od Grimy w miejsce Theodena. Tytanicznym wysiłkiem woli musiało być pozostanie sobą i nie sprzeciwienie się kłamliwemu doradcy jawnie w obecności króla (tu na skróty poszedł Peter Jackson kreśląc scenę wygnania Eomera). Wreszcie woli zabrakło i "Eomer zagroził Grimie śmiercią". Woli zabrakło, ale na ile lat jej poprzednio starczyło?
Podobnie gigantycznej wręcz siły woli musiało wymagać życie w tej samej "klatce" co Eowina. Tak więc wydaje mi się logicznym stwierdzenie, że Eomer podobnie jak Eowina odznaczał się olbrzymią wytrzymałością psychiczną i siłą woli. Skoro siostra była silna duchem to czemu jej brat miałby być jedynie "miłym młodzieńcem"? Eowina była tłamszona psychicznie w "klatce" pałacu. Dla Eomera "klatką" był cały Rohan, "klatką" byli orkowie, którzy bezkarnie się po nim poruszali siejąc śmierć i zniszczenie.
Gdybym miał oceniać siłę psychiczną Eomera w skali od 1 do 100 to bez wahania dałbym mu 88-89 - zaraz za Hobbitami, Gandalfem i Aragornem, a zdecydowanie przed Faramirem (nie mówiąc już o Boromirze).

Ten fakt odzwierciedla się także w podejściu Eomera do Gandalfa. Pomimo matactw Smoczego Języka Eomer nie jest do Mithrandira nastawiony negatywnie. Wynika to jasno z jego wypowiedzi do Aragorna podczas ich pierwszego spotkania.
Także podczas pertraktacji z Sarumanem w Isengardzie to Eomer odzywa się nim uczyni to Theoden. Eomer nie ma chwil załamania, pochylania głowy, zastanowienia. Jasno widzi niebezpieczeństwo ze strony Sarumana, zauważmy, że to Eomer, a nie ktokolwiek inny z Drużyny wyprowadza Sarumana z równowagi NIE ZWRACAJĄC SIĘ DO NIEGO BEZPOŚREDNIO. Eomer ignoruje Kurunira, mówi zaś do Theodena. Nie widzi potrzeby rozmowy z Sarumanem, tu słowa nie są potrzebne, są jedynie (co później zauważa Gandalf) marnowaniem czasu. Saruman wystawił już sobie świadectwo pomordowanymi w Zachodniej Bruździe, śmercią Theodreda i Hamy, napaścią na Rohan.
Eomer przyjmuje słuszną w opinii autora tego tekstu postawę podczas pertraktacji w Othanku - pozornie jedynie niezbyt intelektualną. Czasami zdażają się w życiu takie sytuacje gdy nie można zbyt wiele myśleć, roztrząsać, gdy nadmierne zgłębianie pewnych zdarzeń jest stratą czasu, gdy dotychczasowa analiza (czyli świadectwo, jakie sobie Saruman wystawił) jest wystarczająca.
Rozwiązaniem sprawy Sarumana jest sznur i Eomer jasno to widzi, co znajduje wyraz w słowach Theodena.
Mądrości Eomera dowodzi późniejsze dawanie Sarumanowi "nieustających szans" przez Gandalfa i Froda z których Kurunir nie myśli nawet skorzystać. Dobrze, że odchodząc z Isengardu zabrał z sobą Grimę.

Teraz chciałbym odnieść się do wysuniętej przez siebie teorii o tym, że czasami zdażają się w życiu takie sytuacje gdy nie można zbyt wiele myśleć. Od tego stwierdzenia droga wiedzie mnie wprost do porównania Eomera z Faramirem, Denethorem i Boromirem.
Cała trójka Gondorczyków nieustannie rozważa sprawę Pierścienia. Boromir i Denethor chcą go "dla dobra Gondoru" (a w rzeczywistości - nie oszukujmy się - by pokazać swą własną wielkość), natomiast Faramir po ciężkich bojach z samym sobą i rozważaniach postaci Boromira odrzuca Pierścień i puszcza Froda wolno... również pokazując swą własną wielkość! Przecież Faramir w swej mowie mówi o sobie w trzeciej osobie! "Faramir Kapitan Gondoru" mówi o sobie. Efekt jego dociekań jest krańcowo odmienny od Boromira, natomiast przebija z nich identyczna duma.
Zestawmy więc z tymi postaciami Eomera. Nie mówi o sobie w trzeciej osobie, nie jest zainteresowany sprawą Pierścienia. CZYLI PREZENTUJE NAJMĄDRZEJSZĄ WZGLĘDEM NIEGO POSTAWĘ.
Na radzie przed wyruszeniem z Minas Tirith do Mordoru mówi, że "na tych wielkich sprawach się nie wyznaje". Wystarcza mu słowo Aragorna. Czyli Eomer ponownie dokonuje poprawnej oceny zdając się w pewnych kwestiach na osobę mądrzejszą od siebie. To cecha mądrego i dobrego przywódcy. Nie posiadał jej Denethor i kosztowało go to życie.
Nie posłuchał rad Gandalfa.
A teraz czas na omówienie NAJMĄDRZEJSZEJ POSTAWY względem Pierścienia. Hobbici, Aragorn, Gimli, Legolas, Eomer NIE wydają się być Nim zainteresowani. Natomiast Boromir, Denethor i Faramir TAK. I to nic, że Faramir odrzuca Pierścień (chwała mu za to) - Eomer nawet by się nad tym nie zastanawiał na jego miejscu. Faramir musi ROZWAŻAĆ odrzucenie Pierścienia, natomiast Gimli, Legolas i Hobbici są niewrażliwi na jego pokusę.
Po prostu nie zawracają sobie Nim głowy.

Nie mogę powiedzieć, że Eomer nie pragnąłby Pierścienia bo byłaby to nadinterpretacja (nigdy nie został postawiony w takiej sytuacji), ale pozwolę sobie postawić tezę, że w mej opinii Eomer byłby równie zainteresowany odebraniem Go Frodowi co Gimli. Czyli wcale.

Postawa Gimlego względem Pierścienia jest podobna do tej prezentowanej przez Eomera względem Sarumana. Eomer zdaje się mówić bez słów: "Wiem swoje, widziałem twe czyny i KONIEC", KONIEC rozważania tej kwestii.
Jak widać, czasami nie należy pewnymi sprawami zbytnio się zajmować i ich zgłębiać. Przyczyną upadku Sarumana było przecież jego zaciekawienie i zgłębianie Saurona, które następnie przerodziło się w fascynację i chęć dorównania Gorthaurowi.

Jak pisał Fryderyk Nietsche:

"Kiedy wpatrujesz się w otchłań, otchłań zaczyna wpatrywać się w Ciebie".

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

Adam



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl