Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Zwierzęca Galadriela

Dla millie - niegdyś podpisującej się jako Tinuviel - bo mam wrażenie, że się Jej spodoba.

Wstęp

Nie wiem z jakich otchłani podświadomości czy też na wpół wzbudzonej jaźni powstał niniejszy tekst i zasadniczo o to nie dbam. Pomysł przyszedł do mnie w jednym, lecz niezwykle za to jaskrawym błysku poznania. Nazwijcie to skojarzeniem jeśli chcecie. Mam tu na myśli moment gdy patrzyłem na pajęczynę rozpiętą w wejściu do sieni i nagle przez szpary w deskach do ciemnego dotąd wnętrza zajrzało słońce rozświetlając mroki i przekształcając mglisty kontur pajęczyny na szarym tle w wyrazisty kontur odmalowany pędzlem blasku na szaro-świetlistym tle pomieszczenia w którym zawisły złotawe drobinki kurzu.

Wtedy też zdałem sobie sprawę z głębi istoty dualizmu światła i ciemności i jak głęboko może sięgać spaczenie tego co czyste i piękne. I temu właśnie poświęcony będzie niniejszy tekst. Podejmę się w nim rzeczy dość dziwnej a mianowicie porównania Galadrieli z Szelobą i ukazaniu obu postaci przez pryzmat krzywego zwierciadła - zwanego też dalej filtrem spaczenia.

Tekst właściwy - wstęp do tekstu właściwego

W toku lektury Władcy Pierścieni a później również Silmarillionu wydaje się nam, iż nie ma dwóch bardziej różnych od siebie istot niż pajęczyca strzegąca tajemnej drogi do Mordoru i jasna pani Galadriela będąca w swej istocie jedną z najpotężniejszych sił światła w Śródziemiu.

A jednak przy bliższym przyjrzeniu się obu postaciom wydaje mi się, iż dostrzegam pewne konotacje via krzywe zwierciadło przy czym lustrem, linią demarkacyjną pomiędzy obu paniami (bo tak też będę je w tym tekście tytułował) a także dwoma słowami, które przewijać się będą w toku całego wywodu będą: spaczenie i zezwierzęcenie. Gdyż stanowią one klucz do zrozumienia Galadrieli i Szeloby w sensie literackim.

Tekst właściwy - kwestia pochodzenia

Zostało powiedziane na temat Galadrieli, iż pobierała nauki od samej Meliany w Doriacie gdzie według jednej z wersji poznała Keleborna. Szeloba natomiast jest "pomiotem"/potomstwem Ungolianty - niesłychanie złej istoty o której na dobrą sprawę niewiele wiadomo, a która to u zarania Ardy pomagała Morgothowi. I w tym właśnie miejscu pragnę po raz pierwszy zwrócić uwagę na dualizm:
- Intelektualizm - Galadriela
- Fizyczność (zezwierzęcenie) - Szeloba

Bez przesady można by nazwać Melianę i Ungoliantę Wielkimi Poprzedniczkami (odpowiednio) Galadrieli i Szeloby w Pierwszej Erze. Zarówno Jasna Pani z Lorien jak i pajęczyca posiadają wiele cech swych poprzedniczek. Cechy te są jednak nabyte w sposób do zrozumienia którego kluczem mogą być hasła wymienione przeze mnie w wypunktowaniu.

Galadriela była uczennicą Meliany i pobierała od niej nauki co zaowocowało powstaniem Lorien będącego poniekąd odbiciem Ukrytego Królestwa w realiach Trzeciej Ery. Do Lorien - podobnie jak do władztwa Thingola - zło nie miało przystępu a nawet rzeki śpiewały w nim swą pieśń (odpowiednio Esgalduina i Nimrodel).

Szeloba zaś może być postrzegana jako następczyni Ungolianty w realiach Trzeciej Ery. Podobnie jak Ungolianta jest potężna i egoistyczna i nie dba o "wieże" ani klejnoty czy też wojny wielkich będąc panią samej siebie i tylko tym się zajmując.

Tak jak Galadriela zamieszkuje w miejscu światła gdzie nic nie ulega skażeniu, nic nie umiera i wszystko trwa wiecznie (za sprawą Pierścienia co jednak nie umniejsza roli Galadrieli), tak Szeloba zamieszkuje w miejscu mroku i rozkładu. Miejscu w którym ciemność jest tak głęboka, iż nie jest jej w stanie rozproszyć żadne światło. Podczas gdy w Lorien mamy soczystą zieleń i piękną aurę na Torech Ungol (Jaskinia Szeloby) stykamy się z gnijącym mięsem i mrokiem.

A kluczem pozwalającym to pojąć są intelektualizm (Galadriela) i fizyczność (Szeloba), a więc pojęcia będące swymi zaprzeczeniami w życiu codziennym. Nadiry i bieguny. Mostem zaś i lustrem pomiędzy zwierciadłem Galadrieli a studniami mroku w jaskiniach Szeloby jest wypaczenie.

Tekst właściwy - kwestia partnera

Nie bez kozery można powiedzieć, iż tym co łączy Galdrielę i Szelobę jest ich stosunek do partnera - a więc odpowiednio - Keleborna i samców-pająków. W tym właśnie stosunku uwidacznia się pełen kontrast na zarysowanej uprzednio płaszczyźnie skrzywionego zwierciadła.

Lecz najpierw pewna cecha wspólna. Zarówno Galadriela jak i Szeloba są osobowościami dominującymi w swych władztwach. Pomimo tego, iż obie są płci żeńskiej nie dają i nigdy nie dały się zdominować mężczyznom/samcom tak jak ich wielkie poprzedniczki z Pierwszej Ery.

Należy przy tym zaznaczyć, iż związki tak Meliany i Thingola jak Galadrieli z Kelebornem są długotrwałe, naznaczone miłością i co najważniejsze poświęceniem dla partnera czego nie można powiedzieć o "współpracy" Ungolianty z Morgothem a tym bardziej Szeloby z samcami pająków. W przypadku "par ciemności" nie ma miłości ani też poświęcenia lecz jedynie chwilowa korzyść/rozkosz postrzegana w sensie zwierzęcym.

Problem par obrazuje poniższa tabela:

Pierwsza Era

Trzecia Era

Meliana i Thingol

Galadriela i Keleborn

Ungolianta i Morgoth

Szeloba i samiec pająka (nieznany

Rozpatrując Pierwszą Erę widzimy, iż tak Thingol jak i Morgoth nie osiągnęliby tego czego pragnęli jak i nie staliby się tym kim byli bez swych partnerek. To dzięki magii i towarzystwu Meliany Doriath był tym czym był, a Elu Thingol mógł rozmawiać z synami Feanora jak równy z równym. Bez obecności, wsparcia i mądrości Meliany elf Elwe usłyszałby w prześmiewczych słowach Karanthira prawdę, nie zaś powstałą z bezsilności wobec potęgi Doriathu drwinę. Morgoth natomiast nie byłby w stanie zatruć i zniszczyć Dwóch Drzew bez obecności i pomocy Ungolianty.

Kwestią bezsprzeczną jest nierówna dysproporcja sił pomiędzy naszymi paniami (tak w Pierwszej jak i Trzeciej Erze) a ich partnerami. Thingol jako elf był o wiele słabszy od należącej do Majarów Meliany, Morgoth zaś pomimo całej swej wielkiej jeszcze wtedy siły nie potrafił w pełni zapanować nad Ungoliantą i do jej odpędzenia potrzebował pomocy Balrogów.

W Trzeciej Erze omawiana dysproporcja pogłębia się jeszcze bardziej na korzyść pań. Keleborn wydaje się być całkowicie zdominowany przez Galadrielę - to ona (jak wcześniej Meliana w Doriacie) jest rzeczywistą siłą i gwarantem bezpieczeństwa Lorien, Szeloba zaś "pożera nieszczęsnych samców". Nie stawiam oczywiście znaku równości pomiędzy podejściem Galadrieli a Szeloby do partnera choć można by się pokusić o nazwanie stosunku Galadrieli do Keleborna "miłosnym-i-intelektualnym" pożarciem.

Pragnę jednak w tym miejscu z całą siłą podkreślić, iż stosunek Galadrieli do Keleborna oparty jest na intelektualiźmie, uczuciach wyższych, Szeloby zaś względem samców, których mordowała, pomimo niezprzeczalnej inteligencji tej istoty na zezwierzęceniu. I po raz kolejny stanęliśmy przed krzywym zwierciadłem spaczenia.

Tekst właściwy - kwestia królestw i ich mieszkańców

Bezsprzecznym faktem jest, iż obie panie są królowymi panującymi niepodzielnie swymi królestwami.

Porównajmy więc Lorien i Torech Ungol.

Lorien jest miejscem żywej pieśni, żywym odbiciem Dawnych Dni. Miejscem w którym pamięć o Pierwszej Erze nie tylko (jak ma to miejsce w Rivendell) się zachowuje lecz w którym rzeczone wspomnienia są rzeczywistością.

Torech Ungol jest miejscem żywej grozy, żywym odbiciem grozy Dawnych Dni. Miejscem w którym ta groza jest namacalna, tak jak namacalną była w czasie wędrówki Berena do Doriathu gdy walczył z wielkimi pająkami w Górach Grozy. Nieprzypadkowo zresztą tak Torech Ungol jak i Góry Grozy są wzniesieniami, Lorien i Doriath zaś leśnymi krainami leżącymi w sąsiedztwie ziem mroku (w pobliżu Lorien znajduje się zamieszkana przez potomstwo Szeloby Mroczna Puszcza).

Mieszkańcami Lorien są elfy - istoty będące uosobieniem piękna i Dobra. Jak zostało powiedziane na innym miejscu nic w Lorien nie umiera.

Torech Ungol ma tylko jedną prawdziwą mieszkankę - swą Królową. Poza nią jedynymi "zamieszkującymi" to miejsce są jej wasale - nieszczęsne samce, potomstwo, a także, a może przede wszystkim... umęczeni i czekający "na swą kolej" elfowie, ludzie, orkowie i wszystkie inne istoty, które nadają się do pożarcia. Panuje w nim strach. Nawet Gollum drży idąc tam by złożyć hołd swej pani.

Tak jak Lorien jest miejscem blasku i piękna tak Torech Ungol przypomina rzeźnię gdzie na hakach-z-sieci ofiary czekają na swą kolej. Należy jednak podkreślić, iż Torech Ungol nie jest miejscem tak złym jak Minas Morgul, gdyż reprezentuje zagładę jedynie fizyczną, podczas gdy siedziba Nazguli grozi również śmiercią ducha.

Tekst właściwy - kwestie: żywieniowa i barw

Z Lorien, a więc z władztwem Galadrieli wiążą się produkty żywnościowe oparte na wypieku, nie zaś polowaniu, przemocy czy śmierci. Barwami Lorien są barwy łagodne - sprzyjające kontemplacji i powrotowi do zdrowia - a więc zielenie, błękity, złoto (najwyższa spośród wszystkich barw - Mallorny!) i biel.

Z Torech Ungol, a więc władztwem Szeloby wiążą się produkty mięsne, których pochodzenie oparte jest na polowaniu, przemocy, cierpieniu, strachu przed śmiercią i wreszcie samej śmierci. Barwami Torech Ungol są wszechobecna czerń, a także czerwień (mięso i krew) - a więc barwy agresji i przemocy.

Zdajmy sobie sprawę z faktu, iż władztwa odzwierciedlają naturę swych władców.

Tekst właściwy - kwestia przenikania

Po omówieniu barw właściwych królowym i ich domenom nadszedł czas by omówić problem przenikania światła przez mrok i (odwrotnie) mroku przez światło w rzeczonych miejscach.

W Lorien sytuacja jest jasna tak dosłownie jak i w przenośni - Galadriela sama mówi, iż przenika myśli Saurona gdy tyczą się one elfów, mrok zaś jeszcze nie przenika do ziem światła. Tak więc mamy do czynienia z fortecą światła odpierającą wszelkie zakusy ciemności.

W Torech Ungol panuje zaś absolutna ciemność. I w tym miejscu uwidacznia się wyraźnie cecha wspólna Szeloby i Ungolianty, a raczej wypadałoby napisać, cecha odziedziczona przez Szelobę po jej poprzedniczce z I Ery. Chodzi mi tu mianowicie o zdolność tworzenia "bezświatła" (ang: Unlight) tak przez Ungoliantę jak i Szelobę. W przypadku Ungolianty jest to emanacja, która tworzy nieprzeniknioną ciemność pochłaniającą i niszczącą wszelkie światło. Szeloba zaś "rzygała czarną ciemnością" i tej właśnie cesze pani Kirith Ungol musieli stawić czoła hobbici w tunelach Torech Ungol.

"(...) Nawet w pozbawionych światła korytarzach Morii mrok nie był tak głęboki i gęsty. (...) Tu powietrze było nieruchome i ciężkie, tłumiło każdy dźwięk. (...) Nawet wspomnienie barw, kształtów i światła zamiera w ich pamięci. "Noc była zawsze i nigdy nie przeminie, nie istnieje nic prócz nocy" [podkreślenie moje]

Tak więc mamy do czynienia z fortecą ciemności odpierającą wszelkie ataki światła.

Obie fortece są poddawane atakom. Tak jak Sauron ukazuje się w Zwierciadle Galadrieli atakując fortecę światła tak okrzyk "Elbereth!" czy też blask szkiełka Earendila atakują fortecę ciemności. I tak jak Galadriela odpiera Saurona w miejscu światła tak Szeloba "strząsa" z siebie imię Vardy a przed światłem Earendila cofa się tylko na chwilę by dosłownie i w przenośni znaleźć inne wyjście z sytuacji... za pomocą bocznych tuneli swego królestwa. Manewr ten pozwala jej skutecznie zaatakować Froda. Obie panie są zaskakująco skuteczne i swą skutecznością mogłyby zadziwić niejednego potężnego władcę czy też istotę płci męskiej.

Radzenie sobie z przeciwnościami uosabianymi przez ciemność/światło usiłujące wtargnąć do ich siedzib jest kolejną cechą pokazującą zbieżność Galadrieli i Szeloby - uczennic Meliany i Ungolianty. Meliany i Ungolianty - Wielkich Pań Światła i Mroku u zarania Ardy.

W tej historii nie ma happy endu. Dodatek dygresyjny.

I na samym końcu, poza już głównym wywodem chciałbym zwrócić uwagę na brak konwencjonalnie pojmowanego happy endu w naszej historii.

Wraz z końcem Trzeciej Ery Galadriela odpływa do Amanu... Szeloba zaś, jak mamy prawo przypuszczać i domniemywać, pozostaje w Śródziemiu... Gdy zaś wyzdrowieje po walce z Samem "wówczas śmiertelny głód kazał jej snuć straszliwe sieci na ścieżkach i w dolinach Gór Cienia". Zakończenie takie wpisuje się w konwencję skażonej Ardy...

I takie właśnie zakończenie świadczy o tym, iż "Władca Pierścieni" jest książką wielką i wciąż zbyt mało docenianą. Tylko wielkie książki zostawiają miejsce na kolejne opowieści.

Epilog - Suplement

Uważam, iż rzeczą pozbawioną zasadniczego, jeśli nie jakiegokolwiek sensu jest syntetyczna próba słownego podsumowania cech Galadrieli i Szeloby omówionych w niniejszym tekście, widzianych zaś przez pryzmat lustra spaczenia.

Poniższa tabela ilustruje podstawowe cechy obu pań:



*Być może niektórzy będą się zastanawiać czemu znajdujący się po środku prostokąt z napisem "Filtr spaczenia" został przeze mnie "przekreślony".

Otóż jest to mój "maleńki" ukłon w stronę technologi chemicznej -w ten sposób oznacza się złoża filtracyjne przy czym filtratem w omawianym procesie technologicznym (literackim) będzie postać Szeloby.

POZA TEKSTEM -DODATEK JĘZYKOWY

Dodatek 1: Szeloba i Ungolianta

Celem niniejszego dodatku jest wyjaśnienie znaczenia imion Szeloby i Ungolianty.

Polskie tłumaczenie, a więc "Szeloba" jest w zasadzie spolszczeniem angielskiego "Shelob" oznaczającego... po prostu pająka, a raczej "istotę z wieloma odnóżami i mocnymi szczękami płci żeńskiej".

Wyjaśnienie czemu "Shelob" ma takie znaczenie znajduje się poniżej.

Otóż wyraz "Shelob" moglibyśmy przedstawić jako złożenie:

"She" i "lob" dającymi razem wyraz "Shelob".

Zajmijmy się teraz oboma członami przy czym oznaczmy "She" jako [1] "lob" zaś jako [2].

[1] oznacza oczywiście płeć żeńską: "you use "she" to refer to a woman or girl [who has already been mentioned or named]" jak poda nam każdy szanujący się słownik angielsko-angielski.

[2] zaś oznacza po prostu: "creature with two large claws and eight legs", a więc między innymi może tu chodzić również o pająka.

Imię Ungolianty oznacza zaś w Sindarinie po prostu... pająka (Ungoliant [sind] = pająk).

Nota bene "Ungol" występuje w nazwach "Cirith Ungol" ("Przełęcz pająka" [sind] i "Torech Ungol" ("jaskinia pająka" [sind]). [świadomie przeszedłem do pisowni oryginalnej]

Powyższe zdaje się również w sensie i znaczeniu filoloficznym pokazywać i uzasadniać związek:

Ungolianta ---> Szeloba

[I Era]             [III Era]

Przy czym choć znaczenie pozostaje takie samo obniżeniu ulega "poziom" jego opisu (co ma opisywać strzałka w jedną stronę) - z pięknego Sindarinu przechodzimy do zwulgaryzowanej Wspólnej Mowy (obrazowanej przez współczesną angielszczyznę we "Władcy Pierścieni")

W sensie filologicznym moglibyśmy więc nazwać Szelobę "Ungoliantą III Ery" ze względu na tożsamość znaczeniową wyrazów "Ungoliant" w Sindarinie i "Shelob" we Wspólnej Mowie (angielszczyźnie).

Dodatek 2: Galadriela i Meliana

Celem niniejszego dodatku jest wyjaśnienie znaczenia imion Galadrieli i Meliany.

Polska "Galadriela" jest odpowiednikiem angielskiego (a w świecie Tolkiena sindarińskiego) imienia "Galadriel".

W celu zrozumienia znaczenia imienia Galadrieli musimy wniknąć w świat stworzony przez Tolkiena i przyjąć do wiadomości istnienie języka Sindarin tak jak gdyby był to język realny co jest konsekwencją wtór-stwarzania.

Istniejący w języku Sindarin wyraz "Galadriel" możemy zapisać jako: "Galad-riel".

Zajmijmy się teraz dwoma członami, a więc "Galad" i "riel" dającymi w sumie wyraz "Galadriel".

Oznaczmy "Galad" jako [3], "riel" zaś jako [4].
[3] oznacza w Sindarinie: "promienny", "promienisty" [ang: "radiant"].
[4] oznacza w Sindarinie: "uwieńczoną [wiankiem/wieńcem] pannę" [ang: "garlanded maiden"].

Tak więc "Galadriel" oznacza w Sindarinie "Pannę od której promienieje" [bije blask] co jest zrozumiałe ze względu na jej złote włosy, które "zdumiewały nawet Eldarów".

Jako ciekawostkę podam jeszcze, iż niedopuszczalna jest pomyłka pomiędzy "Galad", a "Galadh" (czyli "Galadriel" i "Galadhriel") - znaczenie pierwszego zostało wyjaśnione powyżej, drugie zaś (Galadh) oznacza... drzewo. Nawiasem rzecz biorąc Galadhrimowe - mieszkańcy Lorien - to "lud drzew".

Imię Meliany oznacza w Sindarinie "Dar miłości" (wyraźne wskazanie na jej związek z Thingolem).

Na płaszczyźnie filologicznej wydaje się uzasadniona poniższa zależność:

Meliana <---> Galadriela

[I Era]             [III Era]

Poziom przekazu filologicznego nie ulega zmianie oba imiona są podane w pięknym Sindarinie (co ma symbolizować znak "<---> ").

Nie mamy obniżenia poziomu-przekazania-znaczenia jak w przypadku Ungoliant/Shelob. [patrz Dodatek 1 niniejszego tekstu]

Tak więc możemy nazwać Galadrielę Melianą III Ery gdyż ze względu na jej uczucie i rolę strażniczki w stosunku do (odpowiednio) Keleborna i Lorien.

Sama Galadriela i jej obecność jest w swej istocie "Darem miłości" dla Keleborna i Lorien.

Dodatek 3: Kontrast na poziomie filologicznym

Poniższa tabela pokazuje nam kontrast pomiędzy Galadrielą a Szelobą istniejący także na płaszczyźnie filologicznej.

Imię polskie

Imię przed translacją

Tłumaczenie

Komentarz

Galadriela

Galadriel

Panna/kobieta od której promienieje/bije światło [złotowłosa]

Istota światła - w imieniu są obecne człony o wymowie pozytywnej

Szeloba

Shelob

Pajęczyca/samica pająka

Imię prymitywne - będące w zasadzie opisem pierwszego wrażenia

Imię Galadrieli składa się z członów opisujących piękno podczas gdy imię Szeloby to w zasadzie prosty - niemalże prymitywny - opis tego co się widzi - po prostu "pająk".

Należy zwrócić uwagę na fakt, iż imię Galadrieli jest imieniem niezrozumiałym dla tych mieszkańców Śródziemia, którzy nie znają języka elfów, podczas gdy imię Szeloby jest imieniem we Wspólnej Mowie, którą na potrzeby "Władcy Pierścieni" ma imitować współczesna [Tolkienowi] angielszczyzna.

Tak więc imię "Galadriel" jest dla nas niezrozumiałym, a jednak pięknym w całej swej jakże złożonej istocie odbiciem świata, który przemijał w czasach opisywanych we "Władcy Pierścieni".

Świata, którego ostatnią już emanacją były języki zrozumiałe tylko dla nielicznych. Świata reprezentowanego już tylko przez słowa tak piękne jak "Galadriel".

Piękno to człowiek wrażliwy w sensie filologicznym odczuje podświadomie. Jest to kwestia akceptacji bądź też odrzucenia brzmienia pewnych słów bez znajomości ich znaczenia.

Ponieważ dla prawdziwego Filologa słowa to coś więcej niż znaczenie, sposób dotarcia z punktu A do punktu B, klucz do zrozumienia instrukcji obsługi dołączonej do stopera.

Słowa to zarazem zapis czasu w którym powstawały. Słowa to odzwierciedlenie sposobu myślenia w czasie którym powstawały.

Wydaje się, iż najlepszym i zarazem w pełni oddającym to co starałem się przekazać w Dodatkach zakończeniem są właśnie słowa z "Drużyny Pierścienia" opisujące Galadrielę:

"Nie wydawała (...) się już groźna ani straszna, ani władająca tajemną potęgą. Stała się już teraz (...) taką istotą, jaką w każdym elfie widzieli ludzie późniejszych wieków: obecną a zarazem odległą, żywą wizją świata, który pozostał daleko za nimi, podrzucony przez falę Czasu...".

Napisał: Adam



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl