Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Nieprawdopodobnie prawdziwe

Rozdział I
Nie jestem nikim szczególnym, naprawdę. Ale mimo to dane mi było przeżyć niezwykłe chwile, nawet jeśli są one chyba tylko snem. Było to 21 czerwca, koniec roku w szkole. Dla mnie także konec podstawówki. Z mieszanymi uczuciami wróciłam do domu. Wieczorem, mimo, że było już koło północy, nadal siedziałam przy kompie. W pewnym momencie wstałam i przymknęłam oczy... Gdy po kilku sekundach otworzyłam je, miałam ochotę krzyknąć. Nie byłam już w swoim pokoju. Byłam w lesie (dokładniej mówiąc, Mrocznej Puszczy, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam). Ubrana tak jak byłam, czyli dżinsy itd.
Zdezorientowana zakręciłam się w kółko (chciałam się rozejrzeć!) i upadłam. I wtedy zobaczyłam ELFY.
Elfy były w filmie, może niektórzy wyobrażali je sobie po swojemu. No to się dowiedzcie, że nie wiecie, jak wyglądają elfy. I ja wam tego nie powiem. Spróbujcie wyobrazić sobie najpiękniejszego, według was, elfa z filmu i pomnóżcie jego urodę razy 100. To i tak nie będzie to. W pierwszej chwili mnie zatkało. Potem wyjąkałam:
- K-kim... k-kim jesteście?
- To raczej my powinniśmy cię o to spytać. Wtargnęłaś, podejrzanie ubrana w obszar Mrocznej Puszczy...
- Mrocznej Puszczy???!!!! - nie wytrzymałam - Jak mi zaraz powiecie, że tutaj.. jest Legolas, to chyba oszaleję ze szczęścia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie obchodziło mnie, co się ze mną stanie. Doszło do mnie, że jestem w Śródziemiu i mam szansę spotkać Legolasa. Podniosłam się i usłyszałam:
- Tak, książę Legolas, syn króla oczywiście znajduje się tutaj. Jeśli pani sobie życzy, zaprowadzimy panią do niego, gdyż nie wiemy, co mamy począć z tak niezwykłym przybyszem.
- Prowadźcie! - uśmiechnęłam się. Te elfy nie są aż takie dziwne.
Jednak zaczęli się naradzać, jakby niepewni, czy mają to zrobić. I to nie w Wspólnej Mowie, tylko po elfowsku! Zdenerwowana, stwierdziłam:
- Naradzajcie się w drodze, ja chcę zobaczyć Legolasika... Nie dość, że szepczecie za moimi plecami, to jeszcze tak, abym nie rozumiała... Bo oczywiście nie rozumiem. W waszym języku umiem tylko tyle: Elen sila lumenn` omentielvo (gwiazda błyszczy nad godziną naszego spotkania, Frodo do Gildora w "Drużynie Pierścienia")...
Jeden z elfów westchnął:
- Chodźmy już. To nie dość, że dziwna i odważna dziewczyna, to jeszcze próbuje mówić w naszym języku. Mam dość myślenia, jakie jeszcze skrywa tajemnice.
Roześmiałam się, a potem ruszyłam. Na szczęście nie szliśmy długo, bo elfowie nie czują przecież zmęczenia, więc szli szybko i bez przerw. Idąc wśród nich myślałam o Legolasie i patrzyłam na ich łuki. Raz tylko strzelałam z łuku, ale raz to i tak dużo, bo domyślam cię, że wiele w Was nie strzelało ani razu. Ale nieważne. A było krótko, bo Legolasa spotkaliśmy po drodze. Od razu wiedziałam, że to ON. Elfowie, z którymi szłam zaczęli coś do niego mówić, domyślacie się chyba w jakiej mowie? Tak..? Tak.. w mowie elfów. Kilka sekund jeszcze jakoś wytrzymałam, ale potem wybuchnęłam:
- L-l-l-l-l-l-legolasie.... to naprawdę ty...?
- Nie znam ciebie - odrzekł.
- Ja też wiem o tobie wyjątkowo niewiele - roześmiałam się. - Tak, naprawdę mało. W Rivendell dołączyłeś do Drużyny Pierścienia... Szedłeś z krasnoludem, dwoma ludźmi, czterema hobbitami, aby zniszczyć takie cacko.... pierścionek... na którym po rozgrzaniu pojawiają się napisy w języku Mordoru.... Potem się rozstaliście, dwóch hobbitów poszło do Mordoru z pierścionkiem, jeden z ludzi: Boromir - zginął, a ty...
- Dość! - roześmiał się Legolas. - Nie wiem, czemu jesteś tak dziwnie ubrana i mówisz mi na ty, ale wiesz naprawdę dużo. Jak tak dalej pójdzie, okaże się, że wiesz więcej o wyprawie, niż ja. Czego sobie życzysz?
- Rozmowy z tobą, co właśnie się dzieje. Jeśli zapytasz, skąd jestem, nie odpowiem, bo nie wiem, jak to określić. Ale, Legolasie, mam do ciebie jeszcze jedną prośbę - chciałam poznać Gimlego, hobbitów i..... Aragorna.
- Ale najpierw dokończ swojś historię.
- Tutaj??!! Ale OK. A ty i Aragorn, i Gilmi poszliście tropem orków, którzy porwali Merrego i Pipinka. Nie udało się wam to, bo ktoś ich spotkał przed wami, a Merry i Pip uciekli do Fangornu. Mogę podać szczegóły, ale to chyba niepotrzebne...
- Mów! - westchnął z rezygnacją Legolas.
- No... Pippin rozciął sobie wcześniej więzy na rękach o nóż takiego orka, no to jak się posilili lembasami, to nie mieli trudności z pozbyciem się reszty więzów... co wam zgotowało ciekawą zagadkę, najlepszy byłeś ty: wyrosły im skrzydełka....
- Skąd ty to wiesz? - zapytał nagle Legolas.
Nie dziwiło mnie to zresztą, miał prawo pytać. Może niepotrzebnie powtórzyłam jego słowa...?
- Widzisz... To wszystko jest opisane w książce. Książce przyszłości. Bo ja przybywam, powiedzmy, z przyszłości.
Legolasa chyba zatkało.

Riana


Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl