Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Inspiracje i motywy celtyckie w twórczości Tolkiena

Choć poniższy tekst nie został napisany jako esej czy felieton a relacja ze spotkania tolkienowskiego w Warszawie na temat "Inspiracje i motywy celtyckie w twórczości Tolkiena" w dniu 1 grudnia 2007 r. ze względu na jego zawartość i wartości poznawcze w w/w temacie zdecydowałem się go zamieścić w tym dziale.[przyp. Osse]

Tym razem osobą wprowadzająca i prelegentką była Miriel Mirima, miał jej pomagać Lómendil (ale niestety przegrał heroiczną walkę z chorobą) wszyscy przyszli jednak przygotowani (no, prawie wszyscy, piszący te słowa nie był zbyt dobrze przygotowany). Miriel spisała się jednak doskonale i mimo niejakiej tremy poprowadziła ożywioną dyskusję.

W jej trakcie w większym stopniu mówiliśmy o motywach celtyckich, a mniej o inspiracjach. Tutaj jedno wyjaśnienie, kiedy mówimy celtyckie, to tak na prawdę myślimy iryjskie, i na tym zasadniczo skoncentrowaliśmy swoją uwagę, choć pojawiały się także inne wątki. Miriel zaproponowała, aby spróbować spojrzeć na mitologię Ardy tak, jak na każdą inną mitologię świata. Zapewne czytając mityczne opowieści różnych ludów, zdarzało się wam "odkryć" podobne opowieści, czasami historie bohaterów oparte na tym samym schemacie, a nawet mity prawie identyczne, gdzie różnica polegała jedynie na imionach bohaterów. Spotykamy czasami powtarzanie się u różnych ludów - wydawało by się ? nie mających ze sobą nic wspólnego - fabuł opartych na tym samym schemacie. I czasami aż absurdalne wydaje się doszukiwanie się w tych zbieżnościach czegoś więcej niż zbiegu okoliczności.

Jeślibyśmy potraktowali mitologię Ardy tak samo, jak każdą inną mitologię, można pokusić się o podobne porównanie. Jako, ze ta mitologia jest dziełem jednego człowieka, to mamy skłonność przyjmowania, że poszczególne wątki, schematy konstrukcji, fabuły zostały świadomie zaczerpnięte z różnych mitologii: germańskich celtyckich, klasycznych, czy wreszcie judeochrześcijańskich. Tylko, czy to jest słuszne założenie? Czy, biorąc pod uwagę erudycję Tolkiena i jego wykształcenie, można założyć, że pewne koncepcje i pomysły pojawiały się nieświadomie lub nie do końca świadomie? Dlatego paradoksalnie może mieć sens zwykłe porównanie mitologii, tak jak zrobilibyśmy to w wypadku mitologii naturalnych.

Miriel zaproponowała, by przyjrzeć się mitologii celtyckiej i porównać ją z tolkienowską. Podkreśliła, że nie jesteśmy często w stanie ocenić, na ile świadomie te motywy zostały wykorzystane, ale może właśnie dlatego warto się im przyjrzeć. Nie wnikając w biografię autora, Miriel skoncentrowała się na tych fragmentach legendarium z jednej strony i irlandzkiej mitologii z drugiej, które jej zdaniem są podobnie w obu mitologiach, spełniają podobną rolę lub po prostu kojarzą się ze sobą.

Przybycie Noldorów do Śródziemia a Tuatha De Danann
Tuatha De Danann, zwani Ludem Bogini Danu, byli plemieniem boskim, które według tekstu "Lebor Gabala" przybyło do Irlandii w jednej z fal tak zwanych najazdów, czyli jako kolejna grupa osadników. Irlandię zamieszkiwały wcześniej inne istoty: Firbolgowie i Fomorianie. Skąd przybył nowy lud, nie wiadomo. Według zapisków mieszkali wcześniej "gdzieś na północy lub w Grecji", znali "sztuki magiczne i czary". Byli "boscy", lecz chrześcijańscy kronikarze nie byli do końca przekonani, czy Tuatha De Danann byli "ludźmi czy demonami". Według jednej z wersji lud ten przybył do Irlandii morzem na statkach, i (uwaga!) statki te na wybrzeżu następnie podpalił. Dym ze spalonych statków widoczny był z daleka, zakrył słońce na trzy dni i trzy noce...

I wtedy Noldorowie, wraz z Fëanorem... rozpoczęli walki z zamieszkującymi wyspę Fomorianami. Nie, to nie błąd, te dwa opisy mogą się zlać w jedno, na tyle są podobne. Fomorianie byli bardzo dziwnymi istotami, być może z pierwszej fazy najazdów: brzydcy, "ład i porządek były dla nich pojęciami obcymi, zachowywali się jak zwierzęta w stadzie" [Botheroyd, 156]. Z kolei Firbolgowie przybyli jako czwarta fala, świetnie władali bronią, są przedstawieni jako przeciwieństwo Tuatha. U Tolkiena o wiele wyrazistszym przeciwieństwem elfów są orkowie.

Cechy Ludu Bogini Danu przywodzą na myśl opisy tolkienowskich elfów. Tuatha byli jaśni, świetliści, nazywano ich "ludźmi ducha", uważano, że byli obeznani z "magią i czarami". Byli piękni, obdarzeni mocą i ogromną siłą fizyczną, mądrzy. Zabici mogli podlegać zmartwychwstaniu (vide Glorfindel). Niektórzy z nich byli artystami (Fëanor), wojownikami (Maedhros), harfistami (Maglor), opiekunami poetów, znawcami rolnictwa, uzdrowicielami (Elrond). Jeden z nich, Lug, podobno jaśniał światłem i miał złote włosy. Mamy też kowala - fach noldorski - który obdarzony jest magicznymi zdolnościami, mocą i tajemną wiedzą.

Odnajdujemy również kolejny znany nam motyw - wojownika o jednej ręce. U Tolkiena jest więc Beren i Maedhros. Wśród Tuatha ramię w bitwie z orkami... z Fomorianami, traci Nuada. Było to "bóstwo" światła walczące z siłami ciemności. Straciwszy rękę, król nie mógł być prawowitym władcą. Zrzeka się władztwa na rzecz członka rodziny. Jest to rozpoznawalny celtycki schemat - skaza fizyczna króla odbiera mu prawo do rządów, znamy to choćby z opowieści o królu Arturze, Królu Rybaku. Lecz i Maedhros - choć oficjalnie podany powód jest inny - w tej samej sytuacji oddaje koronę i zrzeka się zwierzchnictwa nad Noldorami. Jednakże i Lug, i Maedhros nie wyrzekają się walki.

Do drugiej bitwy pod Mag Tuired/Nirnaeth Arnoediad poprowadził Fomorian/orków Balor/Balrog... Balor wyróżniał się wielką siłą, był olbrzymi, a ponadto miał wielkie... oko. Gdy spojrzał tym okiem na przeciwników, to "spojrzenie wywoływało panikę całych armii". Balor siał spustoszenie w zastępach armii Tuatha De Danann i zabił ich króla.

Można te podobieństwa uznać za przypadkowe, niekoniecznie jednoznaczne, ale warto się nad nimi zastanowić. Zadać sobie pytanie, czy pośród "kompostu", z którego wyrastają tolkienowskie opowieści, nie znajdziemy irlandzkich Tuatha De Danann.

Nadejście ludzi i odejście elfów
Ludzie, zwani w iryjskich mitach Milezjanami, przybyli jako kolejna fala migracji. Osiedlili się w Irlandii i doprowadzili do tego, że świetliści Tuatha zostali zmuszeni do odejścia - lecz nie odeszli całkowicie z naszego świata. Przenieśli się do innego wymiaru, niby do zabranego poza Kręgi Świata Błogosławionego Królestwa Amanu. Irlandczycy wierzą, że ten tajemniczy lud schronił się pod wzgórzami Irlandii, gdzie wciąż żyje w swoich królestwach. Mówią, że te elfie królestwa znajdować się mogą pod taflą wody, na wyspie za Zachodnim Morzem (Tol Eressëa i Avallonë), lecz także w niedostępnych kotlinach górskich... (Rivendell). Podobno też te zaczarowane królestwa otoczone są magicznymi kręgami, które swą mocą (Doriath) lub wysokimi szczytami gór (Gondolin) chronią je przed niepowołanymi gośćmi... Lecz, jak to na Ardzie i w celtyckich opowieściach bywa, zdarzało się nieraz, że i śmiertelnik zabłądził wśród lasów lub gór i trafił do przepięknego miasta elfów. Jak czytamy w iryjskich opowieściach, pałace Tuatha były "rzęsiście oświetlone, błyszczały od złota i drogich kamieni, a bogactwem i przepychem przewyższały królewskie dwory na ziemi..." A taki śmiertelnik, jeśli dostał się w granice magicznego królestwa, odkrywał, że czas tam płynie innym rytmem niż w ziemskim śmiertelnym świecie (Lothlórien, Aman).

Co ma druid do Gandalfa?
Tolkien w szkicu o Istarich, przedstawionym przez Christophera Tolkiena w "Niedokończonych opowieściach", pisze, że Istari nie byli "czarodziejami" w popularnym tego słowa znaczeniu. Nie byli odprawiającymi czary "magikami". Istari należałoby raczej tłumaczyć jako wiedzących, niż czarodziei. Tworzyli bractwo, w którego skład wchodziły "osoby posiadające i umiejące wykorzystać rozległą wiedzę historyczną oraz pełną orientację we wszelkich sprawach tego świata". Bractwo to miało swojego przywódcę, był nim, do czasu, Saruman.

Podobnie jak słowo "czarodziej", mylny jest popularny obraz druida. Wyobrażenia na temat druidów już od starożytności nie były do końca zgodne i nie zawsze odpowiadały prawdzie (jaka ona była, kto wie...). Cezar uważał druidów za "filozofów", jednocześnie duchownych i mędrców, "równych mu partnerów". Współcześnie spotkać się można także z wizją druida jako dostojnego starca z długą brodą i w powłóczystych szatach (może dlatego, że po przyjściu chrześcijaństwa do Irlandii pozycja druidów pogorszyła się, pozbawieni swojej kultowej roli zostali "jedynie czarodziejami", a ich funkcję nauczycieli przejęli filidzi, którzy, nawiasem mówiąc, używali magicznych różdżek i chodzili w płaszczach). Samo słowo "druid" może podkreślać rolę druida właśnie jako mędrca bardziej niż kapłana czy czarodzieja. Według jednej z wersji słowo "druid" tłumaczone może być jako "najdalej widzący" lub "najwięcej wiedzący".

Cechami łączącymi Istarich i druidów był charakter obu bractw, które posiadały przywódcę, zrzeszały "mędrców", czyli osoby z jednej strony o wielkiej wiedzy, a z drugiej, których zadaniem jest wykorzystywanie tej wiedzy na rzecz społeczności. I to nie tylko społeczności lokalnej lub jednego plemienia. I druidzi i Istari działali na dużym obszarze, nie byli ograniczeni granicami władztw czy plemion. Jak pisze Tolkien, Istari "mieli służyć radą oraz namawiać wszelkie plemiona do obrania dobrej drogi". Rolą druidów było nauczanie, doradzanie władcom, pośredniczenie w międzyplemiennych relacjach, mediacja w konfliktach, wychowywanie młodzieży (co by nie mówić, Merrym i Pippinem Gandalf się nie najgorzej zajmował, nie mówiąc już o jego majarskiej cierpliwości). Druidzi byli wychowawcami dziedziców-wojowników z rodzin arystokratycznych, a Gandalf, jak wszyscy wiemy, w czasie Wyprawy, jakby nie patrzeć, był swego rodzaju opiekunem całej grupy arystokratycznego potomstwa Śródziemia.

Podobne jest także to, że i Istari i druidzi działali ze specjalnego polecenia Siły Wyższej. Czarodzieje-Majarowie przybyli do Śródziemia wszak w misji specjalnej, dostawszy określone instrukcje, z wiedzą od Potęg Ardy dotyczącą losów ludów Śródziemia. Byli niejako posłańcami przybyłymi od Valarów po to, by wsparli swoją wiedzą i mocą mieszkańców Bliższych Ziem. Druidzi także postrzegani byli jako "znawcy mowy bogów", pośredniczyli w rozmowie między wiernymi a bóstwami, byli doradcami królów, dzielili z nimi władzę, a w niektórych sprawach króla zastępowali (Gandalf nieraz doradza i to niejednemu królowi).

Oczywiście są też zasadnicze różnice, a najważniejszą jest charakter członków bractwa. W przypadku druidów, są to ludzie, w przypadku Istriach, mamy do czynienia z istotami anielskimi, czasowo wcielonymi w postaci ludzkie. Tym niemniej podobieństwa każą się zastanowić nad świadomą lub nieświadomą inspiracją.

Władza nad żywiołami
"- Nie można dzisiejszej nocy iść dalej - powiedział Boromir. - Niech sobie ktoś nazywa to zawieją, jeśli taka jego wola. W powietrzu słychać straszne głosy, a kamienie są dla nas przeznaczone".

O taką właśnie moc panowania nad żywiołami byli posądzani Istria. Choć w tym wypadku to bardziej wpływ filmu niż lektury "Władcy Pierścieni". Według sag i legend druidzi potrafili wywoływać deszcz, śnieżyce, gwałtowne burze, a zjawiskami meteorologicznymi władali za pomocą słów-zaklęć. Te magiczne formułki zwano cáin - "śpiew" (vide pieśni mocy: Finrod, Lúthien, Sauron). Przykładem mocy Gandalfa nad żywiołem jest jego rozpalanie ognia słowami "Naur an edraith ammen".

Kiedy rozmawialiśmy o podobieństwach wątków, pojawiła się kwestia losu Túrina. O tyle może zaskakująca, ze zazwyczaj za pierwowzór tej opowieści uznaje się opowieść o Kullerwo zawarta w fińskiej Kalewali. Warto jednak zapoznać się z inna opowieścią, w której znajdziemy zaskakujące podobieństwa.

Tragiczny los Túrina syna Cúchulainna
Co zdeterminowało los Túrina? Klątwa Morgotha? Moc złego spojrzenia Glaurunga? A może surowa matka i brak ojca? Kompleksy, których nabawił się w Doriath? Porównując los syna Húrina i los Connli syna Cúchulainna, powiedziałabym, że los ten zdeterminowały trzy geis - trzy klątwy.

Opowieść o Connli zaczyna się w momencie, gdy jego ojciec Cúchulainn zostawia w Szkocji brzemienną Aoife. Żegnając ją, mówi jej, by dała ich synowi imię Connla. Co ważniejsze, mówi żonie: "Gdy podrośnie, wyślij go do Scathach na wyspę Skye, aby wprawiał się w żołnierskim rzemiośle. Kiedy już pierścień będzie na niego pasował, przyślij chłopca do mnie. Nie wolno mu przed nikim schodzić z drogi, nie wolno mu nikomu wyjawiać swego imienia i nie wolno mu odmówić nikomu, kto wyzwie go na pojedynek". [Heaney, 120].

Cúchulainn tymi słowami rzuca na swojego syna trzy geis (l.mn. gessa). Są to, pełniące ważną rolę u Celtów, klątwy mogące być zakazami lub nakazami, które dotyczyły poszczególnych ludzi. Takie geis obowiązywały przez całe życie i w każdej sytuacji, a złamanie takiego nakazu lub zakazu groziło nieszczęściem, utratą honoru i śmiercią. Te same geis, chociaż nigdzie niewspomniane explicite, przez nikogo niewypowiedziane, znaczą los Túrina. Jeśli prześledzimy los Túrina, to okaże się, że wiele z tragicznych sytuacji, które go dotykają, bądź wynikają z jego działań, związane jest z tym, że Túrin: nikomu nie schodzi z drogi, nie wyjawia nikomu swojego imienia i odpowiada na każde wyzwanie, nie przepuszczając żadnej możliwości walki. Przykładów można by podać wiele, ale najbardziej wyrazista wydaje mi się scena w Nargothrondzie, do którego przybywają posłowie od Círdana z przesłaniem od Ulma, Władcy Wód. W rozmowie z nimi Túrina rozdrażnia ich nawiązanie do jego prawdziwej tożsamości, odrzuca zarówno radę Círdana jak i Ulma, twardo stoi przy swoim zdaniu, nie chce zburzyć mostu Nargothrondu, by ocalić jego mieszkańców. Na słowa posłańców: "Zawrzyj drzwi warowni i nie wychodź z niej. Wrzuć kamienie swej dumy do grzmiącej rzeki, by pełzające zło nie odnalazło bramy", odpowiada: "... komuś nawykłemu do wojny słuszniejszym by się zdało zebrać wojska i wyprawić się śmiało na spotkanie wroga, zanim zbytnio się zbliży".

Finał tragicznego losu syna Húrina znamy. Jaki zaś los zgotowały trzy geis Connli, synowi irlandzkiego herosa? Gdy Connla podrósł, matka, wedle życzenia ojca, wysłała go na południe, by go odnalazł (tu słyszę słowa Morweny: "Ojciec twój nie wraca, zatem musisz wyruszyć w drogę, i to jak najszybciej. Takie było jego życzenie".) Gdy Connla dobił do brzegu Irlandii, zastał tam grupę Ulsterczyków, wśród których był także jego ojciec. Ci zagrodzili mu drogę, zażądali, by wyjawił im swoje imię, i zagrozili, że jeśli tego nie zrobi, będzie musiał z nimi walczyć. To przesądziło los, i w wyniku potyczki Connla zginął. Choć gdyby przeżył, byłby największym wojownikiem Ulsteru. Gdy umarł, jak mówi opowieść, "Ulsterczycy podnieśli lament, opłakując gorzki los ojca i syna. Potem usypali dla chłopca grób i postawili na nim kamień". [Heaney, 123].

Connlę zabił upór w dotrzymywaniu geis, w przypadku celtyckiego bohatera kulturowo wytłumaczalny. Taki sam upór doprowadza ostatecznie do śmierci Túrina, choć źródeł tego uporu dopatrujemy się w różnych miejscach.

Porównanie losów tych dwóch bohaterów - tolkienowskiego Túrina i celtyckiego Connli jest przykładem zbieżności schematu losów postaci. W obu wypadkach tragizm postaci wynika z podobnego mechanizmu, który w celtyckiej opowieści jest dosłownie wyrażony, zaś rozmyty w Opowieści o Dzieciach Húrina.

W historiach tych odnajdujemy także inne podobne elementy, nie zawsze jednak występujące w tych samych odniesieniach. Tak więc w historii Túrina dopatrzyć się możemy elementów z historii samego Cúchulainna: irlandzki heros walczy zabójczą tajemniczą bronią zwaną gae bulga, bronią, która nigdy nie chybia, i od niej później sam ginie (a Túrin od swojego miecza); Cúchulainn także tą właśnie bronią zabija w walce swojego ukochanego przyjaciela Ferdiada, by potem, położywszy się u boku zabitego przyjaciela, zapłakać (śmierć Belega); Húrin i Cúchulainn obaj opuszczają brzemienne kobiety; Cúchulainn i Túrin w rozpaczy wpadają w "morderczy szał", zabijając wszystkich dokoła; los Túrina i Connli zdeterminowany jest przez klątwy, które powodują ich ojcowie (ojciec Connli bezpośrednio, ojciec Túrina jest bezpośrednim powodem klątwy Morgotha).

Trochę numerologii
Dziewiątka - liczba znamienna. Dziewięciu wędrowców z Pierścieniem, dziewięciu Nazguli, sług Ciemności. A, jak czytamy w Valaquencie o Valarach: "Wśród nich Dzięwięcioro górowało potęgą i dostojeństwem, lecz jednego trzeba odjąć z tej liczby, pozostaje więc Ośmioro Aratarów, Szlachetnych Ardy". I już wiemy, dlaczego świat przestał być idealny! Ośmioro! O jednego za mało!!!

A liczba 9 dla Celtów była bardzo istotna, ponieważ symbolizowała pełnię - cały Wszechświat. Dziewięć elementów symbolizowało doskonałość. Celtowie biesiadną salę w Tarze podzielili na dziewięć części, Milezjanie musieli cofnąć się od brzegów Irlandii o dziewięć fal, królowa Medb miała dziewięć rydwanów, był król zwany Niall Dziewięciu Zakładników, było dziewięć sióstr na wyspie Avalon (kłania się Avallonë z Tol Eressëi), a na leszczynie wiedzy wisiało dziewięć orzechów...

Cykl arturiański na zakończenie
W czasie dyskusji pojawiały się także wątki z cyklu arturiańskiego, ale z podkreśleniem, że dotyczyło to wersji najstarszej. A nie klasycznego Chanson du-Geste i ich późniejszych modyfikacji. Z cyklu arturiańskiego pochodzi chyba najbardziej oczywiste z nawiązań do celtyckiej mitologii, wykorzystanie nazwy Avalonu. W cyklu arturiańskim, ale także w aryjskich opowieściach, Avalon to kraina za morzami na najdalszym zachodzie, gdzie znajdują się siedziby elfów i gdzie odchodzą dusze bohaterów. To kraina istniejąca w dwóch wymiarach, realna, możliwa do osiągnięcia, jednocześnie znajdująca się poza czasem. Podróż Aelfwine w starszych wersjach legendarium nawiązuje do tradycji poszukiwania tego lądu przez bohaterów. Avalon to także źródło wielkiej wiedzy, często nadprzyrodzonej. I znowu pojawia się ten wątek w przypadku Aelfwine i jego Złotej Księgi. Wreszcie sama nazwa głownego portu i miasta Tol-Eressei - Avallonë, jest niedwuznacznym nawiązaniem do Avalonu.

***
Takich i wiele innych wątków i motywów pochodzących z mitologii celtyckiej znalazłoby się zapewne więcej. Ale podczas dyskusji zwrócono uwagę na inną kwestię. Jeżeli, jak się wydaje, tak wiele wątków i inspiracji mitologicznych zostało zaczerpnięte z mitologii celtyckiej, to dlaczego tak oburzyło Tolkiena, kiedy ktoś określił Silmarillion jako "przesiąknięty celtyckim duchem". Zwłaszcza, że skądinąd wiemy, iż w swojej bibliotece Tolkien miał potężny zbiór książek dotyczących Celtów, ich języków, kultury i mitologii.

Zastanawialiśmy się, na ile mógł to być pewien odruch autora, być może pod wpływem niezbyt pozytywnego stereotypu Celtów, a zwłaszcza Irlandczyków w Wielkiej Brytanii. Czy czasem nie było to takie uprzedzające zastrzeżenie się i odcięcie się od czegoś, co przez część odbiorców mogło być postrzegane nieprzychylnie. Tego oczywiście nie wiemy i być może nigdy nie będziemy wiedzieć. Faktem jest, że mitologia tolkienowska wykazuje wiele podobieństw do mitologii celtyckich. Oczywiście nie wiemy, na ile te podobieństwa są przypadkowe, na ile wynikają ze świadomego wykorzystania przez Tolkiena różnych wątków mitologicznych. Być może Tolkien nieświadomie dorzucił elementy mitologii celtyckiej i irlandzkich opowieści do swojego twórczego "kompostu", z którego wyrosło tolkienowskie Legendarium.

I na tym zakończyliśmy po dwóch godzinach dyskusji.

Autorami są : MumakiL i Miriel Mirima



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl