Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Problem śmierci i umierania w prozie Tolkiena

Topos "ars moriendi" istnieje w literaturze już od samych jej początków, można powiedzieć, że narodził się wraz z jej powstaniem. Śmierć jest nierozerwalnie związana z ludzkim życiem, dlatego też jest stale obecna w twórczości zarówno mistrzów starożytnych, jak i dzisiejszych. Od mitologii greckiej i rzymskiej, gdzie rozpatrywana jest często jako fatum, poprzez Biblię, ukazującą nam najbardziej przerażającą wizję ostatecznej zagłady, a na współczesności kończąc, umieranie na zawsze wpisane jest w świadomość ludzi, o czym najlepiej przypomina średniowieczna maksyma "memento mori". Nie inaczej jest w przypadku utworów Tolkiena.

Śmierć i umieranie są w owej twórczości tematem niezwykle szerokim i zróżnicowanym, gdyż autor wykorzystuje w niej większość schematów występujących w światowej literaturze. Dlatego też występują one w wielu aspektach, zarówno tych dobrze, nam zwykłym śmiertelnikom, znanych, jak i w odsłonach dla nas obcych i egzotycznych. Problem przemijania i nieuchronnego końca rodzi w mieszkańcach Tolkienowskiego uniwersum niezliczone pytania i wątpliwości, na które, niestety, nie istnieje jednoznaczna i satysfakcjonująca odpowiedź.

Rozważania na temat śmierci u Tolkiena rozpocznę od istot i postaci, których bezpośrednio problem ten nie dotyczy - nieśmiertelnych Ainurów. Duchy te możemy podzielić na 2 grupy - tych, którzy nie zstąpili na Ardę (mitologia o nich nic nie mówi) oraz tych, których zauroczyła Wizja Iluvatara. Ci też postanowili stać się jej częścią, wiążąc jednocześnie swój żywot z dziejami świata. Z "ludzkiego" punktu widzenia Valarowie i Majarowie, na jakich podzielili się Ainurowie na Ardzie, są nieśmiertelni i nie mogą umrzeć z powodu starzenia się czy upływu czasu, gdyż ich to po prostu nie dotyczy. Niemniej jednak odczuwają, że wszystko dookoła przemija, że nic - nawet ich wielkie i chwalebne dzieła - nie jest wieczne. Napełnia to Valarów smutkiem, ich mądrość nie pozwala im jednakże rozpaczać (pomijając oczywiście Niennę, której rolą było użalanie się nad losami świata). Nie zapominajmy także, że Ainurowie są w uprzywilejowanej pozycji w stosunku do wszystkich innych ras - to z ich myśli powstała Arda, każdy z nich wie więc chociażby w małym stopniu, jaka przyszłość czeka to, co stworzył. Oczywiście o losach świata wszystkiego nie wie żaden z nich, nawet Mandos " (...) wie o wszystkim, co dopiero ma się stać w przyszłości, z wyjątkiem spraw, których Iluvatar sam jeszcze nie rozstrzygnął"1. Tak więc Valarowie wiedzą, że losy Ardy nie są do końca ustalone i znane, pokładają jednak swe zaufanie w mądrości Jedynego.

Władcy Zachodu mieszkają w Amanie, Błogosławionej Krainie, w której Śmierć sama z siebie nie istnieje. Wszelkie procesy przemijania są tutaj spowolnione tak bardzo, że stały się praktycznie niezauważalne. Tu w spokoju i szczęśliwości mieszkają (do czasu) elfy, które podążyły za wezwaniami Oromego, tutaj Potęgi radzą nad sprawami świata. Czasami jednak i tutaj przedostaje się widmo zniszczenia. Najbardziej spektakularnym i tragicznym przypadkiem jest zniszczenie Dwóch Drzew przez Melkora i Ungoliantę.

Jednak i ta klęska nie jest całkowita - z ostatnich owoców wydanych przez uschnięte Laurelin i Telperion Valarowie tworzą Słońce i Księżyc - dwa źródła światła dla Śródziemia, znak nadziei i zwycięstwa życia nad śmiercią.

Jedynym przypadkiem, w którym Tolkien pisze o unicestwieniu Valara, jest Ostateczna Bitwa, zwana Dagor Dagorath, która ma się rozegrać u końca dni. Kiedy świat będzie stary, a Władcy znużeni, Morgoth powróci na Ardę przez Wrota Nocy i zniszczy Słońce wraz z Księżycem. Wtedy jednak zostanie on strącony z nieboskłonu przez Earendila, po czym stanie do walki z Tulkasem. Ostateczny, śmiertelny cios ma zadać Melkorowi Turin Turambar swym mieczem: " (...)it shall be Turin who with his black sword will slay Morgoth, and thus the children of Hurin shall be avenged"2. Wizja taka nasuwa, rzecz jasna, oczywiste skojarzenia z Apokalipsą św. Jana, co ukazuje nam zarówno głęboką wiarę Tolkiena, jak i jego niesamowitą zdolność do czerpania z wielu źródeł kultury i syntezy wykorzystanych motywów w jedną, wspaniałą całość. .

Nieśmiertelność Ainurów ma oczywiście wymiar czysto duchowy. Wiemy przecież, że powłoka cielesna jest dla nich tym, czym dla ludzi szaty - mogą ją dowolnie zmieniać, nie powoduje to jednak zmiany ich osobowości czy natury. Pod postacią pięciu starych mędrców przybyli do Śródziemia Istari, z których Saruman został zabity przez Grimę, a Gandalf odszedł z tego świata, by powrócić silniejszym i potężniejszym. Duch Sarumana ulatuje z jego ciała pod postacią szarej mgły, zostaje jednak rozwiany przez zachodni wiatr.

Śmierć Gandalfa Szarego jest przypadkiem szczególnym i wartym szerszego omówienia. Po pamiętnym upadku z mostu Khazad-dum i walce z Balrogiem na szczycie Zirakzigil, czarodziej na jakiś czas odchodzi z tego świata, jego duch ulatuje poza kręgi Ardy. Jest to typowy schemat przemiany mitycznych bohaterów - oznacza odejście z "normalnego" świata. Dla żyjących w Śródziemiu istot, a szczególnie śmiertelnych ludzi, Gandalf Szary zginął, gdyż nie ma go już na świecie. Postać ta jednak, zapewne za sprawą Valarów lub samego Eru, powraca odrodzona, z mocą wielokrotnie potężniejszą niż przed przemianą. Biały kolor nowych szat sugeruje zajęcie najwyższego miejsca w hierarchii Istarich, miejsca przyznanemu pierwotnie Sarumanowi. Wielu badaczy analizujących powrót Gandalfa Białego do Śródziemia porównuje je do Zmartwychwstania Chrystusa, jednak moim zdaniem, jest to co innego (pomimo wielu podobieństw). Nie wolno także zapominać, że Tolkien był przecież żarliwym katolikiem i na pewno nie posunąłby się do przyrównywania swych bohaterów do Chrystusa.

Dość szczególną śmierć poniósł także inny duch - wspomniana już wcześniej Ungolianta. Nie ma, niestety, pewności, że była Majarem - wiemy tylko, że przybyła z Pustki. Pajęczycę możemy uznać za dość szczególne wcielenie śmierci, choć moim zdaniem nie ma u Tolkiena żadnej postaci, która mogłaby być jej uosobieniem. Ungolianta pożerała Światło i zwracała jednocześnie Ciemność, którą Tolkien określa nie jako po prostu brak światła, ale jako twór posiadający własny byt, wchłaniający bezpowrotnie wszystko, co napotkał na swej drodze. Wiemy zresztą, że przecież Pajęczyca ta zginęła, pożerając samą siebie.

Rasą, której dzieje zajmują praktycznie większość Tolkienowskiego legendarium, są Pierwsze Dzieci Iluvatara, czyli elfy. Śmierć mogą ponieść jedynie w wyniku choroby lub wielkiego cierpienia, mogą też oczywiście zginąć w walce. Ich nieśmiertelność jest jednak pozorna - pomimo że nie umierają tak jak ludzie, ich także czeka ostateczny koniec. Ma nim być zagłada Ardy, czyli najprawdopodobniej bitwa Dagor Dagorath.

Elfy mają świadomość, że "(...)czas nigdy nie staje, ale zmiana i rozwój nie dokonują się tak samo we wszystkich rzeczach i miejscach. Dla elfów świat się porusza zarazem i bardzo szybko, i bardzo wolno. Szybko, gdyż oni sami zmieniają się niewiele, wszystko więc wokół przepływa wartko, co napełnia ich wielkim bólem. Wolno, gdyż nie liczą upływających lat, nawet w odniesieniu do siebie. Mijające pory roku to tylko niezmiennie powtarzające się fale wielkiego strumienia. Niemniej wszystko, co istnieje, musi dotrzeć do przypisanego mu kresu."3. Elfy na pewno zatem ani przez chwilę nie zapominały o śmierci, co w pewien sposób nawiązuje do średniowiecznej sentencji "Pamiętaj o śmierci"...

Właśnie ta nieuchronność końca skłoniła trzech Powierników do wykorzystania swych pierścieni dla zachowania piękna i mądrości swego ludu oraz królestw, które stworzyli. Nawet wtedy wiedzieli jednak, że wszystko to jest zaledwie tymczasowe, gdyż wraz ze zniszczeniem Jedynego potęga Trzech przeminie. Po upadku Saurona ze Śródziemia odchodzą Elrond i Galadriela wraz z poddanymi. Potężne krainy, w których dotąd zamieszkiwali, odchodzą w niepamięć. Widać to szczególnie w przypadku Lothlorien.

Gdy członkowie Drużyny Pierścienia wkraczają na teren królestwa Galadrieli widzą wszystko tak, jakby się dopiero co narodziło. Hobbici mają kłopoty ze znalezieniem nazw dla barw ukazujących się im przed oczami, choć przecież doskonale je znają. Całe otoczenie wydaje się zupełnie nowe, świeże, niezwykle żywe i wyraźne. Mimo to wędrowcy mają równocześnie odczucie, że wszystko to jest odwieczne, pochodzi z innej, dawno minionej już epoki. Po opuszczeniu Złotego Lasu zauważają, że czas płynął w nim inaczej, tak jakby Lorien było niezwykłą wyspą odciętą od wód strumienia "zewnętrznego" świata. Już podczas pierwszej nocy w Lothlorien Sam zauważa, że faza Księżyca jest zupełnie inna niż wynikająca z jego obliczeń.

Mimo wszystko nawet ten bastion dawnego świata, swoiste sanktuarium, w którym proces przemijania (a więc i umierania) został zatrzymany dzięki pierścieniowi Galadrieli, musiał upaść wraz z jej odejściem. Odpłynięcie elfów do Amanu jest śmiercią tej rasy dla Śródziemia, końcem ich panowania w Zewnętrznych Krainach.

Trzeba także wspomnieć o możliwości odrzucenia swego przeznaczenia przez elfa. Postąpiła tak Luthien, podążając za ukochanym do pałacu Mandosa, postąpiła tak później Arwena z miłości do Aragorna.

W przypadku Tinuviel mamy do czynienia z aktem bezprecedensowym. Po śmierci Berena udała się do siedziby Namo - gdzie normalnie udałby się jej fea po śmierci - i swą wzruszającą pieśnią przekonała Valara, by jej wybranek mógł z nią powrócić do Śródziemia. Wyrzekła się jednocześnie swej nieśmiertelności. O ostatecznych losach dwojga kochanków wiemy niewiele. Pewne jest natomiast, że spotkał ich czysto "ludzki" koniec - odejście poza kręgi Ardy. Przypadek Arweny jest natomiast jasny - po utracie Aragona udała się do Lothlorien, na wzgórze Kerin Amroth i tam umarła. Określenie owego wydarzenia jako "bezprecedensowe" odnosiło się oczywiście do Tolkienowskiego uniwersum, nie natomiast do "naszego" świata. Nietrudno przecież dopatrzeć się tutaj podobieństwa między Berenem i Luthien a greckimi Orfeuszem i Eurydyką, które jest widoczne pomimo odwrócenia ról przez autora "Silmarillionu".

Zupełnie innym wydarzeniem było odejście matki Feanora, Miriel. Jak wiadomo, po urodzeniu syna wszystkie siły opuściły jej ciało. Zmęczenie zaprowadziło ją do ogrodów Irma, gdzie złożyła swe ciało do snu. Wkrótce jednak jej duch opuścił swój dom, który mimo to nie uległ zniszczeniu dzięki opiece duchów służących Este. Miriel Serinde odeszła do siedzib Mandosa i tam pozostanie aż do końca Ardy.

Po śmierci ciała losy elfiego fea zależą, jak mówi Tolkien, od niego samego. Jeśli odpowie na wezwanie Valarów i uda się do pałacu Mandosa, może tam oczekiwać na ponowne narodziny w nowym ciele - na reinkarnację. Elfy uważają, że odrodzenie się danego ducha więcej niż raz zdarza się bardzo rzadko - zapewne, dlatego, że duch taki nie ma już chęci ponownie wracać do świata żywych. Jednak żaden fea nie może być zmuszony do reinkarnacji. Ci, którzy tego nie chcą, mogą jedynie obserwować świat z daleka, nie mając jednocześnie nań wpływu. Mogą także sprzeciwić się wezwaniom (co podobno zdarza się dość często), co w rezultacie oznacza błądzenie po Ardzie, z której nie można ani odejść, ani jej zamieszkać. Często także oznacza to w końcu opanowanie przez Cień i przejście na stronę Nieprzyjaciela.

Wierzenie w reinkarnację pojawia się także u krasnoludów. Jest to jedyna rasa stworzona nie bezpośrednio z myśli Iluvatara (choć przecież wszystkie myśli Valarów pochodzą niejako od Niego). Przeznaczenie dzieci Aulego jest nieznane, gdyż ani Eru, ani żaden z Ainurów nigdy nic na ten temat nie mówił. "Elfy niegdyś sądziły, że krasnoludowie po śmierci wracają do ziemi i kamieni, z których powstali, lecz oni sami myślą inaczej. Wierzą, że Aule (...)"opiekuje się nimi i umarłych zabiera do Mandosu, gdzie są przygotowane dla nich osobne siedziby; według rozpowszechnionej wśród krasnoludów legendy Aule objawił ich praojcom, że Iluvatar ich uświęci i przyjmie pomiędzy swoje Dzieci, gdy się dopełnią Dni. (...) Wierzą też, że Siedmiu Ojców powraca do życia, każdy w swoim plemieniu i z tym samym, co na początku imieniem"4.

Śmierć jest według Tolkiena specyficznym darem ofiarowanym ludziom przez Iluvatara. Jednak w ludzkich opowieściach i legendach istnieje przekonanie, że śmiertelność nie była nam przeznaczona od początku. Jak twierdzi Andreth, kobieta z rodu Beora w swej rozmowie z Finrodem, zostaliśmy stworzeni by żyć wiecznie! Tolkien nie precyzuje, co miałaby oznaczać ta ludzka nieśmiertelność, przypuszczam jednak, że wyglądałaby tak jak w przypadku elfów. "Historia Śródziemia", w której zawarto ową hipotezę nie wchodzi jednak w skład "kanonu Tolkienowskiego", dlatego też możemy ją traktować jedynie jako ciekawostkę.

Według wszelkiej wiedzy Drugie Dzieci Iluvatara są więc śmiertelne. Cecha ta została dobitnie wyeksponowana w wierszu o Pierścieniach Mocy, gdzie mówi się o"śmiertelnikach, ludziach śmierci podległych". Jednak i wśród nich są ci obdarzeni życiem ponadprzeciętnie długim, szczególnie Numenorejczycy. Byli oni wybrańcami, którzy w nagrodę za walkę u boku elfów przeciwko Morgothowi otrzymali rajską wyspę - Numenor. "Dunedainowie nie zostali wyjęci spod prawa, które Iluvatar ustanowił dla całego rodzaju ludzkiego, byli tak jak wszyscy ludzie śmiertelni, lecz żyli bardzo długo i nie znali chorób, dopóki ich nie dosięgnął Cień"5.

Niestety, mimo iż długość życia Numenorejczyków kilkakrotnie przewyższała długość życia innych ludzi, po jakimś czasie zapragnęli oni nieśmiertelności: "Dlaczego Władcy Zachodu cieszą się wiecznym spokojem, podczas gdy my musimy umierać, zostawiać tu nasze domy i wszystkie dzieła naszych rąk i nawet nie wiemy, dokąd odchodzimy?"6. Po przybyciu Saurona na wyspę zaczął się na niej rozwijać kult śmierci. Opanowano sztukę balsamowania zwłok i budowania grobowców, gdyż ludzie wierzyli, że pomoże im to w zapewnieniu sobie szczęśliwego życia wiecznego. Wkrótce niektórzy za namowami Saurona zaczęli otwarcie przeczyć Valarom i kwestionować ich władzę nad światem. Uwierzyli w kłamstwa upadłego Majara, że to Melkor jest panem życia i śmierci i że jest w stanie zdjąć z Numenorejczyków "kajdany" narzucone przez Eru.

Po Upadku i zakończeniu Drugiej Ery garstka Wiernych ? tych, którzy nie przeszli na stronę Saurona - przybyła do Śródziemia i tam założyła swe nowe królestwa. Także i oni cieszyli się życiem ponadprzeciętnie długim, choć już nie w takim stopniu jak dawniej.

Spośród dziedziców Isildura najbardziej znanym był oczywiście Aragorn. Żył 210 lat, po czym dobrowolnie opuścił ten świat, korzystając z przysługującego Dunedainom przywileju. Dopiero wtedy Arwena przekonała się, jak wielkim cierpieniem jest naprawdę śmierć: "Muszę ci jednak wyznać, Królu Numenorejczyków, że dopiero teraz w pełni pojmuję historię twego ludu i jego upadek. Wieloma z nich gardziłam, mając ich za szaleńców i głupców, teraz jednak odczuwam tak jak oni, jeśli bowiem, jak powiadają Eldarowie, taki jest dar Jedynego dla ludzi, to dar ów nader trudno przyjąć"7. Trzeba też jednak pamiętać, że "nie jesteśmy na zawsze przywiązani do kręgów świata, a poza nim jest coś więcej niż tylko wspomnienie"8.

Wielu spośród Atanich zginęło w sposób bohaterski, jak chociażby Beren Jednoręki czy Boromir, który do ostatniej kropli krwi bronił swych kompanów. W prozie Tolkiena mamy także wiele przykładów śmierci tragicznej, wywołanej, jak na przykład w przypadku dzieci Hurina, klątwą ciążącą nad rodem, nasuwająca na myśl cierpienie biblijnego Hioba bądź też fatum ciążące nad Edypem. Turin ginie, rzucając się na własny miecz, a jego siostra skacze z rozpaczy w otchłań rzeki. Inna jest natomiast śmierć w wyniku szaleństwa czy też samobójstwa - wspomnijmy chociażby Denethora.

Na przykładzie Przeklętych zamieszkujących górę Dwimorberg najlepiej widać, że śmierć jest rzeczywiście prawdziwym darem - krzywoprzysiężcy na nią nie zasłużą, dopóki nie spełnią obietnicy. Podobnie jest zresztą z Upiorami Pierścienia były, które niegdyś przecież wspaniałymi i potężnymi królami ludzi. Chciwość i pragnienie władzy spowodowały jednak, że istnieją na granicy życia i śmierci, cierpiąc wieczne męki. Ich prawdziwy koniec następuje dopiero wraz z zagładą Jedynego (oprócz Króla Nazguli, który ginie z ręki Eowiny).

Śmierć i umieranie wpisane są w mitologię Tolkiena. Nawet postacie i krainy określane jako "najstarsze" nie trwają wiecznie. Drzewiec wie, że Entowie przestaną istnieć, jeśli nie odnajdą swych utraconych dawno temu żon. Wielkie miasta rodzą się i padają ofiarami upadku (jak chociażby Gondolin), a doniosłe czyny ulegają zapomnieniu (w zarzuconym przez Tolkiena utworze "The New Shadow" mało kto pamięta już o dziejach Wojny o Pierścień). Nawet po upadku Saurona i wynikającej z tego radości spotyka nas żal z powodu odejścia Froda i innych Powierników. Śmierć jest nieodłącznym elementem świata Tolkienowskiego, który sam autor określa przecież mianem Ardy Skażonej. .

Uważam, że najlepiej ideę tą wyraża Tolkien w jednym ze swych listów: .
"Opowieść głównie dotyczy Śmierci i Nieśmiertelności oraz "ucieczek" od nich: długowieczności oraz gromadzenia wspomnień."9


Przypisy:

1) J.R.R. Tolkien, Silmarillion, tłum. M. Skibniewska. Amber, Warszawa 2002, s. 26
2) Ch. Tolkien, The History of Middle-Earth - The Shaping of Middle-Earth. Harper Collins Publishers, Londyn 2002, s.40
3) J.R.R. Tolkien, Drużyna Pierścienia, tłum. J.Łoziński (poprawione). Zysk i S-ka, Poznań 2001, s. 563.
4) J.R.R. Tolkien, Silmarillion, tłum. M. Skibniewska. Amber, Warszawa 2002, s.43
5) J.R.R. Tolkien, Silmarillion, tłum. M. Skibniewska. Amber, Warszawa 2002, s.242
6) J.R.R. Tolkien, Silmarillion, tłum. M. Skibniewska. Amber, Warszawa 2002, s.245
7), 8) J.R.R. Tolkien, Powrót Króla, tłum. J.Łoziński (poprawione). Zysk i S-ka, Poznań 2001, s. 475.
9) Humphrey Carpenter, J.R.R. Tolkien - Listy. Zysk I S-ka, Poznań 2000, s.424.

autor: Mizarek (Piotr Chochłow)


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl