Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

EKOTERRORYZM NA ARDZIE. WERSJA Z KOMENTARZY + SCENY DODATKOWE
(Dedykowane wszystkim fankom.)



Co to jest: małe, szare i irytujące?



Narodziny Glaurunga

Dwa wspaniałe komiksy Elenai, które możecie obejrzeć parę newsów niżej, obrazują pewien ważny aspekt Śródziemia, na który na pewno niewielu zwróciło uwagę. W liczbę osób, które ten karygodny proceder przeoczyły, wliczam się, niestety, ja. Dopiero łza szczęścia w oku papy Morgotha, po raz pierwszy widzącego swe nowo narodzone smoczątko, uświadomiła mi, jak w rzeczywistości traktowana jest natura i różnorodność biologiczna na Ardzie.

Wydaje się Wam pewnie, że dobrze, co? Nic równie błędnego. Spójrzcie na komiks, o którym wspomniałem- przedstawia on jednego z nielicznych możnych Śródziemia, którzy dbali o powstawanie nowych gatunków, a także wydłużanie łańcuchów pokarmowych (co zawsze niezmiernie wzbogaca ekosystemy) i różnorodność biologiczną. Ten wzorcowy działacz stworzył między innymi smoki czy balrogi, nie wspominając już o orkach, będących efektem długiej i żmudnej pracy hodowlanej.

Na podkreślenie zasługuje fakt, że jego działalność nieskażona była tendencyjnością- w swej pracy najważniejsze były dla niego nie estetyczne walory danego gatunku, a jego użyteczność ekologiczna. W przeciwieństwie do innej rasy, o której wszyscy myślą jako o archetypicznych miłośnikach natury... Natury? Akurat. Zdaje się, że interesowały ich tylko mallorny i... no, w każdym razie mallorny.

Czy wysiłki Morgotha zostały docenione? Czy usłyszał choć jedno marne "dziękuję"? Skądże znowu. Więcej nawet- efekty jego pracy były systematycznie i metodycznie niszczone. To tylko jeden, choć wybitnie obrazowy, przykład, ukazujący nam, jak społeczeństwo traktuje jednostki wybitne, planujące długoterminowo i dbające o wspólne dobro- czyli naturę.

Przyjrzyjmy się szczegółowiej temu procederowi. Melkor i jego balrogi trudzą się niezmiernie, aby wyhodować nowy gatunek. Efektem jest Glaurung- wspaniałe małe smoczątko, kochane zarówno przez swego dumnego papę, jak i gromadkę balrogów, które dbają, by niczego mu nie zabrakło. Prawdziwa idylla i rodzinna arkadia... Ale spójrzmy, jak sprawy potoczą się dalej.

Niestety, jako że małe smoki szybko doratają, po jakimś czasie dorosły Glaurung- żegnany ze smutkiem przez całą rodzinę- opuszcza rodzinną twierdzę i (pełen nadziei i planów) rusza w wielki świat, aby żyć na własny rachunek. Ledwo znajduje sobie wygodną niszę ekologiczną w Nargothrondzie, i postanawia się ustatkować, już zaczynają się jego problemy. Nachodzony i nękany przez takie "wybitne" jednostki Śródziemia jak Mablung czy Turin, nie może zaznać spokoju. Zwłaszcza Turin jest wybitnie natarczywy- jego ojciec nie mógł kiedyś dojść do porozumienia z ukochanym papą Glaurunga, w związku z czym młodzieniec postanowił widocznie nie spocząć, dopóki nie wyeliminuje smoka, jak gdyby on był czemuś winien.

Zaszczuty i zdeterminowany, Glaurung uznaje w końcu, że dość takiego traktowania, i rusza bronić swego honoru. Niestety ginie tragicznie, na skutek spisku Czarnego Miecza. Co więcej- cała gromadka leśnych ludzi wcale nie wydaje się załamana morderstwem dokonanym na tak wspaniałym przykładzie draco nobilis. Glaurung nie ma nawet przyzwoitego pogrzebu- zostawiają go, żeby sobie gnił, na skutek czego na danym miejscu nic już potem nie wyrasta. Nikomu to zdaje się nie przeszkadza.

Trzeba podkreślić fakt, że postępowanie w ten sposób z nieestetycznymi gatunkami (czyli wszystkimi oprócz mallornów) jest już niemalże zwyczajem... Zazwyczaj na miejscu ich śmierci pozostaje puste, zdegenerowane biologicznie pustkowie. Co więcej- fakty te odnotowywane są skrupulatnie w kronikach, czyli winowajcy nawet nie starają się umniejszyć swej winy. Prawdopodobnie oznacza to, że wcale jej nie dostrzegają. To bardzo przykre.

Oczywiście historia Glaurunga nie jest żadnym odosobnionym przypadkiem. W podobny sposób traktowane są także wszystkie inne smoki. Wydaje się niemal, że działa tu jakieś tajne stowarzyszenie, mające na celu ostateczną eksterminację tego gatunku. Działania prowadzone są na olbrzymią skalę. Smoki giną, jeden po drugim, często nachodzone we własnych domostwach. Główną przyczyną zdają się być- jak zawsze- pieniądze i prestiż. Zabójca smoka staje się szanowanym i bogatym wojownikiem- dobra fucha, na którą jest wielu chętnych. Gdy czasem zwierzęciu zdarzy się zabić któregoś w obronie własnej, staje się dodatkowo obiektem społecznej nienawiści. Łatwo jest żywić stereotypy wobec stworzenia pokrytego łuską i ziejącego ogniem- wygląd świadczy przeciw niemu. Tak i wkrótce sytuacja gatunku nie przedstawia się najciekawiej- pozostało dwóch czy trzech przedstawicieli, siedzących cicho we własnych norach, i nie wystawiających czubka nosa, w nadziei, że prześladowcy znudzą się w końcu i zostawią ich w spokoju.

Nie lepiej to wygląda w przypadku balrogów. Unikalny gatunek ognistego majara jest obiektem zabobonnego lęku. Gdy wieśniakowi spłonie chatka- to wina balroga. Gdy poletko wieśniaka nie daje plonów- to również wina balroga, a jakże. Gdy wieśniakowi się nudzi, dochodzi do wniosku, że czas z tym balrogiem coś zrobić, i posyła po miejscowego szamana (zazwyczaj jest to jeden z Istarich, czyli stowarzyszenia mającego na celu ostateczną eliminację większości stworzeń trzeciej ery, wysłanie reszty na bliżej nieokreślony najdalszy Zachód, i zostawienia Śródziemia wyłącznie w rękach ludzi, którzy zrobią resztę).

Gdy zostaje już tylko jeden ocalały z pogromu egzemplarz, ukryty w Morii i starający się nikomu nie wchodzić w drogę, jeden z budzących grozę Istarich sam go znajduje i kończy dzieło- w Śródziemiu nie ma już ani jednego przedstawiciela gatunku, który przetrwał dwie ery, gatunku ciekawego i unikalnego, ostatniej spuścizny działacza Melkora. Który swoją drogą został wyrzucony poza kręgi świata- tylko dlatego, że bronił stworzeń, które z takim poświęceniem i miłością kiedyś stworzył, a które były bezlitośnie eksterminowane...

Pozostawił jednak po sobie ucznia, który kontynuował jego dzieło- dbał o orków, przyczynił się również do stworzenia Uruków. Nie trzeba chyba mówić, że zarówno on, jak i jego dzieła, marnie skończyli.

Orkowie podlegali takim prześladowaniom na tle rasowym, że aż przykro o tym mówić. Ginęli tylko dlatego, że byli orkami. Nikt nie pomyślał dwa razy, zanim takiego załatwił. Często urządzano nawet konkursy. Po prostu nie wiem, jak mam skomentować te wydarzenia. Łatwo jest zrzucić winę na ustrój, jednak fakt, że morderstwo na orku stało się z czasem powodem do chluby, nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności. Wszyscy winni odpowiedzą za to z czasem przed Eru, który na pewno nie spojrzy łaskawym okiem na ludobójców.

A kto popełniał te wszystkie okropieństwa? Ano ci sami, którzy uważali, że trzymanie na dziedzińcu uschniętego drzewa przynosi im chlubę (piękny symbol ich stosunku wobec natury). Ci sami, którzy drążyli w kopalniach, wydobywając surowce aż się wyczerpały i nie zważając na to, że naruszają delikatną równowagę ekologiczną. I w końcu ci sami, którzy już w drugiej erze robili odpowiedni użytek z lasów... Przez odpowiedni użytek z reguły rozumie się w tym środowisku wycinanie tysięcy drzew rocznie w różnych, lepszych bądź gorszych celach. Zazwyczaj są to jednak cele na wskroś komercyjne, cokolwiek by miała na ten temat do powiedzenia propaganda- wystarczy bliżej przyjrzeć się wybrykom numenorejskiego króla Aldariona, który uważał najwidoczniej, że taka rabunkowa gospodarka wychodzi jego ojczyźnie na dobre. Widać wyraźnie interesowność całego przedsięwzięcia- Aldarion myślał wyłącznie o Numenorze i jego flocie, generalnie mając gdzieś dziurę ozonową i efekt cieplarniany.

Wszystko to w końcu musiało doprowadzić do katastrofy ekologicznej- ogromna fala pływowa, prawdopodobnie powstała na skutek topnienia lodowców, zalała rzeczony Numenor, i generalnie rzecz biorąc sami są sobie winni. Może to być nauczką dla nas wszystkich, ot co.

I oto są ci, którzy uchodzą za pozytywnych bohaterów tego świata- i nic dziwnego, w końcu to dzięki nim kręci się gospodarka i następuje stały obiego pieniądza, a przecież o to chodzi.

Ja jednak radziłbym się zastanowić nad bardziej długoterminowymi skutkami takiej polityki...

Dziękuję za uwagę.

***Przy opracowywaniu scen dodatkowych z wdzięcznością korzystałem z cennych sugestii wspaniałej ekipy tolkien.lo. Najbardziej zasłużeni w tym względzie to: magda i Adam. Magdzie zawdzięczamy wspaniały tytuł oraz nasunięcie pomysłu na podział gatunków przez elfów na podstawie ich estetyki. Adam przypomniał o świetlanych zasługach króla Aldariona. Należą się wielkie brawa i podziękowania.



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl