Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Orkowie: uosobienie nienawiści czy dramat istnienia???

Orkowie. Gdy czytamy o tych istotach natychmiast widzimy oczyma wyobraźni szpetnych, pokracznych wojowników niszczących na swej drodze wszystko i wszystkich ze ślepą furią nienawiści.

I owszem. Orkowie byli prawdziwą plagą nękającą Ardę przez tysiące lat. A jednak mimo to, iż wywarli tak duży wpływ na historię Śródziemia, to tak mało wiemy o tej rasie!

Wyhodowani ongi przez Melkora w podziemiach Utumno - jego pierwszej twierdzy, zalewali Beleriand niszczycielską, czarną falą nieprzebranych wojsk, aż w końcu zniszczyli wszystkie królestwa Noldorów. Pomimo, że w trakcie Wojny Gniewu, wszystkie armie Morgotha zostały rozbite w proch, a lądy zostały rozdarte i krainy śmiertelnych prawie całkowicie zmieniły swój wygląd, to jakaś garstka orków zdołała ujść za Ered Luin. Tam rozmnożyli się i stanowili później trzon potęgi Mordoru. Spotykamy się z nimi w czasach, które opisuje "Władca Pierścieni" i poznajemy wiele ich szczepów (orków z Mordoru, orków z gór, Uruk-hai), które różnią się między sobą i kłócą się bez przerwy. Widzimy ich okrucieństwo i niepojętą wprost nienawiść do świata i wszystkiego co żyje.

Ale mimo to wciąż nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie: kim są?
Tak naprawdę w dziełach J.R.R. Tolkiena nie ma dużo informacji o tych istotach. Jednak najważniejsza z nich, według mnie, znajduje się w "Silmarilioni"e i w dużej mierze to ona natchnęła mnie do poniższych przemyśleń. Zamieszczę ten fragment tutaj w całości, bo jest on kluczowy dla moich rozważań:

"Jednakże według mniemania mędrców z Eressei wszyscy Quendi, którzy przed zburzeniem twierdzy Utumno wpadli w ręce Melkora, trzymani tam byli w więzieniu i sztuką powolnego okrucieństwa zostali upodleni i zniewoleni. W ten sposób Melkor, dając upust zawiści i szyderstwu z Pierworodnych, wyhodował ohydne plemię orków, które miało być później najzawziętszym wrogiem elfów. Orkowie byli bowiem istotami żywymi i rozmnażali się tak samo jak inne Dzieci Iluvatara, a Melkor nie miał władzy stwarzania nowego życia, czy to prawdziwego czy pozornego, odkąd się zbuntował w epoce o której mówi "Ainulindale", jeszcze przed początkiem świata. Tak powiadają mędrcy. Orkowie w głębi upodlonych serc nienawidzili swego władcy, sprawcy ich nieszczęścia, i służyli mu tylko ze strachu."

Po tym długim wstępie powracam do pytania postawionego już dwukrotnie. Kim byli orkowie? Czy były to istoty, które umiały jedynie nienawidzić i niszczyć? A jeżeli tak, to dlaczego?

W tym miejscu pozwolę sobie na postawienie śmiałej tezy. Uważam, że nie ma istot skrajnie złych i orkowie, choć przez zło stworzeni, nie byli źli do gruntu. Jeżeli metaforą zła nazwać kolor czarny, a dobra - biały, to powiedziałabym, że orkowie należeli raczej do istot barwy ciemnej szarości. Ciemnej, ale jednak ? szarości. W pewnym sensie orkowie byli jak ludzie ? zakładali maski. Pod przysłoną okrucieństwa, złości, wandalizmu ukrywali głęboko swe cierpienie. Być może oni sami nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. Ale ta rana tkwiła w nich - jątrząca się przez cały czas.

Gdy elfy obudziły się nad Kuivienen, pierwszym z Valarów, który dowiedział się o ich przebudzeniu był oczywiście Morgoth. W "Silmarilionie" odnajdujemy wzmianki, że wysyłał w pobliże tego jeziora cienie i złe duchy. Część Pierworodnych uprowadził do swojej twierdzy Utumno. I tu rozpoczyna się straszliwy dramat. Morgoth nie mógł stwarzać własnego życia, a pragnął sług, którym mógłby rozkazywać, i którzy oddawaliby mu cześć. Pragnął znieprawiać i niszczyć wszystko, co dobre i piękne. Powoli, i przez to tym okrutniej, upadlał elfów, którzy wpadli mu w ręce. Quendi byli nieśmiertelni - a więc Morgoth miał dużo czasu na wypełnienie swoich zamierzeń. I udało mu się. Z Quendich wyhodował na szyderstwo z istot stworzonych przez Iluvatara plemię orków.

Ale pierwsi orkowie byli tak naprawdę elfami. Zniewolonymi, oszpeconymi, poniżonymi elfami, którzy doskonale pamiętali, kim byli kiedyś, a kim stali się obecnie. Nie da się słowami wyrazić ogromu cierpienia, jakie musiało rozrywać ich serca!

Tak część elfiej duszy przetrwała w orkach, bowiem "orkowie (...) byli istotami żywymi i rozmnażali się tak samo jak inne Dzieci Iluvatara". Przez wieki przekazywali swojemu potomstwu to cierpienie. Dlatego orkowie tak nienawidzili elfów - Quendi przypominali im o tym, co kiedyś utracili. O tym, za czym wciąż tęsknili! Bo na pewno woleliby być tak jak elfy wolni i szczęśliwi. A ta tęsknota, boląca mocniej niż sztylet w sercu i trucizna we krwi, zamieniła się w nienawiść. Nie ma w tym nic dziwnego - zauważcie, że gdy tęsknimy za czymś bardzo mocno, tęsknimy przez wieki, nie mogąc tego osiągnąć, to tęsknota - uczucie bądź co bądź pozytywne (choć na ten temat to by można nowy felieton napisać ;-)) zamienia się w końcu w emocje bezsprzecznie negatywne - przykładem może być choćby Maeglin.

Orkowie nie byli kształceni i z pewnością wiedza o ich pochodzeniu została zapomniana bardzo szybko. Ale jestem pewna, że w podświadomości orkowie zawsze wiedzieli, od jakich istot pochodzą, a to powodowało stały rozdźwięk w ich duszach: szczątki elfiej osobowości walczyły ze złem narzuconym przez Morgotha. Och, z pewnością żaden ork o tej walce nie wiedział, gdyż nie zaglądali oni nigdy w głąb siebie. Jednakże ta walka była powodem ciągłego cierpienia duchowego, które rodziło gniew i nienawiść do siebie samych i także do tego, do czego wszak tęsknili!

Oczywiście, Morgoth będąc potężnym Valarem mógł wykorzenić z orkowej podświadomości wiedzę o początkach ich rasy. Myślę jednak, że tego nie zrobił. Morgoth był sprytny - wiedział, że nienawiść wyrastające z ukrytego bólu będzie tym większa, a widok elfa przypominającego orkom o ich pochodzeniu będzie wzbudzać w nich tym większą zawziętość. Jak już mówiłam wyżej - orkowie nie dociekali źródeł swoich uczuć. Zresztą, nawet jeśliby nad tym myśleli, to czy dałoby im to cokolwiek...?

Moje rozważania możnaby uznać za zbyt wydumane, gdyby nie pewne zdanie z "Silmarilionu" pochodzące z przytoczonego wyżej fragmentu: "orkowie w głębi swych upodlonych serc [ale jednak serc, czyli dusz!] nienawidzili swego władcy, sprawcy ich nieszczęścia". Sugeruje ono, że, że orkowie zdawali sobie sprawę z tego, kim byli kiedyś i komu "zawdzięczali" swoje cierpienia!

Elfowie nienawidzili orków i trudno im się dziwić - wszak ci drudzy niszczyli wszystko, co Quendi ukochali. Orkowie nienawidzili elfów, bo byli oni żywym świadectwem tego, co utracili za sprawą Morgotha. I tak te uczucia zapętliły się i obopólnej nienawiści nie było końca. Uważam, że w tym aspekcie żadnej ze stron nie należy potępiać - każda reagowała w sposób normalny.

Żadnego zła nie można usprawiedliwić, gdyż zło jest złem i basta! Jednakże nie ma istot na wskroś złych i tak powinniśmy na orków patrzeć. Czytając opowieści o losie Śródziemia pomyślmy czasem o orkach z litością, a nie tylko z gniewem. Prawda, robili rzeczy złe i nie można patrzeć na to pobłażliwie, ale jednak są także według mnie uosobieniem duchowego cierpienia. Dlatego może należałoby czasem pomyśleć o nich ze współczuciem?

autor: Vaylei


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl