Strona Główna
Archiwum News
Redakcja
Współpraca
O Stronie
Subskrypcja



J.R.R Tolkien
Zdjęcia Tolkiena
Inspiracje Tolkiena
Śladami Tolkiena
Eseje i felietony
Wywiady
O Książkach
Recenzje
Zapowiedzi wydawnicze
Wiersze
Tłumacze
Tłumaczenie "Hobbita"
Okładki
Wizje Ardy
Dźwięki Ardy
Opera "Leithian"
Galeria
Postacie
Mapy
Valinor
Proroctwa Mandosa
Numenor
Śródziemie
Miejsca
Rasy
Trzy Rasy
Języki
Bronie
Bitwy
Chronologia Krain Zachodu



Wydarzenia Tolkienowskie
FanKlub
FanArt
Wiersze Fanów
Fan Fiction
Hydepark
Horoskopy
Gadżety
Fan Quiz
Komiksy
Hobbit - komiks
Galeria na życzenie



Film-po co
Wersja DVD
Tapety
Download
Trailery
Enya
Obsada
Artykuły prasowe
Reżyser
Ekipa Filmowa
Nowa Zelandia
Wytwórnia
Efekty specjalne
Muzyka Filmowa
Recenzje filmu
Wasze opinie



Kalendarium
Księga gości
Czat
Linki

Tłumaczenie "Hobbita" z roku 1960

Wielu z nas zwykło traktować "Hobbita" jak bajeczkę dla dzieci, którą zresztą jest. Nie używam tego słowa, by zdeprecjonować tę książkę. Lubię do niej wracać. Jest to dla mnie taki miły, lekki przerywnik. Coś co pozwala zjarzeć do tolkienowskiego świata, bez konieczności zanurzania się w lekturę WP, nie wspominając już o Silmie, czy HoME. Dla kogoś może to znowu zabrzmieć lekko lekceważąco, ale dla mnie to ważna cecha tej opowieści. Ważna i wyznaczająca "Hobbitowi" ważne miejsce w legendarium.

"Hobbit" bowiem, to więcej, to kolejny fragment Śródziemia, który odkrywamy. To tekst od którego wszystko, przynajmniej w pewnym sensie, się zaczęło. Warto czasami sobie przypomnieć następstwo czasów i wydarzeń. "Hobbit" nie jest prequelem do "Władcy Pierścieni", to WP jest sequelem "Hobbita"; dorosłym, dojrzałym, wyrośniętym i poważniejszym, ale jednak, bez "Hobbita" nie byłoby WP. Niby truizm, ale zbyt często o nim zapominamy. Związki obu książek są oczywiste. Co wiecej świadomie przez Tolkiena budowane. Dość jednak tego przydługiego wstepu.

Większość z nas wie, że tak naprawdę mamy trzy, różniące się wydania tej książki. To oryginalne z 1937 roku, od którego wszytsko się zaczęło, poprawione i przypadkiem opublikowane z 1951 roku, dzięki któremu Tolkien zrobił w swoim świecie miejsce dla obu wersji, robiąc przy okazji z Bilba małego kłamczuszka. I wreszcie wydanie z 1965 roku, które znowu zostało poprawione, ale nawet w tym wydaniu Tolkien nie zlikwidował wszystkich niekonsekwencji i sprzeczności istniejących między WP i "Hobbitem". Dzięki czemu mieliśmy kilka "radosnych" dyskusji.

Dzięki pracy Johna D. Ratelieffa, i wydaniu "The History of the Hobbit" wiemy dzisiaj, że wersji było więcej. Pominę tutaj, te napisane przed 1937 rokiem. Bo o tym będzie pisał Conducator. Tutaj chce się skupić na wersji z roku 1960, nigdy nie opublikowanej, ale ważnej.

Ważnej z kilku powodów. Po pierwsze, na różnych forach pojawiały się wielokrotnie twierdzenia, że Tolkienowi nigdy nie udało się skorelować "Hobbita" i WP, zwłaszcza, jeżeli chodzi o kwestię drogi do Rivendell, oraz istotnych różnic pomiędzy tymi dwoma tekstami. Osobiście nigdy mi to nie przeszkadzało, nie odczuwałem zgrzytu i dysonansu. Nie przeszkadzało mi to ani w lekturze, ani w uznawaniu świata przedstawionego obu opowieści za ten sam, tyle, że opisany z innej perspektywy.

Mimo to z ciekawością zobaczyłem, jak Tolkien zmaierzał to zrobić. Bo zamierzał i co więcej sporo zrobił. W 1960 roku Tolkien napisał praktycznie kompletną wersję dwóch pierwszych rozdziałów, w której likwidował najbardziej ewidentne sprzeczności pomiędzy "Hobbitem" i WP. Dlaczego tylko dwóch pierwszych? Tego na pewno nie wiemy. Ratelieff sugeruje, że Tolkien dał tekst komuś do oceny, która choć była pozytywna to nie była entuzjastyczna, i Tolkien zwyczajnie się zniechęcił. Tym bardziej, że zajmował się wówczas także innymi tekstami, a nie wydawało się by w najbliższym czasie nadarzyła się okazja na wydanie nowej, poprawionej edycji.

Dlaczego ich nie wykorzystał w wersji opublikowanej w 1965 roku? A to może najważniejsza część całej opowieści. Dlatego, że wydawca strasznie go popędzał, a notatki, gdzieś się zawieruszyły, o czym zresztą wspomina Carpenter w swojej biografii. Już widzę, wściekłego Tolkiena miotającego się po garażu (gdzie miał gabinet), fruwające papiery, słyszę miotane półgłosem przekleństwa w stylu: "Gdzie się to do cholery podziało. Gdzie to utknąłem, zaraz mnie szlag trafi." Bo wiedzieć, że się coś napisało i nie móc tego znaleźć, kiedy jest najbardziej potrzebne, to strasznie frustujący stan. Skąd to wiem? Bo wiele razy mnie to spotkalo i zaręczam, można wtedy dostać cholery.

Czytając Carpentera miałem wrażenie, że chodziło tu o zbior luźnych notatek, tymczasem okazuje się, że dwa pierwsze rozdziały zostały praktycznie kompletnie zmodyfikowane, i były gotowe do wydania.

Tak więc, to przypadek zadecydował o tym, że nie zostały opublikowane aż do dzisiaj. I to kolejny ważny element, który warto brać pod uwagę analizując ewolucję i historię tekstów, które napisał Tolkien. Nie wszystko musi być suktkiem zamysłu i namysłu. Przypadek, także odegrał wielką rolę.

A teraz otrzymujecie w zmienione części książki, plus mały bonus świadczący o stylu pracy Tolkiena.

Pozdrawiam

MumakiL

Miłej lektury.

Tłumaczenie "Hobbita" z roku 1960
Itinerarium do "Hobbita" z 1960 roku
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III

Tłumaczenie: Michał ´MumakiL´ Leśniewski



Jeżeli podoba Ci się ta strona i jesteś prawdziwym fanem Tolkiena, to oznaka, że powinieneś na nas zagłosować :).



Allarte.pl

TheHobbitFilm.com

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystania powyższych materiałów tekstowych oraz zdjęć bez zgody właścicieli.
Copyright © by Ada Myzik
Hosted by Cyberdusk.pl