Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Moje spojrzenie na "Historię Aragorna i Arweny".

Postać Arweny nigdy nie przykuwała mej szczególnej uwagi w trakcie czytania "Władcy Pierscieni". Nie była dla mnie bohaterką, lecz raczej nagrodą, pięknym podarkiem, który otrzymuje Aragorn za zwycięstwo w feudalnej walce przeciwko Sauronowi. Podarkiem wjeżdżającym w "obłoku słodkich woni". Pięknym przypisem na marginesie równie pięknej opowieści.

Tyle o Arwenie w książce, w części głównej. Wiele lat temu, kończąc lekturę po raz pierwszy przeszedłem do dodatków i... stało się. Oczarowała mnie "Historia Aragorna i Arweny". Choć "oczarowała" to zbyt słabe słowo. "Zauroczyła" będzie lepszym. Zauroczyła więc do tego stopnia, iż czytałem ją więcej razy niż samą książkę, ponad dwadzieścia jeśli mogę zliczyć, natomiast nie jestem w stanie określić ile razy zasiadałem do lektury poszczególnych jej fragmentów. Fragmentów takich jak spotkanie w ogrodach Domu Elronda Imladris-Rivendell, "po których dziś już nikt się nie przechadza", krótkiej radości chwilowego połączenia w Lorien czy wreszcie przejmującej scenie rozstania na łożu śmierci Aragorna.

Teraz, gdy myślę o tej opowieści, która podobnie jak ma to miejsce w przypadku historii Berena i Luthien, nakreślona została igłą bólu i przeplatającymi się nićmi nadziei i szczęścia, dostrzegam w niej przede wszystkim natychmiastowy kontrast pomiędzy stratą tego, co otrzymujemy i to już w momencie przyjęcia daru, a także pozostanie, które jest w rzeczywistości odejściem, rozstaniem. .

W historię wprowadza nas krótki rys przodków Aragorna a więc jego ojca i dziadka, a także opis młodości chłopca, który już od najmłodszych lat musiał poznać, czym jest ból i życie w ukryciu pod przybranym imieniem. Rys ten tworzy scenerię do pierwszej pary dar - rozstanie w kontaktach Aragorna i Arweny...

Pierwszy kontrast na zasadzie pary podarek - natychmiastowe odebranie (strata) mamy już w chwili, gdy Elrond wyjawia Aragornowi jego rodowód i szczęśliwy młody człowiek przechadza się po wspomnianych wyżej ogrodach Imladris. Jednakże wszyscy przodkowie od dni Elendila Smukłego, ich dokonania, wielkie czyny, heroizm a potem lata życia w ukryciu nagle okazują się być niczym wobec "urody nieznajomej". Odrzucam Przeznaczenie. Nie interesuje mnie ono. Skupiam się na motywach czysto ludzkich. Słowo "natychmiastowe" rozumiem także na sposób człowieczy. Tak, więc stykamy się tu z kontrastem daru i natychmiastowej (w rozumieniu człowieka) straty. Darem, tą złotą nicią w tkaninie ich historii, jest prawdziwe imię, rodowód, szczątki Narsila, Pierścień Barahira, będące być może zapowiedzią przyszłej chwały, a jeśli nawet nie to choćby i przewodzenie Strażnikom Północy na wygnaniu, stratą zaś, tym ukłuciem igły bólu staje się paradoksalnie niemożliwa do spełnienia Miłość, która przewraca świat młodego Aragorna do góry nogami. Strata ta jest w tym miejscu natychmiastowa w sensie dosłownym gdyż nastrój Aragorna ulega także załamaniu i tak będzie przez wiele lat. Tylko ludzie bądź też inne istoty wrażliwe i czujące wnętrze drugiego człowieka (jak chociażby Frodo) są w stanie odkryć, iż w Aragornie pod maską ponurości jest w sensie moralnym przez cały czas ukryty tamten młody człowiek, który w Rivendell spotkał Arwenę Undomiel.
Igła wbiła się w tkaninę po raz pierwszy, nić szczęścia zabłysła słabo wraz z porywem serca - wręcz niedostrzegalnie - na tle nici nadziei. Choć śmiało można powiedzieć, iż igła więcej razy wbiła się w tkaninę bez jakichkolwiek nici... powodując ból...

"Twarz jego [Aragorna] była smutna i surowa, ponieważ ciążył mu los, który mu przypadł, ale w głębi serca zachował nadzieję i z niej jak źródło ze skały tryskała wesołość".

Kolejne spotkanie dwojga zakochanych mieć będzie miejsce w Lorien w wiele lat później. Nieprzypadkowo dobrałem powyższy cytat gdyż pomoże on w zrozumieniu tego, czego świadkami będziemy w Złotym Lesie. Po wielu trudach Aragorn zjawia się tam i "ze źródła tryska wesołość", a mógłbym jeszcze za Robertem Ervinem Howardem dodać, iż wraz z wejściem w domenę Pani Galadrieli i "ubraniem się w szaty srebrne i białe i szarym płaszczem" (cytat z Tolkiena), "lata spadły z niego [Aragorna] niczym znoszony płaszcz" (cytat z Howarda) powszednich ubrań i trosk. W Lorien na wzgórzu Kerin Amroth wraz ze ślubowaniem miłości i podarunkiem Pierścienia Barahira mamy do czynienia z drugą parą dar - strata, lecz tym razem w sensie elfio - ludzkim. Elfio - ludzkim gdyż Aragorn zaakceptował już swój los wiele lat temu i to, co teraz przeżywa jest dopełnieniem i powtórzeniem sceny z Rivendell po wielu latach, natomiast człon "elfio" dodałem dla określenia tego, co w tym momencie czuje Arwena, a co było udziałem Aragorna wiele lat wcześniej w domu brata Elrosa:

"W tej też chwili dokonała wyboru i los jej został przypieczętowany".

Nadal jednakże strata jest dla Arweny czymś świeżym i rozumie ją ona w znaczeniu elfim. Nie jest to więc strata "natychmiastowa". Co więcej nic spełnienia owej "straty", a więc małżeństwa, którego warunkiem miała być wiktoria nad Sauronem jeszcze nie zapowiada. Widzimy jednak, iż tak jak dla Aragorna nastąpił w Rivendell upadek dumy z dokonań jego przodków, które okazały się niczym wobec "urody nieznajomej" tak teraz dla Undomiel następuje zapowiedź tego samego - straty i rozstania. Igła wbija się tym razem częściej z nićmi niż bez nich. Powiedziałbym, iż tylko jedno ukłucie powoduje ból, igła uderza bez nici - przy rozstaniu.

"Bardzo kochała swego ojca Elronda".

A jednak odwróciła się dla Aragorna zarówno od Zmierzchu (pozostając w nim jednak wraz z Elessarem jako królowa Arnoru i Gondoru) jak i od "odwiecznego kraju [jej] rodu". Kontekst w jakim wystapił ten cytat zawsze był dla mnie głębokim kontrastem wobec postaw większości elfów, porzucających Śródziemie. Z jednej strony miłość do ojca i prawa elfiej rasy, lecz z drugiej... uczucie do Aragorna, które przeważy. Teraz igła uderza bez nici.... Sauron jest potężny, a mrok gęstnieje. Nadzieja błyszczy słabo.

Na koniec wreszcie dochodzimy do ostatniej pary dar - strata tym już razem w znaczeniu stricte ludzkim (by nie pisać ludzko - ludzkim). Dochodzimy do sceny śmierci Aragorna.

Wtedy to, gdy Aragorn czuł, iż "starość się zbliża i dobiegają końca odmierzone, jakkolwiek długie dni" następuje zamiana ról. W tej ostatniej chwili to Arwena jest ludzka i prosi Aragorna choćby o chwilę, ona, która przeżyła tysiące lat, natomiast Aragorn staje się tak bliski Pierworodnym na łożu śmierci jak to tylko dla człowieka możliwe.

"Czy chcesz królu mój przed czasem opuścić swój lud, który czci każde twoje słowo? "

Tak pyta Arwena, zaś Aragorn odpowiada z wielką (lecz nie fałszywą) dumą i mądrością. Dopiero w tej chwili Arwena rozumie, co oznacza bycie człowiekiem, staje się tak bliska Młodszym Dzieciom Iluvatara, śmiertelną kobietą, przy łożu śmierci Aragorna jak to tylko dla niej, pochodzącej z Eldarów możliwe.

Igła uderza bez nici raz, lecz potem ja widzę jak tkanina tka się z nadziei...

Koniec części pierwszej

SUPLEMENT DO CZĘŚCI PIERWSZEJ

Tak więc w całej historii Aragorna i Arweny mamy do czynienia ze zwróconymi ku sobie liniami losów obojga bohaterów przy czym Arwena to linia pionowa ze strzałką w dół, z przynależnego Eldarom Światła w Zmierzch właściwy rodzajowi ludzkiemu, natomiast Aragorn to linia pionowa ze strzałką do góry od Mroku obrazującego wygnanie dziedziców Isildura do Zmierzchu. Zmierzchu, od którego oboje się odwrócili, lecz który i tak miał dla nich nadejść.

I tam właśnie, na płaszczyźnie Zmierzchu w zmierzchu możemy nakreślić płaszczyznę będącą w istocie spotkaniem Aragorna i Arweny i wspólnym ich życiem w Gondorze.



Adam


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl